Jakiś czas temu napisałem tutaj artykuł Specjalizacja w kancelarii prawnej (to jeden z pierwszych w tym temacie), a dziś otrzymałem pod nim komentarz Bartka Grykowskiego – pisarza, adwokata i autora bloga W todze i bez togi.
Oto komentarz pana mecenasa odnoszący się do możliwości wyboru specjalizacji prawniczej w kontekście oczekiwań naszych klientów:
Witam
To mój pierwszy komentarz tutaj, czytuję ten blog od kilku tygodni, powracając do niektórych artykułów – wiele jest dla mnie bardzo inspirujących i przyznam, że jest tu masa ciekawych i wartościowych przemyśleń na temat prowadzenia tego biznesu.
Natomiast ta kwestia mnie zastanawia – tzn. zgadzam się generalnie z potrzebą specjalizacji, to na pewno najlepsza metoda dla najefektywniejszego wykonywania zawodu (szczególnie po zbudowaniu pewnej pozycji).
Ale co do oczekiwań klientów moje doświadczenia, mam wręcz przeciwne wrażenie. Ja tego nie rozumiem, ale często spotykam się z czymś takim, że klient oczekuje od prawnika obsługującego go w zakresie prowadzonej działalności, porady w zupełnie niezwiązanej sprawie karnej, albo oczekuje, że prawnik, który prowadzi mu spór dotyczący dóbr osobistych, od ręki powie, jaka jest procedura załatwienia pozwolenia na broń.
Nie wiem, może to tylko moje doświadczenie, ale wydaje mi się, że sporo klientów i potencjalnych klientów (i to czasem nawet sporych klientów) jeszcze nie „dojrzało” do myślenia o prawnikach w kategoriach specjalizacji.
W mojej opinii, wynikającej ze skromnego doświadczenia, faktycznie tak jest, że klienci oczekują od prawnika wiedzy generalnej. Ale …
Oto moja odpowiedź:
Dzięki Bartku za miłe słowa! Staram się, jak mogę, realizować mój cel życiowy: zostawić po sobie świat innym – lepszym.
Ja mam takie same doświadczenia. Ale moja odpowiedź była zawsze taka: jeżeli boli panią ząb, to przecież nie idzie pani do laryngologa, tylko do stomatologa. Ja się specjalizuję w podatku dochodowym od osób fizycznych, a nie w prawie cywilnym. Proszę iść do specjalisty.
Nawet odmawiałem usługi, jak problem dotyczył innego podatku, niż PIT z zagranicy.
To MY musimy nauczyć klientów (czytaj: społeczeństwo), że od fachowych porad są specjaliści. Ludzie wiedzą, że z zębem trzeba iść do lekarza, bo tego ich nauczyli lekarze. Dopóki my ich nie nauczymy, żeby korzystali z pomocy specjalistów, to nikt tego za nas nie zrobi.
W tle kołacze się problem świadomości i kultury prawnej.
A blogi prawnicze mają właśnie skutek taki, że rozwijają i świadomość i kulturę prawną w narodzie. 
A jaką Ty masz opinię na ten temat?
***
Jeżeli chodzi o zmianę mentalności społeczeństwa, że prawnik to osoba godna najwyższego zaufania i taka sama, jak każdy inny człowiek, to w USA blogi odegrały ważną rolę.
Po okresie głupawych reklam prawniczych, kiedy wizerunek prawnika był dużo gorszy od wizerunku agenta ubezpieczeniowego, blogi prawnicze zmieniły wizerunek tej branży, oczywiście na korzyść.
W związku z tym, że wyniki badań w Polsce pokazują niski stopień zaufania społeczeństwa do prawników i jeszcze niższy poziom kultury prawnej, jest szansa, że blogi prawnicze dokonają tutaj znaczącego przełomu w dobrym kierunku.
Zmianie ulegnie również i to, że ludzie zaczną w tej branży szukać specjalistów.