Treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, proszę poniżej wprowadzić hasło:

{ 0 komentarze }

20 lat polskiego Internetu

przez Rafał Chmielewski dnia 17 sierpnia, 2011

Jak donoszą media, Internet w Polsce skończył dziś 20 lat!

Gratulujemy!

🙂

{ 5 komentarze }

Prawnik bez bloga jak bez kancelarii

przez Rafał Chmielewski dnia 16 sierpnia, 2011

Chodzi mi o to, że jest wielu prawników, którzy udzielają się aktywnie w różnych miejscach sieci. Mógłbym nawet powiedzieć, że są mistrzami social marketingu. Albo „opanowali ” jakieś forum, albo grupę dyskusyjną na GoldenLine, albo jeszcze gdzieś.

I super! Robią wiele dobrego i pożytecznego.

Ale nic z tego nie wynika dla nich samych (poza może poczuciem zadowolenia).

W czym problem?

W tym, że pomoc tego rodzaju jest jednorazowa: dużo pracy – mały zysk (materialny).

Chodzi o to, aby bezinteresowna pomoc miała również przełożenie na dochody. Zarówno wobec tego, komu się pomogło, jak również wobec tych, którzy będą ową pomoc konsumowali potem.

Przecież byłoby totalnie bez sensu chodzić po ulicy i pomagać za free każdemu, kto tego potrzebuje. To już lepiej „zgarnąć” takiego delikwenta do kancelarii, nawiązać z nim cień relacji, pomóc.

Dlaczego?

  1. będzie chętniej polecał,
  2. a może będzie chciał jednak zapłacić za usługę,
  3. czując się przy tym zadowolony (odpowiednia relacja powoduje, że klienci są szczęśliwi, kiedy mogą zapłacić),
  4. pewnie będzie potrzebował jeszcze czegoś.

Zostawiając go na ulicy traci się wiele. Również przyszłych klientów.

Podobnie prawnik udzielający porad np. w grupie dyskusyjnej. Musi mieć miejsce, do którego będzie mógł ściągnąć nie tylko potrzebującego, ale przede wszystkim tych, którzy przyjdą po nim. Tym miejscem jest jego blog. Za jego pomocą można nawiązać właściwą relację i ją utrzymać.

Blog to Twoja kancelaria w sieci.

Z mojego doświadczenia

Kiedy jeszcze aktywnie prowadziłem blog podatkowy, szeroko udzielałem się na forach i grupach dyskusyjnych (to z resztą wg mnie najlepsza technika marketingowa wszech czasów). Ale nie mogłem wejść do jednego z for na portalu Gazety W., gdyż tam bardzo udzielała się niejaka belladonna. Forum było przez nią dosłownie zdominowane.

Ale sieć, to nie real. Wiele można zrobić. Poza tym zawsze trąbię: nie masz konkurencji – masz partnerów, z którymi możesz się dogadać.

Co zrobiłem?

Nawiązałem z nią kontakt. Okazała się kobietą, pracownikiem jednego z organów podatkowych. Skłoniłem ją do tego, aby odpowiadając wspominała czasem o moim blogu, co chętnie robiła (kwestia odpowiedniej relacji). Miałem z tego ogromną korzyść: jej autorytet podnosił wizerunek mojego bloga i zyskiwałem wiele wejść, praktycznie bez pracy.

Namawiałem ją na blog, ale ze względu na swój zawód i miejsce pracy, nie chciała tego robić. W rezultacie odpowiadała dalej na pytania gości forum i wszyscy mieli z tego korzyść. Ona również. Ale niestety najmniejszą.

{ 3 komentarze }

Jak każdy prawnik może EFEKTYWNIE korzystać z Twittera

przez Rafał Chmielewski dnia 10 sierpnia, 2011

Wielu znawców social mediów powie Tobie: Pamiętaj, angażuj swoją społeczność, która Ciebie śledzi na Twitterze.

Ok. Możesz to robić. Nie mam nic przeciwko temu.

Ile to czasu będzie Ciebie kosztowało? A czy będzie do tego skuteczne?

Właśnie dlatego, że masz TE wątpliwości, zapewne nie korzystasz z tego serwisu mikroblogowego, prawda?

I słusznie! Gdybym ja miał tracić czas na Twittera to też bym z niego nie korzystał!

Z reguły ci, którzy namawiają Ciebie do angażowania społeczności (cokolwiek to znaczy) za pomocą Twittera, nie znają specyfiki naszego zawodu. To niby niuans, ale „prawie robi DUŻĄ różnicę”. 🙂

Dla mnie Twitter jest jednym z podstawowych źródeł generujących ruch w moich blogach. Jeśli chodzi o ten blog, Twitter plasuje się obecnie na drugiej pozycji, zaraz po moim starym blogu i tuż przed GoldenLine (nie wspominam o Google, które znajduje się na pozycji 9tej, a i Facebook gdzieś się tam kołacze):

Pewnie pomyślisz: faktycznie skuteczny, to ciekawe ile ten Chmielewski siedzi na tym Twitterze… 🙂

Odpowiedź jest prosta i jasna:

Na Twitterze siedzę … 0 minut.

ZERO!

Czyli nic.

Super, czyż nie? 🙂

Nie dość, że nie angażuję swojej społeczności za pomocą Twittera, to jeszcze mam dobry wynik jego skuteczności! Nie dość, że nie tracę nań własnego czasu, to jeszcze mam z Twittera wyraźne korzyści!

Oczywiście, gdybym zaczął angażować osoby, które śledzą mój profil, to może uzyskałbym nieco lepszy wynik, ale nie mam na to czasu. Skoro działa, to jest ok! I tak ma być.

Jeżeli masz jakieś pytania i wątpliwości, to chętnie je rozwieję 🙂

{ 9 komentarze }

Jak prawnik powinien korzystać z Twittera

przez Rafał Chmielewski dnia 8 sierpnia, 2011

Właśnie wróciłem z krótkiego urlopu i szczęśliwie mogę znowu spokojnie zająć się tym, co lubię 🙂

Pewnego dnia wpadł mi w ręce tygodnik, którego nazwy tutaj nie wymienię, a tam znalazłem ciekawy humor rysunkowy. I nie zwróciłbym nań uwagi, gdyby nie to, że z jego treści wynika dla nas pewna nauka.

Jaka?

Zanim odpowiem, wyjaśnię Ci tylko (gdyż zdjęcie jest niewyraźne), że ów osobnik płci męskiej mówi: Dziwny ten Obama. Nawet na wakacjach nie daje mi spokoju. Widać z tego, że zasubskrybował on treść z twitter’owego profilu obecnego prezydenta USA i chyba irytują go częste tzw. tweety Obamy.

Twitter staje coraz popularniejszy w Polsce (szczególnie wśród polityków i przed wyborami). Także wśród prawników. I jeżeli narzędzie to wykorzystywane jest prawidłowo, może być sprawnym i pożytecznym instrumentem w rozwoju kancelarii prawnej.

Błąd, jaki jest robiony przez początkujących użytkowników tego mikrobloga polega na tym, że subskrybują oni treści profili osób, które zasubskrybowały ich treści. Jest to, można powiedzieć, wzajemna pomoc, nawiązująca do panującej – fałszywej niestety – opinii, że im więcej osób śledzi mój profil, tym lepiej.

Dokładnie tak samo zrobił ów Pan na rysunku: zasubskrybował profil osoby, której treści go nie interesują.

I pół biedy, jeżeli tylko go one irytują. Największa strata polega na tym, że w natłoku informacji unikają mu te, które są dla niego najważniejsze.

Wniosek jest taki, że powinieneś śledzić profile tylko tych osób, od których informacja ma dla Ciebie duże znaczenie. Której w żaden sposób nie chciałbyś przeoczyć. Która ma znaczenie dla Twojej kancelarii i Twojego biznesu prawniczego. Dla Twojego rozwoju.

Jeżeli będziesz kierował się zasadą wzajemności, to okaże się, iż masz tak wiele niepotrzebnych informacji, że zaglądanie na własny profil Twittera jest dla Ciebie stratą czasu. W efekcie przestaniesz go odwiedzać i wiele cennych informacji Tobie po prostu umknie.

Zatem nie miej wyrzutów sumienia, że nie odwzajemniasz subskrybcji. Osoba, która „zaczęła Ciebie śledzić”, prawdopodobnie wcale nie chce, abyś Ty zrobił to samo, ale raczej uznała, że posiadasz wartościową dla niej informację.

***

Zobacz stosunek śledzących mój profil Twittera do liczby osób, których treści ja zasubskrybowałem:

Owe 29 profili osób, których treści śledzę, są dla mnie ważne z wielu powodów. Za każdym razem, kiedy wchodzę na swój profil Twittera, jest tam wiele cennych informacji, których prawdopodobnie nie znalazłbym w inny sposób. I nie giną one w gąszczu zbędnej dyskusji, której dziś pełno w sieci, a która mi jest do niczego nie potrzebna.

{ 1 komentarz }