Jeszcze o zawartości bloga prawniczego, ale od innej strony.

przez Rafał Chmielewski dnia Luty 25, 2014

Są takie momenty, kiedy myślę sobie: Rafał, mimo niemal 40 lat, wciąż jesteś w tyle. I dzisiaj znowu to poczułem. Kiedy zajrzałem na moje konto Twittera i ujrzałem  dwa tweety Elona Musk’a. Oto one:

Zrzut ekranu 2014-02-25 o 21.04.19

Zrzut ekranu 2014-02-25 o 21.04.47Już kiedyś o Elonie pisałem. Nie chcę powtarzać jego historii teraz. Natomiast chcę Ci zwrócić uwagę na coś, co mnie fascynuje bez reszty…

Bo zobacz: Elon (nie tak dużo starszy ode mnie) dokonuje rzeczy, na które mi i 99% pozostałym osobnikom z gatunku homo … nie wystarczyłoby życia. Elon posyła swoje rakiety w kosmos (ma plan budowy miasta na Marsie), a jego elektryczne samochody Tesla zdobywają najlepsze noty. A nie są to jego jedyne projekty.

Elon, czego się nie podejmie, przekracza granice możliwości. Sam jeden.

Dokładnie TO mi zapiera dech w piersiach.

Ale …. czy faktycznie sam jeden?

Oczywiście, że nie.

Nie jest inżynierem, który zna każdy szczegół swoich projektów. Nie jest naukowcem. Nie jest wynalazcą.

A kim jest Elon Musk?

Przedsiębiorcą.

Facetem z wizją. Facetem, który potrafi zarazić tą wizją najwybitniejsze umysły i … swoich klientów.

Po co o tym piszę?

Po to, żeby z drugiej strony udowodnić Ci, że sukces strategi e-marketingowej i sukces bloga nie jest ściśle skorelowany z Twoim głębokim doświadczeniem i wiedzą. Nie z pokazywaniem tej najcenniejszej rzeczy, którą w sobie nosisz.

Blog jest po to, aby INSPIROWAĆ. Nie zaś po to, aby odstraszać swoją niezrozumiałością.

Blog jest po to, aby dawać ludziom motywację do podążania za Tobą. Aby wchodząc na bloga doznawali uczucia radości i szczęścia. Spokoju i bezpieczeństwa.

======

Wiem, co myślisz: Rafał, przestań pie…yć.

Dla mnie nie ma znaczenia co pomyślisz. Bo jestem przekonany w 100% o słuszności swoich tez. Przekonanie to nie bierze się znikąd. Jestem nawet zadowolony z tego faktu, bo to oznacza więcej klientów dla moich klientów, a do tego, że web.lex ma wciąż przed sobą lata rozwoju.

Ale pomijając to, przyjrzyj się faktom:

– ludzie masowo kupują produkty firmy Apple i skaczą z radości, kiedy mogą wydać 11 tys na nieco lepszy komputer, czy  4 tys na nieco lepszy telefon. Oni nie kupują produktów, ale doznania (doświadczenie i emocje), jakie się wiążą z korzystaniem z tych urządzeń.

– ludzie masowo kupują w sklepie Zappos. Nie dlatego, że są tam buty, ale dlatego, że lubią być doceniani przez najlepszą na świecie obsługę klienta. Takie same buty mogą kupić przecież gdzie indziej.

– biznesmeni kupują bilety w klasie ekonomicznej w Southwest Airlines, bo podróże tymi liniami są przyjemnością.

– ludzie kupują kawę w Starbucksie, bo każdy chce przynależeć do jakiejś grupy i pokazywać to na zewnątrz

– podobnie wyznawcy Radia Maryja kupują miniaturowe bereciki i są z tego dumni.

Zawsze i wszędzie to emocje są tym, co kieruje zachowaniem człowieka. Przede wszystkim klienta. Także klienta kancelarii prawnej. Jeśli szpikujesz blog przepisami  i komentarzem do nich, jeśli nie ma tam emocji, to nie jest to dobry blog. Może wyciągasz z niego max 20% mocy, ale to jest wszystko.

Może i taki blog przyciąga Ci klientów, ale nie są to ludzie, którzy by poszli za Tobą w ogień. Współpraca z nimi będzie trudna, zyski gorsze, a oni sami nie będą zainteresowani polecaniem.

I nie ma znaczenia, czy jest to drobna, czy wielka kancelaria. Mikro, czy duży przedsiębiorca. Czy jest to tzw. B2C, czy B2B. Bo każdy bez wyjątku podlega emocjom.

Zatem blog – TAK, koniecznie. Ale inspirujący, jak sam Elon Musk.

====================

Czy w blogu prawniczym da się poruszyć emocje? – uwierz mi: da się.

Jakie emocje powinienem poruszać w blogu prawniczym? – to jest pytanie, które wymaga wielogodzinnego wykładu.

Jak mój blog kancelaryjny ma poruszać emocje? – nie ma poruszać. To Ty masz poruszać. Emocje powstają przede wszystkim w stosunkach międzyludzkich. Tutaj są najgłębsze i najtrwalsze.

Rafał, to są jakieś brednie… – spokojnie, słyszałem to już w 2009 roku, kiedy zacząłem mówić o blogu prawniczym, więc jestem przyzwyczajony do takiej opinii 🙂

Twoja teoria przypomina mi teorię „dawaj, dawaj, dawaj i … dawaj” … – nie pisałbym tego, gdyby to podejście do biznesu nie przynosiło zysku.

=======

🙂

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Anka Luty 26, 2014 o 1:21 pm

Gdyby Bill Gates i Steve Jobs słuchali ludzi wkoło, to dziś nie mielibyśmy żadnego stworzonego przez nich „luksusu”. Fajnie, że wierzysz w swoje wizje. Ja też wierzę, że prędzej czy później się zrealizują. Powodzenia!

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Luty 26, 2014 o 2:22 pm

Powodzenia! 🙂

Rafał

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: