Blog BUDUJE relacje z klientem

przez dnia 9 sierpnia, 2010

Niektórym nie może zmieścić się w głowie, że za pomocą sieci możemy nawiązać relację z klientem. Na jednej z grup dyskusyjnych GoldenLine napisano nawet, że „piszę bzdury” i „jak się nie ma co pisać, to lepiej tego nie robić” … (przypadek „marketingowca”, którego firma specjalizuje się w marketingu dla firm prawniczych).

W każdym razie fakt jest taki, że w Internecie budujemy relacje szybciej, taniej, na dłużej, na masową skalę, ponadczasowo i bez fizycznego kontaktu. To nie tylko moje doświadczenie (żadnego z moich klientów z bloga PodwojneOpodatkowanie.pl na oczy nie widziałem, a także innych osób, które się ze mną kontaktowały w różnych innych sprawach związanych z opodatkowaniem zagranicznych dochodów, z wyjątkiem pani redaktor z Dziennika Gazety Prawnej, Ewy Matyszewskiej, gdyż byłem w redakcji gazety na sesji zdjęciowej), ale również innych blogujących prawników. W artykule Polscy prawnicy zaczynają blogować czytamy, że pan Ryszard Sowiński powiedział:

Kiedyś kontakty z potencjalnymi klientami nawiązywałem głównie na szkoleniach. Dziś w przerwach konferencji podchodzą do mnie prawnicy i zaczynają rozmowę od „czytam pański blog”. W pewnym sensie jesteśmy już znajomymi (…).

Wiemy o tym, że podstawą naszej działalności jest budowanie relacji osobistych. Tak jest od wieków i to się zapewne nie zmieni. Mimo istnienia Internetu i możliwości, jakie on niesie, nadal kluczowym elementem w relacjach klient-prawnik jest spotkanie w cztery oczy.

Jednak czasy się zmieniają. Zmieniają się gusta klientów i zmieniamy się MY sami. Dla wielu z nas nie jest konieczny fizyczny kontakt, aby kupić na Allegro, czy usługę prawnika. A przecież bez nawiązania najmniejszej relacji ze sprzedawcą nie kupilibyśmy niczego w sieci. Relacja to zaufanie. Bez wystarczającego poziomu zaufania nawet eliksir młodości by mnie nie skusił. Dlatego, skoro kupujemy w sieci, to robimy to w wyniku właśnie nawiązania relacji. Akceptujemy tą formę kontaktu. Akceptują ją nasi klienci.

Ale… i tak w większości przypadków spotkamy się naszymi klientami face to face. Jednak, jeżeli wdrożyliśmy strategię e-marketignową w naszej kancelarii, to często pierwsze spotkanie z klientem będzie już miało miejsce w wyniku nawiązania z nim relacji. To oznacza, że subiektywny efekt „pierwszego wrażenia” nie ma już na tym etapie miejsca, a poza tym, że klient nie szuka już prawnika, ale sposobu rozwiązania swojego problemu… Po prostu przychodzi na spotkanie z jasnym przesłaniem: proszę, zrób to dla mnie.

{ 0 komentarze }

"Polscy prawnicy zaczynają blogować"

przez dnia 8 sierpnia, 2010

Oto link do artykułu „Polscy prawnicy zaczynają blogować”, który ukazał się w 7 sierpnia w Rzeczpospolitej:

www.rp.pl/artykul/4,518970_Polscy_prawnicy_zaczynaja_blogowac.html,

do którego również i ja wniosłem swój skromny wkład 🙂

Ten tekst jest dowodem na to – co stale tutaj podkreślam – że blogi są czytane przez dziennikarzy i inne osoby wpływowe. Dlatego warto mieć blog prawniczy. A nawet trzeba!

{ 2 komentarze }

Google rules… Czyżby?

przez dnia 6 sierpnia, 2010

W poprzednim artykule w końcowym akapicie napisałem coś bardzo ważnego. Coś, na co trzeba koniecznie zwrócić jeszcze raz uwagę:

I jeszcze najważniejsza uwaga, warta może tysiące EUR albo i więcej… Nie przeceniajmy Google! Zawsze mówię, że pozycjonowanie nie zadecyduje o powodzeniu strategii e-marketingowej. O tym jednak zadecyduje obecność w innych miejscach sieci i bardzo dobra treść. Porównajmy: Google – 15 wejść; pozostałe – 51 wejść. Wniosek? Dbałość o pozycjonowanie jest ważna, ale zdecydowanie nie najważniejsza!

Wiele firm prawniczych i podatkowych wydaje masę pieniędzy na pozycjonowanie, czy na linki sponsorowane. Aby tylko być na pierwszej stronie w Google…

Powiem wprost: szkoda kasy.

Jak wynika ze statystyk, ruch z Google jest ruchem dużo mniejszym, niż ruch z innych stron sieci. Do tego jest to ruch często słabo stargetowany, a więc mało skuteczny w pozyskiwaniu klientów (tzw. słaba konwersja). I do tego… jest to dość archaiczna forma e-marketingu, gdyż nie jest ona odzwierciedleniem tego, co obecnie dzieje się w Internecie, a więc masowej wymiany informacji, z naciskiem na WYMIANY.

Amerykanie mawiają: join the conversation. Dołącz do dyskusji. Dołącz, gdziekolwiek ona ma miejsce w sieci, a to przyniesie Tobie masę klientów. Za darmo!

Kropka.

PS.: Nie mówię przy tym, że pozycjonowanie (jednak tylko naturalne) w Google jest nie ważne. Jest ważne o tyle, o ile pomaga osobom zainteresowanym danym tematem w dotarciu do twojego bloga, strony, itd.

PPS.: To, co napisałem powyżej, to cała esencja e-marketingu. Tajemnica warta tysiące. Wykorzystaj ją w swojej kancelarii.

{ 0 komentarze }

Statystyki bloga e-MarketingPrawniczy

przez dnia 31 lipca, 2010

Koniec miesiąca, a zatem czas na małe podsumowanie i statystyki niniejszego bloga.

Pomimo tego, że właśnie mamy środek sezonu urlopowego, to jednak prawnicy nie odpoczywają. Widać to po wzroście odsłon bloga (uprzednio byłem niemal pewien, że w lipcu blog ten zaliczy spadek popularności, ale jednak się myliłem, i to bardzo). Okazuje się, że lipiec był miesiącem znaczącego ruchu w blogu.

Statystyki:

Na wykresie wyraźnie widać wzrost liczby odsłon w lipcu… aż o 404 odsłony. To bardzo dobrze!

Jakie artykuły cieszyły się wówczas największą popularnością?

Jakie mamy polskie blogi prawnicze – 82 odsłony

O (nie)skuteczności AdWords w branży prawniczej – 46 odsłon

Dorota Hołubiec – „Zarządzanie Kancelarią Prawną” – 43 odsłony

Najlepsze strony kancelarii prawnych – 33 odsłony

Blog prawniczy pracownika kancelarii – 30 odsłon

Dlaczego blog e-Marketing Prawniczy notuje taką zwyżkę?

Przede wszystkim dlatego, że coraz lepiej się pozycjonuje. Nie tylko w Google, ale również w świadomości osób odwiedzających, którzy widząc sporą ilość artykułów i dużą częstotliwość nabierają przekonania, że jego autor poważnie podchodzi do tematu e-marketingu usług prawniczych. Ilość odwiedzin oczywiście przekłada się na ilość klientów.

Wspomniane powyżej reguły dotyczą zresztą każdego bloga, bez względu na jego przedmiot.

Jakie linki były najczęściej klikane w niniejszym blogu?

podwojneopodatkowanie.pl/ – a więc mój blog prawniczy – 36 kliknięć

remitent.pl/ – blog o prawie wekslowym -24 kliknięcia

blaszyk-jarosinski.pl/ – blog o prawie i nowych technologiach – 22 kliknięcia

webilex.wordpress.com/ – link do bazy wiedzy webilex – 19 kliknięć

spolkaiprawo.wordpress.com/ – blog o prawie spółek – 19 kliknięć

Z powyższej analizy wynika, że odwiedzający niniejszy blog są przeważnie zainteresowani konkretnymi blogami prawniczymi. Jednak nie ma się co dziwić takim danym, jeżeli najczęściej czytanym artykułem był Jakie mamy polskie blogi prawnicze A zatem poza nielicznymi wyjątkami najczęstszą ścieżką wyjścia z tego bloga jest któryś z blogów koleżanek i kolegów z branży.

Ok. Zobaczmy teraz skąd przyszło najwięcej gości:

goldenline.pl/rafal-chmielewski2 – jest to mój profil na GoldenLine – 17 wejść

google.pl/ – wejścia z Google Polska – 15 wejść

nowoczesnakancelaria.pl/?p=1&cpage=1 – blog pana Ryszarda Sowińskiego – 13 wejść

goldenline.pl/forum/1336200/marketing… – dyskusja GoldenLine Marketing prawniczy to już historia – 13 wejść

goldenline.pl/forum/1755852/dlaczego-… dyskusja GoldenLine Dlaczego warto mieć blog prawniczy – 8 wejść

Co wynika z tej części analizy? Że warto mieć dobrze napisany profil w GoldenLine, oraz że w ogóle GoldenLine jest ważnym miejscem, w którym warto „bywać” (przynajmniej jeżeli w zakresie podmiotowym potencjalnych klientów znajdują się prawnicy). Świadczą o tym aż 3 popularne linki z tego źródła z pięciu topowych ścieżek dojścia do bloga.

I jeszcze najważniejsza uwaga, warta może tysiące EUR albo i więcej… Nie przeceniajmy Google! Zawsze mówię, że pozycjonowanie nie zadecyduje o powodzeniu strategii e-marketingowej. O tym jednak zadecyduje obecność w innych miejscach sieci i bardzo dobra treść. Porównajmy: Google – 15 wejść; pozostałe – 51 wejść. Wniosek? Dbałość o pozycjonowanie jest ważna, ale zdecydowanie nie najważniejsza!

{ 4 komentarze }

O (nie)skuteczności AdWords w branży prawniczej raz jeszcze

przez rafchmielewski dnia 29 lipca, 2010

Wczoraj dostałem takiego maila na skrzynkę pocztową w GoldenLine:

Witam, czytam Pana bloga, glownie o sem [search engine marketing, czyli marketing w wyszukiwarkach – mój dopisek] dla prawnikow i tak sie zastanawiam, co Google Panu zrobilo, ze tak na AdWordsy [czyli linki sponsorowane Google – mój dopisek] Pan najezdza? 😉 Zgadzam sie z opinia, ze zle przygotowana kampania moze przyniesc straty. Zdarzylo mi sie jednak, iz pewnego dnia klient (kancelaria) zadzwonil do mnie z prosba o wylaczenie reklam ze wzgledu na to, ze nie nadazali z tematem. To tak jak z tym stwierdzeniem odnosnie budowania stron przez obszczymurkow: „sasiadka basia ma na pewno fajnego wnuczka, ale niektore rzeczy najlepiej jest pozostawic profesjonalistom” ;)Mam wrazenie, ze nie do konca wgryzl sie Pan w temat. Porownywania narzedzi typu blogi vs wyszukiwarki jest bezsensowne, gdyz sluza one zupelnie innym celom 🙂 Tak czy siak, zycze sukcesow w „edukowaniu srodowiska” i napedzaniu nam pozycjonerom klientow :-))) P.S. Czekam na tagi na blogu! (obowiazkowo) Pozdrawiam JW

Mail ten powinien był trafić jako komentarz pod artykułem Prawniku, masz kampanię w Google AdWords? To ją zakończ! – vol 2. Ale skoro pomieściła go moja skrzynka mailowa, to może niech będzie on tłem dla kolejnego wpisu…. a raczej asumptem do polemiki.

Po pierwsze nie najeżdżam na reklamy sponsorowane Google, ale wyrażam pogląd, że nie są one skuteczne w branży usług prawnych (w innych jest inaczej). Dlaczego?

  • E-marketing prawniczy opiera się na budowaniu relacji z klientem, a więc na wzbudzaniu w nim zaufania. Reklama sponsorowana prowadzi zazwyczaj do strony firmowej, a jak wiemy z cytowanego artykułu, strona firmowa nie buduje relacji z klientem. Jak pokazują badania 95% osób nie wierzy reklamie, a tylko 8% wierzy w to, co firmy mówią o sobie. Wynika z tego, że strona internetowa, będąca reklamą (wizytówką), jest nieskuteczna, jako źródło pozyskiwania klientów. Skuteczna strategia marketingowa to taka, która buduje relację z klientem, a to można osiągnąć dzięki zastosowaniu m. in. narzędzi e-marketingowych (blog, autoresponder, serwisy społecznościowe, itd.). A więc link sponsorowany Google może być w miarę skuteczny, jeżeli będzie prowadził do KONKRETNEGO miejsca w sieci, które jest w stanie taką relację zbudować. Jeżeli prowadzi do zwykłej strony internetowej, to jego skuteczność jest wielokrotnie niższa (a trzeba wiedzieć, że ze względu na konkurencję w słowach kluczowych, cena tego typu reklamy jest dość wysoka).
  • Linki sponsorowane AdWords są coraz częściej świadomie, albo nieświadomie, pomijane przez użytkowników wyszukiwarek. Podobnie jest z bannerami reklamowymi, których pełno w internecie. Po prostu jesteśmy na nie ślepi i dlatego nie odnoszą one żadnego skutku (chyba, że dołączone są do nich „wzmacniacze”, typu pop-up i inne śmieci). To samo zaczyna się dziać z reklamami tekstowymi Google.
  • Budżet linków sponsorowanych jest często „wyklikiwany” przez konkurencję kancelarii.

Po drugie, (Zgadzam sie z opinia, ze zle przygotowana kampania moze przyniesc straty) dobrze przygotowana kampania w tym zakresie wymaga dogłębnej znajomości treści pozostawionej w sieci przez prawnika. Dlaczego? Ponieważ trzeba wiedzieć dokładnie, gdzie jest dany artykuł, dana opinia, aby wiedzieć, dokąd potencjalny odbiorca reklamy powinien dotrzeć, aby doszło do nawiązania relacji (wzbudzenia zaufania). Jeżeli wyląduje on ogólnie na blogu, a jeszcze gorzej – na stronie internetowej, to takie nawiązanie relacji jest niemal niemożliwe, albo przynajmniej utrudnione.

Po trzecie, (Zdarzylo mi sie jednak, iz pewnego dnia klient (kancelaria) zadzwonil do mnie z prosba o wylaczenie reklam ze wzgledu na to, ze nie nadazali z tematem) nie wykluczone, że taki przypadek, kiedy nagle zwalił się tłum klientów dzięki kampanii linków sponsorowanych, się wydarzył, ale jednak dla mnie jest to wątpliwe. Poza tym, jako że na co dzień obcuję z tym środowiskiem, znam osobiście całą masę skarg prawników na zerową skuteczność tej formy marketingu.

Po czwarte, (Porownywania narzedzi typu blogi vs wyszukiwarki jest bezsensowne, gdyz sluza one zupelnie innym celom) zgadzam się, że blogi i wyszukiwarki służą różnym celom, ale właśnie dlatego warto je porównywać pod względem przydatności dla celów e-marketingu prawniczego. Nie twierdzę przy tym, że wyszukiwarka się do tego celu nie nadaje. Wręcz przeciwnie! Ale jednak opieranie całej strategii e-marketingowej w kancelarii prawnej na reklamach AdWords jest absolutną pomyłką.

Dziękuję za życzenia powodzenia (Tak czy siak, zycze sukcesow w „edukowaniu srodowiska” i napedzaniu nam pozycjonerom klientow), a na temat sztucznego pozycjonowania również wyraziłem tutaj, tj w blogu,  swój pogląd.

I na koniec… (P.S. Czekam na tagi na blogu!), tagów nie było, nie ma, i nie będzie. Dlaczego? ….

… proszę o sugestie odpowiedzi w komentarzach! 🙂

{ 5 komentarze }