Jak każdy prawnik może EFEKTYWNIE korzystać z Twittera

przez Rafał Chmielewski dnia Sierpień 10, 2011

Wielu znawców social mediów powie Tobie: Pamiętaj, angażuj swoją społeczność, która Ciebie śledzi na Twitterze.

Ok. Możesz to robić. Nie mam nic przeciwko temu.

Ile to czasu będzie Ciebie kosztowało? A czy będzie do tego skuteczne?

Właśnie dlatego, że masz TE wątpliwości, zapewne nie korzystasz z tego serwisu mikroblogowego, prawda?

I słusznie! Gdybym ja miał tracić czas na Twittera to też bym z niego nie korzystał!

Z reguły ci, którzy namawiają Ciebie do angażowania społeczności (cokolwiek to znaczy) za pomocą Twittera, nie znają specyfiki naszego zawodu. To niby niuans, ale „prawie robi DUŻĄ różnicę”. 🙂

Dla mnie Twitter jest jednym z podstawowych źródeł generujących ruch w moich blogach. Jeśli chodzi o ten blog, Twitter plasuje się obecnie na drugiej pozycji, zaraz po moim starym blogu i tuż przed GoldenLine (nie wspominam o Google, które znajduje się na pozycji 9tej, a i Facebook gdzieś się tam kołacze):

Pewnie pomyślisz: faktycznie skuteczny, to ciekawe ile ten Chmielewski siedzi na tym Twitterze… 🙂

Odpowiedź jest prosta i jasna:

Na Twitterze siedzę … 0 minut.

ZERO!

Czyli nic.

Super, czyż nie? 🙂

Nie dość, że nie angażuję swojej społeczności za pomocą Twittera, to jeszcze mam dobry wynik jego skuteczności! Nie dość, że nie tracę nań własnego czasu, to jeszcze mam z Twittera wyraźne korzyści!

Oczywiście, gdybym zaczął angażować osoby, które śledzą mój profil, to może uzyskałbym nieco lepszy wynik, ale nie mam na to czasu. Skoro działa, to jest ok! I tak ma być.

Jeżeli masz jakieś pytania i wątpliwości, to chętnie je rozwieję 🙂

{ 9 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Pjaj Sierpień 11, 2011 o 9:33 am

A czy ta obecność na twitterze ogranicza się do linkowania nowych postów, czy jest tam coś jeszcze?

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Sierpień 12, 2011 o 8:31 pm

Witaj Pawle!

Dziękuję za Twoje pytanie! 🙂

Słuchaj, kiedy ktoś linkuje tylko swój własny blog, to tak, jakby stanął na środku placu i zaczął krzyczeć: chodźcie do mnie, ja jestem najlepszy! Wszyscy by się raczej odwrócili, prawda?

Zatem przede wszystkim trzeba pokazywać inne miejsca w sieci, a od czasu do czasu własne.

To jest bardzo ważna reguła.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Pjaj Sierpień 12, 2011 o 8:50 pm

Pytam, bo z czterech wspieranych przez Ciebie blogów tylko w jednym – Prawo żywnościowe – pojawiają się inne wpisy niż odnośniki do bloga. Zastanawiam się więc, jak ta reguła działa w praktyce 🙂

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Sierpień 12, 2011 o 9:10 pm

Wiesz, reguła w praktyce działa dobrze 🙂 A każdy się uczy. Z czasem będą mistrzami 🙂

Zresztą z blogiem Prawo Żywnościowe jest też nieco inaczej niż z innymi, ale to już tajemnica firmy.

W pozostałych przypadkach dwie wtyczki pracują razem, aby wpisy z bloga pojawiały się w profilu i widgecie Twittera.

Odpowiedz

Pjaj Sierpień 12, 2011 o 9:14 pm

Widget twittera na blogu moim zdaniem ma sens tylko wtedy, jeśli rzeczywiście pojawiają się tam inne treści niż linki do strony. Inaczej tworzy się tam po prostu spis treści ostatnich wpisów.

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Sierpień 12, 2011 o 10:33 pm

To prawda, ale też jest informacją dla czytelnika, że autor ma profil na Twitterze, którego treść może sobie zasubskrybować.

Odpowiedz

Pjaj Sierpień 12, 2011 o 10:44 pm

Ale informacja o tym i tak jest przecież informacja na górze strony razem z goldenlinem i linkedin. Oczywiście nie twierdzę, że znam się lepiej od Ciebie na tworzeniu prawniczego bloga 🙂 ale akurat ten widget wydał mi się niepotrzebny.

Rafał Chmielewski Sierpień 13, 2011 o 8:55 am

Wiesz, gdyby celem implementacji tego widgeta było tylko pokazanie wpisów z bloga, to może byłoby to bez sensu. „Może”, bo w marketingu podejmujemy decyzje na podstawie obiektywnych danych, z których wnioski bardzo często odbiegają od tego, co nam się wydaje 🙂

Daniel (Centrum Prawa Żywnościowego) Sierpień 23, 2011 o 6:39 pm

Witajcie,
Faktycznie, na Twitterze staramy się często umieszczać informacje nie tylko z naszego bloga (www.prawo-zywnosciowe.pl) ale także to co w zakresie prawa żywnościowego i okolic, pojawia się w krajowym i światowym internecie.
Umieszczamy po prostu to, co nas samych zainteresowało, skłoniło do przeczytania itd.
Czasami, jak dziś, do tego co wcześniej wskazaliśmy jako ciekawe w sieci – piszemy komentarz na blogu.
Pozdrawiam,
Daniel
http://www.food-law.pl

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: