Nazwa „web.lex” staje się rozpoznawalna

przez Rafał Chmielewski dnia Sierpień 27, 2014

Gdyby Google nagle zniknęło, jestem pewien, że świat pogrążyłby się w kryzysie, jeśli nie w chaosie. Kryzys wywołany obecnie przez ZSRR to pikuś w porównaniu do tego, co by się działo po tym, jak zamiast okienka wyszukiwarki zobaczyłbyś napis: Safari nie może odnaleźć serwera. [albo Internet Explorer … ;)].

Lubię Google. Bo podaje na tacy wiele bardzo pożytecznych informacji, nie prosząc w zamian o numer karty kredytowej.

I teraz właśnie, „Wielki Brat” podesłał mi taką informację:

Zrzut ekranu 2014-08-28 o 00.17.04

 

Co to jest?

To jest wykaz, ile razy średnio na miesiąc (w rozliczeniu rocznym) poszukiwana jest dana fraza w Google. Wyszukiwarka mierzy te dane i na żądanie je udostępnia. Dzięki temu możemy między innymi poznać, który temat nadaje się na strategię e-marketingową, a który warto sobie odpuścić.

I po raz pierwszy dzisiaj zauważyłem, że średnio 70 razy w miesiącu ktoś gdzieś poszukuje informacji o web.lex! Biorąc pod uwagę, że nasza branża jest dość niewielka liczebnie, nie jest to zły wynik. Według mnie jest on nawet dobry!

To mnie cieszy ogromnie, gdyż jeszcze niedawno Google pokazywało tutaj… kreskę, czyli wynik mógł wynieść ZERO, albo poniżej 10.

Dwa miesiące temu otrzymałem decyzję z Urzędu Patentowego RP o rejestracji znaku web.lex, zatem web.lex ma teraz przed sobą czas na spokojny rozwój.

Hej!

{ 8 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Mikołaj Lech | Znaki Towarowe Blog Sierpień 28, 2014 o 5:35 am

Bardzo dobra informacja Rafale

To, że twoja praca przynosi efekty widać po długiej liście blogów prawniczych, którym pomagasz. Teraz zauważył to sam Google.

Może to moje zboczenie zawodowe, ale podjąłeś bardzo dobrą decyzję rejestrując znak towarowy web.lex. Wyobraź sobie teraz sytuację, która zdarza się przedsiębiorcom nagminnie. Inwestują lata pracy nad marką, wpompowują ogromne pieniądze w promocję i… dowiadują się, że ktoś taki znak już zarejestrował przed nimi.

Konieczna jest zmiana nazwy. Jest później szok i niedowierzanie.

Teraz masz w ręku świadectwo ochronne a więc urzędowe poświadczenie, że wszystkie prawa do marki należą tylko do Ciebie.

PS. Może warto takie świadectwo zeskanować i wrzucić na bloga? Prezentuje się przecież bardzo dobrze

Pozdrawiam

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Sierpień 28, 2014 o 9:34 am
Mikołaj Lech | Znaki Towarowe Blog Wrzesień 2, 2014 o 8:56 am

Rewelacyjna odpowiedź Rafale.

Dziękuję.

Kwestia domen internetowych mocno ze znakami towarowymi jest związana. To pewnie materiał na jakiś obszerniejszy wpis u mnie na blogu. Generalnie jednak, poza pewnymi wyjątkami jeżeli ktoś w swojej domenie internetowej będzie używał twojego znaku towarowego i oferował te same lub podobne towary/ usługi to narusza prawo.

Zamiast więc wykupywać 15 różnych rozszerzeń skuteczniejsze może się okazać zarejestrowanie znaku.

Pozdrawiam serdecznie
Mikołaj

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Wrzesień 2, 2014 o 11:01 am
Mikołaj Lech | Znaki Towarowe Blog Wrzesień 4, 2014 o 8:17 am

Witaj

Temat jest dość szeroki więc na jednym artykule się nie skończy. Faktycznie jednak warto byłoby co nieco o tym napisać.

Pozdrawiam

Ja Sierpień 28, 2014 o 2:05 pm

Te dane nie są do końca prawidłowe, moje obserwacje wskazują, że są one mocno zaniżone. Mam kilka fraz, na które moja strona jest wysoko, jak po miesiącu sprawdzam sobie liczbę rzeczywistych wyświetleń w wynikach Google i porównuję z danymi w tym narzędziu – są one mocno zaniżone – rzeczywiste są przynajmniej 2x większe.

Inna sprawa, czy taka liczba wyszukań nie pochodzi od Ciebie, rodziny i znajomych, weź to pod uwagę 🙂

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Sierpień 28, 2014 o 2:19 pm

To prawda: jednak na pewno ta liczba wyszukiwań nie pochodzi ode mnie (jestem tego pewien :)) ani od mojej rodziny (która nawet nie za bardzo wie, co robię).

Pozdrawiam Kalkulatory Budowlane 🙂

Odpowiedz

Budowniczy Październik 31, 2016 o 6:41 pm

To prawda, Google Planner nie jest miarodajny. Szczególnie teraz, kiedy wprowadzono przedziały wyszukiwań. Więc np. 100 wyszukiwań miesięcznie, może teraz dla Google Plannera oznaczać zero…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: