Umarł król – niech żyje król!

przez Rafał Chmielewski dnia Grudzień 12, 2013

Nawiązuję do mego poprzedniego postu…

… a więc tak…. Mój BlackBerry się rozleciał. W zasadzie nie rozleciał, a spasował. Podczas wgrywania którejś z kolei aplikacji, bezczelnie pokazał mi środkowy palec w formie białego ekranu z napisem Reload Software.

Pech był taki, że byłem bardzo daleko od komputera i internetu. Więc zostałem nagle pozbawiony łączności ze światem. Aż mi dech zaparło…

Kiedy się dostałem do własnego komputera okazało się, że – na szczęście – web.lex działa jak działał (dzięki mojej prawej ręce Mateuszowi Kapuścińskiemu), ale też, że – niestety – sam problemu z BlackBerry nie rozwiążę…

W salonie PLAY powiedziano mi, że Jeżynkę mogę wyrzucić.

Nie miałem więc wyjścia: ratował mnie jedynie nowy aparat.

No ale…. BalckBerry (wcześniej RIM: Research In Motion) nie wiadomo jak długo pociągnie. A jak pociągnie dłużej, to pewnie w rękach Chińczyków (jak donoszą tu i tam różne kolorowe i żądne sensacji media). W każdym razie wynik wyboru dla BB był negatywny.

Jedyne co mogłem zrobić w tej sytuacji, to zakupić nowego, pięknego, czarnego iPhone. A że należę do wyznawców firmy Apple, to wybór ten nie szczególnie wpłynął na pogorszenie mojego nastroju. Wręcz przeciwnie.

… ale co z tego wynikło…

Wracając wieczorem do domu, i wciąż będąc odciętym od świata (dziecko Apple jeszcze nie działało), zaszedłem na espresso macchiato do Starbucks’a. Usiadłem w wygodnym fotelu. I oczywiście sięgnąłem do kieszeni po komórkę, aby odczytać korespondencję, sprawdzić co w blogu, na Twitterze, itp. … Przyzwyczajenie….

Chcąc nie chcąc zacząłem obserwować co się dookoła mnie dzieje…

I…

Ujrzałem, że większość ludzi ze spuszczonymi głowami klikała na swoich smartfonach, tabletach, czy przy zwykłych laptopach. To był dziwny widok.

Bo dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że robię dokładnie to samo: odbieram mój, przeze mnie zaprojektowany świat, nie w sensie rzeczywistości, ale w sensie wirtualnym. Że komunikuję się z masą ludzi, nie w świecie rzeczywistym, ale za pośrednictwem martwego urządzenia. Dla człowieka ery brązu, byłbym kosmitą. Dla człowieka romantyzmu – nudziarzem. Dla człowieka XX wieku – kimś interesującym. Dziś jestem normalny. Dla człowieka z roku 2020 byłbym…. zacofany?

Wszystko tak szybko dziś się zmienia… Zmieniamy się my, nasze przyzwyczajenia, nawyki…

Gary Vaynerchuk mówi, że należy podążać tam, gdzie podążają oczy naszych klientów. Mówi, że wielkie billboardy nie mają sensu, bo ludzie chodzą z głowami spuszczonymi w dół, zapatrzeni w swoje smartfony.

Coś w tym jest.

COŚ.

{ 10 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

klient Grudzień 13, 2013 o 11:14 am

ziew…

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Grudzień 13, 2013 o 3:22 pm

🙂

Odpowiedz

Lech Malinowski Grudzień 13, 2013 o 11:52 am

Już nie raz czytałem, że w Starbucksie siedzą takie snoby z jajfonami i makbukami, widzę, że i Ty, Rafale, dołączyłeś do tego towarzystwa 🙂

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Grudzień 13, 2013 o 3:26 pm

Haha… czyli że jestem teraz snobem z jajfonem 🙂

Ale powiem szczerze, że jak zacząłem korzystać z BB, to dopiero odczułem kolosalną różnicę między telefonem Nokia a BB. Jak się to mówi – bez porównania. Obecnie jak na razie jajfon sprawia mi problemy, ale już widzę kolosalną różnicę między nim a BB. Nie wspominając o Nokii 🙂

Pozdrawiam Leszku!
R

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Grudzień 13, 2013 o 8:04 pm

Polecam weekendową „odtrutkę” – telefon w odstawkę. Trzeba trochę zadbać o zdrowie psychiczne :-). Wokół nas są też żywi ludzie 🙂

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Grudzień 14, 2013 o 11:26 am

Dzięki Agnieszko za cenną poradę 🙂

Właśnie podoba mi się reklama TMobile, gdzie na końcu jest zdanie o tym, że czasem warto się też wyłączyć po prostu 🙂

Odpowiedz

Łukasz Wilczkowski Grudzień 14, 2013 o 4:23 am

Witaj Rafale. Byle się tylko o krawężniki nie wyglebili :D, a z wczorajszymi problemami z telefonem możesz przybić sobie piątkę z moją żoną. Tylko, że ona ma Samsunga (ona wybierała – ja płaciłem 🙁 ) i nie dosyć, że jej szwankuje – potrafi się sam rozłączyć podczas rozmowy, to wczoraj od samego rana do wieczora miała „mega zajebiste” telefony…. na sam koniec dnia temat skwitowała cyt. „Zacznę wyłączać telefon na weekendy…” Ciekawe tylko co na to jej mamusia? Ja znam odpowiedz 😀 będzie wydzwaniać po mnie 🙁 – 😉 zawsze tak robi jak się nie może do córeczki dodzwonić…

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Grudzień 14, 2013 o 11:27 am

HAHA 🙂 Dzięki Łukaszu! 🙂

To chyba Twój pierwszy komentarz tutaj, co? 🙂

Odpowiedz

Katarzyna - Lekarz i Prawo Grudzień 14, 2013 o 10:06 pm

Przyzwyczajenie do bycia „w ciągłym kontakcie” ma jeszcze jedną negatywną stronę – niecierpliwych klientów, oczekujących, że odpowiedź na swój mail dostaną natychmiast.

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Grudzień 15, 2013 o 1:06 am

AHA, masz rację Kasiu.

🙂
Pozdrawiam Cię!
R

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: