W tym  miesiącu, w miesięczniku Forum Doradców Podatkowych, ujrzał światło dzienne mój tekst pt.: Blog Podatkowy

Wystarczy kliknąć w obrazek obok.

I jeszcze mała refleksja… Forum, to drugie obok Biuletynu Doradcy Podatkowego czasopismo z kręgu tej profesji, z którym nawiązałem stałą współpracę. O żadną z nich się nie starałem, a raczej było odwrotnie. Widzę jednak pewną analogię: sam wywodzę się z tej gałęzi prawa – najpierw specjalizacja na w ramach studiów na UW, potem KPMG, potem blog podatkowy PodwójneOpodatkowanie.pl… Teraz periodyki dla doradców podatkowych… Nie, no fajnie … Ale może to jakaś klątwa? 🙂

Jak myślisz?

{ 0 komentarze }

Znalazłem dziś chwilę na napisanie kilku słów na temat pewnego „nowego” bloga. Zupełnie wyjątkowego.

Dlaczego?

Po pierwsze, jest to blog podatkowy. Podatkowy, to znaczy też prawniczy … Ostatnio się dowiedziałem, że prawo podatkowe, to „prawie prawo” 🙂 A doradcy podatkowi, to „prawie prawnicy” 🙂 Hi, hi, hi…Tylko, że jakoś niewielu „nie-prawie prawników” wzięło by się za rogi np. z VATem 🙂

Po drugie, jest to bardzo dobry blog (treść wzorowa; wadą jest system, ale dowiedziałem się od autorki, że nowy blog jest już w fazie produkcji).

Po trzecie, jego autorka wywodzi się z tej samej „amerykańskiej szkoły blogowania” Wandy Loskot, co ja sam.

Ok. Blog nazywa się Twoja Firma Twoje Podatki, a jego autorka to doradca podatkowy Barbara Mierosławska.

Kiedy zapytałem Basię  (pisząc artykuł do Biuletnu Krajowej Izby Doradców Podatkowych) o to, czy czas poświęcony na prowadzenie bloga był faktycznie tego warty, a także czy wpłynął on w jakiś sposób na rozwój jej – całkiem sporej – kancealrii, odpisała:

Gdy pojawił się tytuł mojego bloga „Twoja Firma Twoje Podatki” byłam przekonana, że o podatkach można pisać nie tylko martwym językiem ustaw i rozporządzeń. Blog jest dla mnie kontynuacją innego spojrzenia i przekazywania wiedzy podatkowej, który zainicjowałam w swojej książce „Jak dobrze prowadzić podatkową księgę przychodów i rozchodów nie będąc księgowym”. Pięć miesięcy aktywności bloga zaowocowało pozyskaniem kilku nowych klientów, którzy wyraźnie określili to jako przyczynę dotarcia do mojej kancelarii. Ponadto kontakt z czytelnikami ułatwia mi, jako doradcy podatkowemu, na bieżąco reagować na potrzeby moich klientów. Jestem bardzo usatysfakcjonowana reakcjami internautów na to co im oferuję. Dostrzegłam również fakt, że blog jest bardzo inspirującym i rozwojowym medium, a jego prowadzenie znacznie ożywiło działalność mojej kancelarii i jest jednym z elementów rozwoju całego zespołu współpracowników.

Widać, że dobrze prowadzony blog ma rzeczywiste przełożenie na dochody kancelarii. Trzeba tylko wiedzieć, jak to robić, a mam nadzieję, że z lektury tego bloga, jak również bazy wiedzy webilex, wiesz na ten temat już sporo.

Tyle na temat nowego bloga podatkowego. Blog zapisuję do katalogu blogów prawniczych.

 

{ 1 komentarz }

Jeszcze o Facebooku w e-marketingu prawniczym

przez dnia 6 stycznia, 2011

Temat przydatności Facebooka w e-marketingu w naszej branży opisywałem tutaj już nie raz. Jeżeli ktoś chociażby powierzchownie zajrzy do tego archiwum, to szybko się domyśli, że nie jestem entuzjastą owego medium, jako narzędzia do zdobywania klientów kancelarii.

Dlaczego?

Z dwóch powodów:

  • FB nie przyciagnął mi ani pół klienta jak dotąd (blog i inne niż FB media społecznościowe – kilka ładnych setek)
  • są inne, dające 100% skuteczność, metody pozyskiwania klientów dla kancelarii w mediach społecznościowych i wolę swój czas poświęcać na utylizację właśnie ich

Dziś przeczytałem w blogu TopMenedżer wyniki prostych badań statystycznych, prowadzonych właśnie na FB pod kątem konwersji na klienta. Autorem artykułu, oraz całego bloga, jest Michał Ksiądzyna.

Michał w liczbach pokazał to, o czym ja pisałem ogółem. Warto przeczytać i zastanowić się, czy czas poświęcony na marketing kancelarii na FB nie jest czasem straconym.

{ 0 komentarze }

Od kilku tygodni na blogu Ryszarda Sowińskiego można przeczytać arcyciekawy wpis o tym, jak zacząć budowę własnej kancelarii prawnej. Jeżeli zabierasz się właśnie za utworzenie „przedsiębiorstwa prawniczego”, to zdecydowanie jest to artykuł z gatunku must read.

Ryszard wymienia kilka etapów budowy kancelarii. Gdzie w tym procesie jest miejsce na e-marketing prawniczy?

Na samym końcu.

Najpierw musisz mieć fundament, czyli musisz wiedzieć, kim jesteś, jakie masz mocne strony, co wiesz i co Ciebie interesuje, jakie masz doświadczenie, jaki rynek jest najbardziej obiecujący, kogo chcesz przyciągnąć, jako klienta, jakie usługi chcesz świadczyć i jakie produkty będziesz sprzedawać, itd… Wszystko dokładnie opisane jest w blogu Nowoczesna Kancelaria.

Dopiero jak już będziesz wiedział, czego chcesz, zabierz się za e-marketing. Teraz jest czas na opracowanie strategii e-marketingowej.

E-marketing to klocek w układance, która nazywa się organizacja przedsiębiorstwa (kancelarii). Musisz najpierw wiedzieć, jaki obrazek układasz, aby prawidłowo dopasować kolejne jej (układanki) elementy. Musisz wiedzieć, co chcesz osiągnąć, aby cały proces realizacji tej strategii prowadził do ustalonego celu.

Jeżeli tego nie zrobisz, to … nie powiem, że cała strategia e-marketingowa będzie nieskuteczna, ale raczej, że bałagan organizacyjny będzie ją ograniczał. Sama w sobie dobrze zaplanowana strategia e-marketingowa może mieć pozytywny wpływ na kancelarię, jednak zdecydowanie lepsze rezultaty osiągnie wówczas, kiedy będzie spójna ze strategią kancelarii.

Jeżeli trudno to zrozumieć, to warto posłużyć się przykładem…

Często blog porównuje się do wystąpienia podczas konferencji w realu. Jeżeli to Ty bierzesz w niej aktywny udział, to wiesz: co jest przedmiotem tej konferencji, o czym będziesz mówił, jak będziesz się zachowywał, jak będziesz reagował na pytania, jak będziesz się odnosił do słuchaczy, jakiego języka będziesz używał podczas przemówienia oraz po nim, itd. Masz więc dokładnie zarysowaną strategię: plan i procedurę, której będziesz przestrzegał. Twoje przemówienie jest klockiem układanki o nazwie „konferencja”.

Jeżeli się wyrwiesz z tego schematu i zaczniesz na zupełnie inny temat, niż powinieneś przemawiać, to to również odniesie skutek, ale znacznie słabszy od oczekiwanego. Czyż będzie inaczej?

Musisz więc… powinieneś swoim e-marketingiem nawiązywać do całokształtu organizacyjnego kancelarii. A ten musi być ustalony na samym początku.

{ 0 komentarze }

Real i Virtual to jedno

przez dnia 27 grudnia, 2010

Często zdarza mi się słyszeć głosy sprzeciwu, kiedy mówię, że świat rzeczywisty i wirtualny są jednym bytem. Dziś przeczytałem dokładnie to samo w artykule Natalii Hatalskiej (Facebook poza Internetem, MediaFun Magazyn, nr 2.):

Niektórym marketerom wciąż jeszcze zdarza się dzielić świat na realny i wirtualny. Swoją grupę celową – na konsumentów i internautów. Planować działania w mediach tradycyjnych i „dorzucać” akcje w serwisach społecznościowych. No cóż. Mam dla nich przykrą wiadomość. Dwóch światów dawno już nie ma. Dziś off-line i on-line wzajemnie się przenikają.

Ja opornym dokładam jeszcze, że świat realny ma wpływ na świat wirtualny i odwrotnie. To, co robię w sieci, ma bezpośrednie przełożenie na moją sytuację poza nią. I vice versa.



W mojej opinii nie można pomijać tego faktu społecznego, jeżeli myśli się o rozwoju biznesu i kancelarii. Do niedawna świat społeczności internetowych nie istniał. Od 1989 roku uczyliśmy się zdobywać klientów w jakiś sposób, bardziej lub też mniej zorganizowany. Teraz mamy dodatkowo do dyspozycji świat sieci i tutaj również możemy tych klientów zdobywać. A nawet jest to dużo prostsze i efektywniejsze kosztowo.

Doprawdy zadziwia mnie fakt, kiedy spotykam się ze znajomymi jeszcze z czasów studenckich, którzy pracując dla jakichś kancealrii, lub też prowadząc je sami, nie wpadli jeszcze na pomysł, aby klientów zdobywać w sieci. Pomimo trudności, jakie odczuwają w wyniku rosnącej konkurencji, nie są zainteresowani tym kanałem komunikacji.

To jest końcówka starego świata.

Susskind pisał o the end of lawyers. To nie jest koniec świata prawników, ale koniec tego, w jaki sposób robią oni biznes.

 

{ 2 komentarze }