Webinaria w e-marketingu prawniczym

przez dnia Marzec 24, 2010

Webinarium to inaczej seminarium – tyle, że przeprowadzone za pomocą sieci Internet. Tyle definicja.

Od jakiegoś czasu Dziennik Gazeta Prawna razem z kancelarią Salans organizują cykl internetowych warsztatów (webinariów) z zakresu prawa gospodarczego. Zrealizowanych będzie w sumie 20 spotkań w okresie od 2 marca do 22 czerwca w różnych grupach tematycznych.

Nie ma co ukrywać, że idea i pomysł są świetne i dobrze działają, jako narzędzie marketingu zarówno dla Gazety, jak i dla kancelarii. Ale…

Niestety, w dniu webinarium (o godzinie 10.00), na które się wcześniej zapisałem, nie miałem możliwości włączenia komputera i przesłuchania cennych dla mnie informacji. I … koniec. Klamka zapadła. Prawdopodobnie nigdy już nie dowiem się, jaka była jego treść. Twórcy tych webinariów nie dali żadnej możliwości odsłuchania nagrania.

I to jest bez sensu! Pisałem już w artykule Dziel się wiedzą, ale rób to mądrze, że edukowanie potencjalnych klientów jest jednym z fundamentów dzisiejszego e-marketingu prawniczego. I samo w sobie zasługuje na uznanie, ale można to zrobić dobrze, albo – jak w powyższym przykładzie – źle.

Gdyby dopuszczono możliwość odsłuchania nagrania po zakończonym webinarium, to efekt marketingowy byłby zwielokrotniony, gdyż o wiele, wiele więcej osób miałoby możliwość zapoznania się z jego treścią. Nie mówiąc o tym, że cykl tych seminariów internetowych oddziaływałby pozytywnie na rzesze zainteresowanych osób przez długie lata!

Co więcej, tematyka tych webinariów sugeruje, że nie są one przeznaczone dla przeciętnego Kowalskiego, ale dla profesjonalistów, którzy o godzinie 10.00 rano są przecież w wirze pracy. Nie w głowie im wtedy słuchanie darmowej pogadanki o prawie gospodarczym (na płatne szkolenie zarezerwowali by sobie uprzednio czas). Zapewne chętnie by ją przesłuchali nawet tydzień później, w miarę wolnego czasu, nie mówiąc już o tym, że niektórzy chcieli by wrócić do jej treści kilkakrotnie.

Innymi słowy mówiąc, autorzy tych ciekawych webinariów, zamiast osiągnięcia najlepszego rezultatu marketingowego, jaki daje obecnie Internet (ponadczasowość), otrzymali ten, jaki daje reklama tradycyjna – raz wyświetlona odchodzi w zapomnienie pociągając za sobą niebotyczne koszta (w tym przypadku choćby utracony zysk, jaki poniosła kancelaria w czasie, kiedy jej prawnik wypowiadał się na „antenie”, zamiast pracować merytorycznie).

A tymczasem, kiedy wchodzę na stronę „mojego” webinarium, widzę…

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Webinaria Październik 22, 2010 o 9:04 am

Szanowny Panie,
wszystkie zrealizowane webinaria są udostępnione dla każdego zainteresowanego pod adresem http://www.gazetaprawna.pl/webinaria/archiwum. Serdeczenie zapraszamy.
Pozdrowienia,
Michał Krukowski

Odpowiedz

rafchmielewski Październik 27, 2010 o 9:35 pm

Witam Panie Michale!

Dziękuję za odpowiedź! Nie spodziewałem się, że ktoś z samego źródła zechce dodać coś do mojego boga 🙂

W mojej opinii, webiarium powinno „wisieć” na stronie kilka tygodni. Tak robią osoby, którym zależy na rozwoju swojego biznesu z sieci. Ja nie odnalazłem Archiwum i zaręczam Pana, że nie znajdzie go większość innych osób, które nie zdążyły go wysłuchać.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za uwagę!
Rafał

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: