Sekrety skuteczności strategii e-marketingowej w kancelarii prawnej

przez Rafał Chmielewski dnia Marzec 15, 2012

Już kiedyś o tym wspominałem. Dosłownie napomknąłem…

O czym? Dowiesz się z poniższego nagrania.

Nagrywałem je już jakiś czas temu, ale wciąż nie miałem czasu, aby dokończyć „dzieła” (oprócz działalności strategicznej web.lex muszę przygotować się jeszcze do dwóch konferencji [marzec – kwiecień] i pełną para idzie wdrażanie produktu web.lex TELECOM). Ostatecznie jednak udało mi się tego dokonać.

Słuchaj uważnie:

*****

To samo możesz obejrzeć na swoim smartfonie lub tablecie… jak Ci wygodniej 🙂

{ 9 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lech Marzec 15, 2012 o 11:15 pm

Z tymi emocjami faktycznie musi być coś na rzeczy. Nawet, jeśli klient uważa, że decyzji nie podejmuje na podstawie emocji, to może być to tylko znany z psychologii mechanizm obronny nazywany racjonalizacją.

Racjonalizacja objawia się w wynajdowaniu sobie uzasadnienia. Były przeprowadzane doświadczenia polegające na wprowadzaniu ludzi w sen hipnotyczny i sugerowaniu im, że mają coś zrobić po przebudzeniu z niego. Osoba taka zadanie wykonywała, a pytana „dlaczego to zrobiła”, wynajdowała jakieś racjonalne uzasadnienie, które oczywiście nie było prawdziwe.

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Marzec 16, 2012 o 12:16 am

Do racjonalizacji (tego zjawiska znanego z psychologii) nie trzeba wcale hipnozy. Każdy z nas ma w sobie ten mechanizm: objawia się tym, że im więcej za coś zapłacisz, tym bardziej będziesz utwierdzał się w przekonaniu, że to był dobry wybór.

Dlatego np. im więcej zażądasz za swoją usługę, tym bardziej możesz byś spokojny, że nie będzie reklamacji. I odwrotnie: jeśli coś dasz za darmo, to większość będzie narzekała. 🙂

Aj, ludzka natura…

No ale w nagraniu mnie chodzi o coś innego Leszku. A o to, że w zasadzie nie tak ważny jest kontent, jak to, jakie emocje wzbudzasz u swojego czytelnika – odbiorcy strategii e-marketingowej. Bo wzbudzasz zawsze, czy tego chcesz, czy nie. Niezwykle ważne jest więc, aby te emocje kreować świadomie takie, jakie chcemy.

Jak to robić, to już jest cała zaawansowana i ciekawa maszyneria 🙂

Odpowiedz

dociekliwy Marzec 16, 2012 o 3:16 pm

Odnośnie informacji, że przedstawiana przez Pana wiedza jest „absolutnie płatną”, nie można jej nigdzie zdobyć za darmo i nikt o niej nie wie. Chciałbym oszczędzić Panu i Pana czytelnikom wyważania otwartych drzwi, odsyłając do dwóch z setek dostępnych na rynku tytułów. „Trusted advisor” Davida Maistera oraz „Jak myślą klienci” Geralda Zaltmana. Ta tajemna wiedza kosztuje dokładnie tyle, ile kosztuje pójście do biblioteki lub wejście na chomikuj.pl.
Pozdrawiam,
Dociekliwy

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Marzec 17, 2012 o 11:56 pm

Witam!

Dziękuję za polecenie ciekawych pozycji! Niewątpliwie są interesujące 🙂

A może zna Pan (Pani) coś dla prawników? Bo oczywiście na rynku są „setki dostępnych tytułów”, ale może dla prawników coś jest?

Odpowiedz

dociekliwy Marzec 20, 2012 o 12:24 pm

To, że w tytule nie ma słowa „prawnik” albo „kancelaria”, bynajmniej nie oznacza, że książka nie nadaje się dla prawnika. Natomiast chętnie dowiem się, o co Pan opiera swoją wiedzę? Przywołuje Pan badania, wspomina coś o procentach. Czy ta wiedza pochodzi z książek „dla prawników”?

Co do Pana wątpliwości, odnośnie mojej płci – w języku polskim imiona żeńskie (mam wrażenie, że pseudonimy także) kończą się literą „a”. Jeśli chce Pan być złośliwy, musi się Pan bardziej postarać 😉

Odpowiedz

Agnieszka Marzec 17, 2012 o 8:25 pm

Widzę Rafale, że kody QR znajdują coraz więcej zastosowań na stronie :)) Jestem ciekawa jak będą wyglądać czasy, kiedy znacznie więcej osób zacznie z nich korzystać i jakie zajdą zmiany.

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Marzec 17, 2012 o 11:59 pm

Również jestem ciekawy! 🙂

Póki co na razie to zabawa, tak naprawdę. U mnie też. Ale mam do testów QR kod zawarty w artykule w wydawnictwie papierowym i tutaj wnioski mogą być interesujące, bo to będzie przeniesienie z papieru prosto do sieci: dużo wygodniejsze niż wstukiwanie adresu. No zobaczymy 🙂

Dziękuję Agnieszko!
Rafał

Odpowiedz

Łukasz Bąk Marzec 27, 2012 o 9:11 pm

Czy emocje, o których mowa w materiale to samo co „chemia” w relacji prawnika z klientem? Wydaje mi się, że te dwa terminy w jakimś stopniu się zazębiają, może nawet pokrywają. Chemia w e-marketingu – nowy dział chemii 🙂

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Marzec 27, 2012 o 9:24 pm

Witam Panie Łukaszu!

Dziękuję za komentarz! 🙂

Można tak powiedzieć. W sumie o to chodzi, aby chemia ta się zrodziła. To, co ja proponuję, to świadome i precyzyjne (metodologiczne) kształtowanie owej chemii z jednej strony, ale też zwrócenie uwagi, że bez wpływu emocjonalnego nie ma klienta (szerzej na ten temat napisałem całkiem już niedawno, kiedy opisywałem neuroE-marketing prawniczy: http://www.e-marketingprawniczy.pl/2012/03/23/neuroe-marketing-prawniczy/ )

Pozdrawiam i serdecznie dziękuję!
Rafał

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: