„Nie mogę namówić prawników do strategii e-marketingowej”

przez Rafał Chmielewski dnia Maj 26, 2011

Wczoraj miałem przyjemność wygłoszenia pogadanki wśród kilkunastu „marketingowców” z różnych większych kancelarii prawnych w ramach cyklu spotkań PM Forum. Pokazywałem im, jak ich prawnicy powinni korzystać z GoldenLine oraz LinkedIn, aby to były skuteczne dla nich narzędzia e-marketingowe.

I muszę przyznać, że każde takie spotkanie jest dla mnie ogromną lekcją. Przede wszystkim poznaję stosunek prawników z dużych kancelarii do marketingu w ogóle, a także do prowadzenia biznesu.

I wniosek, jaki się tutaj nasuwa, jest jeden: nam (bo ja też jestem z tego gniazda) system edukacji zrobił krzywdę. Jesteśmy totalnie odrealnieni od realiów prowadzenia działalności gospodarczej. Nauczono nas analizy prawa, ale nie radzenia sobie w konkurencyjnym świecie.

Sam pamiętam moje początki w KPMG… „Ja jestem od analizy przepisów, a klientami niech zajmie się kto inny. Ja mam wyższy cel.” Co za naiwna i szkolna mentalność.

Wiele jest tutaj do zmiany. I co gorsza, obowiązek ten spada na dział marketingu, zamiast bussiness development, którego zazwyczaj nie ma. Przeniesienie odpowiedzialności.

Ok, ale wracając wczoraj wieczorem do domu przez rozświetlone ulice stolicy pomyślałem, że dużo łatwiej byłoby przekonać „marketingowcom” ich prawników do e-marketingu w kancelarii , gdyby oni sami (tj. marketingowcy) prowadzili chociaż swoje własne blogi. Wówczas przynajmniej wiedzieliby, o czym mówią.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Liwiusz Maj 26, 2011 o 10:23 am

Myślę, że to przypadłość wielu uczelni i szkół – dają wiedzę z danej dziedziny, ale nie uczą szeroko pojmowanego prowadzenia biznesu (szukania pracy itp.).

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Maj 26, 2011 o 10:38 am

Dokładnie tak. I początek tego ma już miejsce w szkole podstawowej. Kiedy polskie dzieciaki jadą do zagranicznych szkół, to mogą się pochwalić nadzwyczajną wiedzą np. z matematyki. A nie wiedza jest potrzebna tylko właściwa edukacja. Gdyby wiedza przynosiła korzyści finansowe, to najbogatsi byliby profesorowie. A tak nie jest.

Ja przez długie lata tkwiłem w tej świadomości, że wiedza jest najważniejsza. I owszem, jest ważna, ale jednak bardziej liczy się w obecnym świecie raczej kreatywność i doświadczenie.

Dzięki Liwiuszu za komentarz!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: