Do PR managerów w kancelariach prawnych

przez Rafał Chmielewski dnia Wrzesień 5, 2013

Dzisiejszy wpis ma innego adresata niż zazwyczaj 🙂

Co prawda skłoniło mnie do jego opowiedzenia wczorajsze spotkanie w jednej z warszawskich kancelarii, ale jakby jego ziarno zostało zasiane dużo wcześniej, na na wpół osobistym doświadczeniu. Wczorajsze spotkanie jedynie utwierdziło mnie w przekonaniu, że powinienem o tym opowiedzieć.

A więc:

Jeśli jesteś odpowiedzialny za PR w kancelarii prawnej, względnie za marketing, to proszę weź pod uwagę fakt, który jest tak oczywisty, że wszyscy przechodzimy obok niego obojętnie. Tak jak przechodzimy obok powietrza: jego obecność jest tak oczywista, że nie zauważamy, jak jest dla nas ważne.

Tym faktem jest: istnienie Internetu.

Prawda że oczywiste? 🙂

Internet zmienił wszystko, dosłownie WSZYSTKO. Każdą dziedzinę życia. Od narodzin, po biznes, przez loty w kosmos i automat sprzedający colę na południu Botswany, po moją babcię, która urodziła się jeszcze przed wojną, a dziś korzysta ze Skypa.

Internet zmienił również naszą branżę. Od zwykłej korespondencji, przez poszukiwanie pracowników, klientów i kontrahentów, obsługę kancelarii i sądownictwo, po korzystanie z zasobów intelektualnych.

Dlaczego więc usługa PR nadal jest wykonywana tak, jakby był rok 1996?

Wiem, że to, co teraz piszę, wiele osób wkurza. I jeszcze wiele wkurzy w przyszłości. Być może stracę kilku stałych czytelników. Trudno.

Zazwyczaj jest tak, że kiedy w kancelarii jest dział PR, to robi on wszystko, aby prawnicy mieli masę zajęć. Wiele publikacji, wywiadów, konferencji, książek, komentarzy, itd. To pochłania wspólnikom tyle czasu, że trudno jest potem wygospodarować czas na pracę merytoryczną. Na coś, co jest kluczowe dla funkcjonowania tego przedsiębiorstwa.

I… żeby była pełna jasność … to jest ok. W sensie takim, że obecność w mediach jest ważna. Ale… dzisiaj jest Internet. Medium, które jest najważniejsze dla pozyskiwania klientów. Nie tylko zresztą w naszej branży. Klientów nie przynoszą już wystąpienia, wywiady, opinie, komentarze, publikacje. Tak było kiedyś. Klientów dzisiaj przynosi Internet.

Każda obecność w mediach tradycyjnych jest jednorazowa. Aby odniosło to skuteczność, tego rodzaju promocja musi być stała. Pt klient musi widzieć i czytać prawnika regularnie. Najlepiej w różnych formach medialnych. Czy ktoś liczył, ile kosztuje ten czas? Każdy artykuł dla byle gazety, to godzina najmniej. A ile tego się zbierze w miesiącu? W roku? To nie jest praca, która bezpośrednio przynosi zysk. To jest praca, która może przyniesie korzyść w przyszłości.

A tymczasem, wszystko to można zrobić dużo bardziej efektywnie.

Jak?

Zauważ, że wszystko co napiszesz w swoim blogu, albo co napisze Twój pracodawca, jest w sieci przez wiele lat. To nie są jednorazowe wystąpienia. To są treści, które są stale, STALE czytane przez masy ludzi. Tysiące. Raz wykonana robota przynosi wieloletnią promocję! NIE ma co porównywać jakiegokolwiek wystąpienia, nawet TVP, z blogiem! Wydajność i efektywność promocji w blogu, a w gazecie, to jak 1/10000.

Wystąpienia w mediach DAJĄ efekt w postaci klientów, ale wiesz kiedy? Kiedy Twój pracodawca powołuje się na swój blog. I wtedy jest ogromna szansa na zdobycie klienta, bo Ci, którzy widzą wystąpienia, zaglądają na blog. I jeśli jest to blog prowadzony prawidłowo i jest zajmujący (czyni, jak to nazywam, spustoszenie w układzie limbicznym czytelnika), to wówczas taka osoba zostaje przy blogu, a jeśli jest gotowa do zakupu usługi, kontaktuje się z autorem bloga.

Co więc zrobić?

Założyć wybitny blog i go promować przy okazji takich wystąpień.

Efekt?

Więcej klientów, lepszych klientów, spokojny biznes, i mniej wystąpień (wszelkiego rodzaju), a więc więcej czasu na pracę merytoryczną i większe zyski dla kancelarii.

******

Przykład, niestety zły, z mojej praktyki i jak ja to widzę.

Robiliśmy dla pewnej kancelarii strategię e-marketingową. Blog i to wszystko, czym się de facto zajmujemy. Wszystko zaczynało iść dobrze. Klienci z bloga zaczęli się pojawiać.

Wspólnicy zdecydowali się jednak zatrudnić PR managera.

Co on zrobił?

Przede wszystkim „pojechał po naszych” blogach w tej kancelarii. Z braku wiedzy i doświadczenia w zakresie e-marketingu zaczął wszystko zmieniać. Wszystko miało być „profesjonalne”. W efekcie blogi przestały być skuteczne. Ich autorzy byli skołowani. Stracili chęć do ich prowadzenia.

PR manager za to kwitł. Organizował eventy, konferencje, szkolenia, wywiady. I był zadowolony.

Dlaczego?

Bo on spełniał swoją rolę wzorowo. Od tego przecież był. Takie miał zadania. A że biznesowo było to kompletnie do bani, to już go nie obchodziło. Nie myślał o kancelarii – myślał o sobie.

Ten przykład z życia wzięty pokazuje, jak łatwo coś zepsuć, nie mając pojęcia do jakiej rzeki się wchodzi. Ale też pokazuje dobitnie, do czego prowadzi postrzeganie swoich obowiązków rodem z roku 1996.

Internet zmienił WSZYSTKO na świecie. A jeśli nie dotknął jakiejś dziedziny naszego życia, to nie możesz spać spokojnie myśląc, że wszystko zostanie tutaj po staremu. Wielu tak myślało. Tak padały globalne giganty mające masę pieniędzy na innowacje (vide Kodak).

Klienci biorą się z Internetu. Jeśli sądzisz, że nie, to się mylisz.

Sztuka polega tylko na tym, jak pokazać się w sieci, aby to było skuteczne i efektywne.

I dzisiejszy PR manager musi to brać pod uwagę.

Nie ma innej drogi.

Taki jest świat.

I kropka.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Igor Wrzesień 20, 2013 o 8:21 pm

Panie Rafale,
Tak jak czasem spieram się z Panem (co do szczegółów, bo w ogóle gramy do jednej bramki ;-)), tak teraz podpisuje się obiema rękami i nogami! Serdczenie gratuluje świetnej obserwacji oraz niezwykle trafnego, moim zdaniem, wpisu.
Dziękuję też za możliwość zacytowania wpisu na moim blogu.
I czekam na więcej!
Pozdrowienia,
Igor

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Wrzesień 20, 2013 o 9:34 pm

Do usług Panie Igorze 🙂 Dziękuję!

Z serdecznymi pozdrowieniami!
Rafał

Odpowiedz

Dodaj komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: