Blogosfera prawnicza – Antitrust in Poland

przez dnia Marzec 13, 2010

Tym razem w dziale Blogosfera Prawnicza opis jednego z najciekawszych polskich blogów prawniczych: Antitrust In Poland.

Jak sama nazwa wskazuje, głównym tematem tego bloga jest szeroko pojęte prawo ochrony konkurencji (chociaż  nie tylko). Na stronie About autorzy (gdyż jest ich kilku) wskazują, że: Tematyka Antitrust in Poland oscyluje wokół polityki antymonopolowej, ochrony konkurencji, ekonomicznej analizy prawa i codziennych problemów biznesowych.

Kolejne wpisy ukazują się od kilku do kilkunastu razy w miesiącu. Ostatni (z 8 marca 2010) dotyczy orzeczenia amerykańskiego sądu w sprawie zgodności porozumień patentowych z federalnym prawem antytrustowym.

Co jest godne naśladowania:

1. świetny, tj. czytelny, design bloga – blog ten nie przyciąga czytelnika wystrzałowym wyglądem, ale treścią. TREŚCIĄ! Najważniejsza jest zawsze treść. Poza tym blog prawniczy powinien nawiązywać do powagi zawodu, i ten blog właśnie taki jest.

2. wyszukiwarka treści bloga – doskonale ułatwia użytkownikom poruszanie się po blogu (z tego punktu widzenia wydaje mi się, że zbędny jest widget zawierający chmurkę tagów: często czytelnicy nie wiedzą, jak z niej korzystać, a poza tym chmura tagów wprowadza tutaj lekki nieporządek, burząc harmonię strony).

3. specjalizacja – omawiany blog jest skupiony na jednej gałęzi prawa, co daje mu duży „plus” dla maszyny wyszukiwarki i postrzegania jego autorów, jako fachowców w tej dziedzinie. O konieczności specjalizacji (nie tylko blogów, ale również poszczególnych „biznesów” prawniczych) pisałem już tutaj wielokrotnie. Skupienie się na jednej gałęzi prawa powoduje, że blog staje się naszpikowany słowami i frazami kluczowymi. Ich duże zagęszczenie daje Google sygnał, że strona jest wartościowa, a wtedy wyszukiwarka jest bardziej skłonna do wyświetlania strony wyżej w wynikach wyszukiwania. To prowadzi oczywiście do większej ilości klientów.

4. współpraca autorów bloga – omawiany blog prowadzony jest przez czwórkę autorów, na stałe związanych z różnymi firmami prawniczymi (wg mnie jest to wspaniała inicjatywa!). W tej sytuacji wpisy pojawiają się częściej, gdyż nad treścią nie czuwa tylko jedna osoba, jak to jest w większości przypadków. Owa częstotliwość dodatkowo pomaga w pozycjonowaniu bloga. Poza tym w tym blogu wpisy jednego z autorów działają dodatnio na obiegową opinię o pozostałych twórcach tego bloga.

5. możliwość subskrybcji treści (RSS) – subskrybcja (np. za pomocą czytnika Google) pozwala na łatwy dostęp do treści wielu interesujących stron w jednym miejscu.

6. odnośniki do stron firm prawniczych, w których pracują autorzy bloga – o dużym znaczeniu bloga pracowniczego dla pracodawcy pisałem w artykule Blog prawniczy pracownika kancelarii. Mogę tylko dodać, że linki z bloga do poszczególnych stron prawniczych powodują ich lepsze pozycjonowanie w Google.

Co można by zmienić:

1. omawiany blog pisany jest w dwóch językach – wydaje mi się, że taki zabieg nie tylko ogranicza dostępność treści, ale jest zbędny i również nieco szkodliwy. Ogranicza dlatego, że nie każdy zainteresowany będzie mógł przeczytać wszystkie wpisy: jeżeli czytającym jest polak, to zapewne poradzi sobie z tekstem angielskim, jednak przeciwnie – już gorzej. Zatem, skoro tekstu polskiego nie przeczytają wszyscy, to może warto się skupić tylko na wpisach w języku angielskim, tym bardziej, że wysoce specjalistyczny charakter artykułów sugeruje, że blog skierowany jest do specjalistów, którzy w większości przypadków z pewnością znają ten język obcy. Zbędny, gdyż gośćmi bloga są zazwyczaj osoby pochodzenia polskiego, więc pisanie dla nich w obcym języku jest niepotrzebne.  Szkodliwy – ponieważ Google ma problem z identyfikacją treści i ciekawe wpisy w języku angielskim nie będą pojawiały się w wynikach wyszukiwania, jeżeli w polu wyszukiwania fraza kluczowa wpisana była w języku polskim.

2. zamiast sybskrybcji RSS lepiej byłoby dodać możliwość subskrybcji kolejnych artykułów wprost na skrzynkę e-mail, co jest dostępne w systemie WordPress, na bazie którego blog jest zbudowany. Subskrybcja RSS ma tą wadę, że wymaga zaglądania na kolejną stronę Internetową (np. w moim przypadku do czytnika Google), czego się często nie robi. Sybskrybcja do skrzynki e-mail powoduje, że nie ma konieczności odwiedzania dodatkowych stron i w ten sposób żaden nowy wpis w blogu nie umyka uwadze osoby zainteresowanej.

3. subskrybcja komentarzy – warto zastanowić się nad dodaniem funkcji umożliwiającej śledzenie kolejnych komentarzy pod konkretnymi artykułami. Blogi obecnie są miejscem prowadzenia ciekawych dyskusji, które toczą się w komentarzach, i gdzie często jest więcej treści, niż w samym artykule. Zazwyczaj osoby komentujące chętnie wracają do bloga, aby dodać jeszcze swoje 3 grosze, ale do tego muszą wiedzieć, że pod ich komentarzem pojawił się kolejny. To prowadzi oczywiście do większego ruchu na blogu i do lepszej pozycji w wynikach wyszukiwania.

4. linkowanie – artykuły w blogu nie zawierają linków do siebie nawzajem. Linkowanie wewnętrzne ma znaczenie dla pozycjonowania. W ogóle każda strona bloga dobrze, jeżeli zawiera linki, gdyż dzięki temu robot wyszukiwarki nie zatrzymuje się na tej stronie, ale podąża dalej, dzięki czemu dana strona zyskuje na wartości w wynikach wyszukiwania. W omawianym blogu znajdują się czasem linki wychodzące, jednak brak jest – jak wspomniałem – linków wewnętrznych. Dodatkowo linki wewnętrzne służą lepszej nawigacji w blogu.

5. tagowanie – w kodzie strony nie widać tagowania (keywords), pomimo tego, że tagi, jako takie, są widoczne w bocznym pasku bloga. Tagi pomagają opisać wpis w blogu i jeżeli treścią nawiązują do słów i fraz kluczowych, są niezwykle pomocne w pozycjonowaniu.

6. słowa kluczowe w tagach – w opisywanym blogu tagi lepiej pasują do bloku „kategorie” bloga, aniżeli „tagi”. Tagi powinny opisywać dany artykuł, do którego zostały przypisane a tutaj tego nie czynią. Np. Tag Pharma może dotyczyć wielu różnych problemów związanych z przemysłem farmaceutycznym, ale najmniej na myśl przywodzi zagadnienia prawa konkurencji. Również wyszukiwarka nie kojarzy tego tagu z konkurencją, co niekorzystnie wpływa na pozycjonowanie. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby na przykład zastosowanie frazy prawo konkurencji w przmyśle farmaceutycznym co od razu jasno wskazuje na przedmiot artykułu. Nie wspominam już o tym, że w tagach powinny być używane słowa i frazy kluczowe, a zatem takie, które są najczęściej przedmiotem wyszukiwania w wyszukiwarkach (można to ustalić dzięki darmowemu narzędziu Google KeywordsTool).

7. słowa kluczowe w jednym języku – w związku z tym, że blog jest dwujęzyczny, jego autorzy również stosują dwujęzyczne tagowanie. W ten sposób dochodzi do tego, że np. powyższy tag Pharma przypisany jest artykułom w języku polskim, co wpływa negatywnie na pozycjonowanie, gdyż Google nie rozpoznaje związku tego tagu z artykułem w języku polskim.

8. powielanie słów kluczowych – idealna sytuacja to taka, kiedy tytuł artykułu zawiera w sobie najczęściej wybierane w Google słowa kluczowe, a potem słowa te są powielane (ale bez przesady!)  w treści artykułu. Zagęszczenie słów i fraz kluczowych ma znaczenie dla wyszukiwarki ponieważ pomaga jej ustalić dokładny przedmiot wpisu w blogu. Np. w tytule artykułu USA: porozumienia patentowe nie naruszają prawa konkurencji znajdują się dwie frazy kluczowe: porozumienia patentowe oraz prawo konkurencji. Potem w treści tego wpisu jedynie raz pojawia się fraza druga. Oczywiście poprawny stylistycznie tekst nie może używać stale tych samych określeń, jednak powtórzenie ich przynajmniej dwukrotnie nie zaburzyłoby jego odbioru a zdecydowanie pomogło w pozycjonowaniu.

9. marketing społecznościowy – w mojej opinii jesteśmy już na takim etapie rozwoju mediów społecznościowych, że warto dodać do każdego wpisu funkcję umożliwiającą szybkie przesyłanie i dzielenie się jego treścią ze znajomymi (np. ShareThis, DodajDo, itp.)

Podsumowując…

Powyższe, to jedynie najważniejsze rzeczy omówione w dużym skrócie. Nie wspomniałem tam o innych narzędziach e-marketingowych, takich jak inteligentny autoresponder, lista mailingowa, utylizacji serwisów społecznościowych (Facebook, Twitter, Wykop, itp.) i grup dyskusyjnych, a także o systemach wymiany artykułów. Przyjąłem bowiem założenie, że autorzy bloga Antitrust in Poland nie są zainteresowani gromadzeniem wokół siebie klientów, ale ich celem jest przedstawienie obecnego stanu oraz zmian w szeroko pojętym prawie ochrony konkurencji na świecie i w Polsce. W tej sytuacji, być może, stosowanie innych narzędzi e-marketingu prawniczego byłoby zbędne (chociaż można by się zastanowić nad stroną bloga w Facebook’u, co od razu poszerzyłoby krąg osób odwiedzających Antitrust in Poland).

Czytając powyższą analizę, można zapewne dojść do wniosku, że cały e-marketing prawniczy sprowadza się jedynie do pozycjonowania bloga w Google. Jednak byłby to wniosek błędny, gdyż jak już wielokrotnie mówiłem, e-marketing w wydaniu XXI wieku to raczej sposób na podążanie za klientem i utrzymywanie z nim głębokiej relacji przez wiele lat, czego nie da się osiągnąć tylko dzięki pozycjonowaniu w wyszukiwarce. Jednak skuteczne wypozycjonowanie bloga to klucz do sukcesu – a raczej do znalezienia potencjalnego klienta i utrzymania go. Poza tym żaden bloger nie pisze bloga dla siebie, to byłoby bez sensu. Dlatego warto postarać się o przemyślenie tego, co i jak się pisze, aby umożliwić innym ludziom dotarcie do tych treści za pomocą wyszukiwarki. Jeżeli w ten sposób nie trafią oni na blog, to w inny będzie im dużo trudniej.

Tymczasem omawiany blog ma zdecydowane trudności w pozycjonowaniu. Przykładem niech będzie tytuł ostatniego wpisu USA: porozumienia patentowe nie naruszają prawa konkurencji, który po wpisaniu do paska wyszukiwarki daje rezultat taki, że link do tekstu tego artykułu (w wynikach wyszukiwania) pojawia się, ale…. w blogu Mikołaja Barczentewicza – domyślam się, że twórcy i pomysłodawcy omawianego obecnie bloga. Natomiast próżno szukać linku do tego tekstu w blogu Antitrust in Poland. Skoro tak jest, to warto przemyśleć jakieś zmiany (choćby wskazane powyżej), które by pomogły blogowi w uzyskaniu lepszego pozycjonowania i pozyskania większej widowni. W przeciwnym razie blog będzie służył jedynie ich autorom, co – w mojej opinii – byłoby dużą stratą, gdyż jest on bardzo wartościowy merytorycznie.

Ogólnie rzecz biorąc blog Antitrust in Poland jest bardzo dobrym blogiem prawniczym (szczególnie doceniam tutaj specjalizację, co niezwykle rzadkie wśród polskiej blogosfery prawniczej), pisanym z pasją i dużym profesjnalizmem (szczególne słowa uznania dla Mikołaja Barczentewicza). Pomimo tego, że autorzy nie korzystają z pełnego wachlarza narzędzi e-marketingowych, blog ten spełnia swój cel, czyli stanowi omówienie zagadnień związanych z prawem konkurencji. Dużą wadą bloga są jednak trudności z pozyskaniu szerszej widowni, co można by zmienić stosując proste, opisane wyżej, sposoby zwiększające jego szanse „w oczach” wyszukiwarek, a także dodając społecznościowe funkcje umożliwiające dzielenie się streścią.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Mikołaj Marzec 13, 2010 o 2:18 pm

Dzięki za recenzję. Jeśli chodzi o keywords, etc. to racja, wypadałoby zainstalować chociaż All in One SEO. Co do dwujęzyczności – taka była koncepcja na początku (blog był po angielsku), ale się zmieniła, jednak struktura została.

Co do RSS komentarzy – ja sam z tej funkcjonalności rzadko korzystam, ale teraz sprawdziłem, że faktycznie nie ma link w sekcji meta do skryptu, który ten kanał generuje (chociaż jeśli ktoś zna WordPress, to bez problemu może sobie ścieżkę zrekonstruować, jak mu bardzo zależy ;-).

Jeśli chodzi o subskrypcję newsletterową, to ja mam do niej awersję i osobiście zawsze wybieram rss, jeśli tylko jest taka możliwość, nie lubię zaśmiecania mojej skrzynki pocztowej. Może faktycznie byłoby to wartościowe dla części userów, to jest kwestia do rozwiązania – najprościej za pomocą funkcjonalności Publicize Google FeedBurner, z którego korzystamy do „wypalania” RSS

Co do buttonów digg, wykop, etc. – to szczerze wątpię, że są to istotne źródła pozyskania usera, który należy do naszego targetu (nie piszemy przecież dla general public).

Ale strona na facebook to dobry pomysł.

Odpowiedz

rafchmielewski Marzec 13, 2010 o 10:09 pm

Dzięki Mikołaju za komentarz!
Rafał

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: