Polecam gorąco artykuł pani Bonnie Buol Ruszczyk Law Firm Marketing: It’s Like Working Out (Really), która na przykładzie ćwiczeń w siłowni wyjaśnia, dlaczego marketing prawniczy wymaga planu i długofalowego działania.
{ 2 komentarze }
Rafał Chmielewski: e-Marketing Prawniczy
Polecam gorąco artykuł pani Bonnie Buol Ruszczyk Law Firm Marketing: It’s Like Working Out (Really), która na przykładzie ćwiczeń w siłowni wyjaśnia, dlaczego marketing prawniczy wymaga planu i długofalowego działania.
{ 2 komentarze }
O co chodzi? Czy można firmową stronę internetową zagnieździć w blogu prawniczym?
Ostatnio pisałem, że blog i strona internetowa to dwa odrębne byty. Ale nie koniecznie tak być musi. Bo może być inaczej 🙂
Otóż możliwy jest mariaż strony i bloga, tj. stworzenie czegoś w rodzaju wash and go, czyli dwa w jednym. Jak to może wyglądać i czy ma to sens?
Przede wszystkim zauważmy, że w każdym przypadku możemy stworzyć takie „DUO” tylko w oparciu o jeden wspólny system. A więc albo o system do blogowania, albo o system CMS, na którym postawiona jest strona. Z tego więc punktu widzenia zespolenie ze sobą bloga i strony internetowej może przybrać dwojaki charakter: albo będzie to strona internetowa z wbudowanym blogiem, albo blog z dołączonymi elementami strony.
Zobaczmy, jak może wyglądać takie połączenie w pierwszym wariancie na przykładzie kancelarii Shulman DuBois LLC (witryna wykonana przez Forester Web Marketing):
Przede wszystkim tutaj blog nie pojawia się jako pierwszy po wejściu na stronę kancelarii, zatem gość strony trafi nań – jeżeli w ogóle – dopiero po jakimś czasie. Poza tym na podstronie z blogiem znajduje się jednocześnie wiele innych informacji właściwych stronie internetowej (co niewątpliwie powoduje pewien zamęt), a brakuje natomiast narzędzi pomagających w poruszaniu się po blogu, jak np. ostatnie komentarze, czy najpopularniejsze artykuły. Brakuje również możliwości dzielenia się treścią (Share This).
Nie trudno więc wyciągnąć wniosek, że omawiany blog nie cieszy się popularnością. Dowodem na to jest brak jakichkolwiek pozostawionych przez gości komentarzy. To prawda, że blogi prawnicze generują bardzo mało komentarzy, ale kiedy nie ma żadnego w półtorarocznej historii bloga, to jednak o czymś to świadczy.
Zobaczmy teraz drugi wariant na przykładzie firmy prawniczej Information Law Group (witryna by LexBlog):
Tutaj mamy do czynienia z odwrotnością strony kancelarii Shulman DuBois LLC. Blog pojawia się jako pierwszy po wejściu na stronę firmy. Od razu widzimy narzędzia służące nawigacji po blogu i nic, co by przeszkadzało w odbiorze jego treści. Dopiero po wejściu do odpowiednich zakładek (About, Services) dowiemy się, jaką firmę blog reprezentuje oraz jakie ona świadczy usługi. W górnej części strony widoczna jest również zakładka Contact, umożliwiająca … wiadomo co 🙂 A zatem blog ten spełnia wszelkie wymogi (informacyjne) internetowej strony firmowej.
Poza tym spójrzmy na panel boczny. W dolnej części znajdziemy widget Twittera, a także niżej zdjęcia partnerów firmy (autorów bloga) wraz z linkami do ich profilów LinkedIn, Facebook, oraz Twitter. Oznacza to nic innego jak to, że mają oni świadomość korzyści, jakie mogą osiągnąć z e-marketingu, który ma charakter społecznościowy.
Blog zawiera również komentarze, co świadczy o jego popularności wśród potencjalnych klientów.
Porównajmy jeszcze obydwie witryny pod względem popularności wg obiektywnych wskazań amerykańskiego systemu Alexa.
Firma prawnicza Information Law Group:
Z powyższego porównania wynika dokładnie, że witryna: blog + elementy strony jest ponad dwukrotnie bardziej popularna (Alexa Trafiic Rank: 1.088.570 w stosunku do 2.432.535; co oznacza ile jest bardziej popularnych stron przed tą witryną – np. Google ma zazwyczaj „Rank” 1). O czym świadczy również ilość stron linkujących do niej (79 w stosunku do 49).
Podsumowując…
Wariant, w którym strona internetowa została zagnieżdżona do bloga, jest znacznie korzystniejszym rozwiązaniem. Blog przyciąga czytelników, którzy w tym przypadku są bardziej skłonni do interakcji, w czym wyraża się istota nowoczesnego e-marketingu. Dodatkowo w tym przypadku mamy do czynienia z pozytywnym wpływem na wyniki wyszukiwania. Dlatego, że de facto jest to blog (a wyszukiwarki uwielbiają blogi), jak również dlatego, że blog jest pierwszą odsłoną, a nie drugą czy trzecią, jak było w przypadku kancelarii Shulman DuBois.
Wniosek jeszcze jeden: widać jak na dłoni, co skłania gości witryny do interakcji, częstszych odwiedzin i poddania się budowaniu relacji. Jest to blog.
{ 1 komentarz }
Dlaczego prawnicze strony internetowe są, jakie są i dlaczego nie mogą być inne? Dlaczego blogi wypełniają lukę, której strony internetowe nie mogą zapełnić?
Ostatnio znowu wziąłem udział w dyskusji toczącej się w portalu GoldenLine na forum grupy Marketing Usług Prawniczych. Wątek dotyczył marketingu kancelarii sieciowych i został założony przez Agnieszkę Patykowską.
W pewnym momencie dyskusji Agnieszka napisała:
Uważam, że strony www kancelarii prawnych w Polsce są beznadziejne – zero pomysłu, kreatywności i zachęty. Wszystkie są podobne i żadne nie zachęcają do korzystania z ich usług i żadne nie porywają. Aby być konkurencyjnym należy wyróżniać się czymś, choćby szatą graficzną strony www. To pierwszy krok zachęcenia klienta do wykonania do nas telefonu. Jak już do nas zadzwoni to reszta leży w naszych rękach aby go utrzymać. Ale to temat na inna rozmowę…
Poczułem się w związku z tym wywołany do tablicy 🙂 I oto moja odpowiedź:
Po części się z Tobą zgadzam, Agnieszko 🙂
To prawda, że strony nie są najlepsze, ale też nie można oczekiwać od nich „porwania”, skoro – jak napisał Szymon – najważniejsza jest treść i to ona JEST czynnikiem decydującym o tym, czy klient postanowi skorzystać z usług danej kancelarii. Widziałem wiele stron prawniczych (z racji moich zainteresowań), i są strony wyjątkowo „brzydkie”, należące do dużych firm z uznaną marką. Zatem design strony nie ma tutaj decydującego znaczenia.
Zresztą, proponuję zobaczyć wyniki konkursu organizowanego przez prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych www.kirp.pl/Aktualnosci/Konkurs-prezesa-Krajowe…! [pisałem o tym tutaj>>] Laureatami zostały 3 kancelarie. Wg mnie jednak tylko 3cia (pani Bieguńskiej) powinna dostać nagrodę, bo chociaż strona wizualnie jest najuboższa, to jednak ma coś, czego nie mają pozostałe dwie strony: SPECJALIZACJĘ. Gdybym był potencjalnym klientem, to nie wahałbym się jej właśnie powierzyć swojego problemu, bo wiedziałbym, że jest fachowcem od ochrony dóbr materialnych (niczym innym się nie zajmuje). Może pozostałe kancelarie również mają fachowców w tym zakresie, ale … tego nie napisały. Zatem treść strony przeważyłaby nad jej wizualną szatą.
Napisałaś dalej, że aby być konkurencyjnym należy wyróżniać się czymś, choćby szatą graficzną strony www. Zdecydowanie trzeba się wyróżniać, to fakt. Jednak szata graficzna nic tutaj nie da. Właśnie z powyżej opisanych względów. Można wymyślać coraz ciekawsze wizualnie strony, ale to już nie koniec lat 90tych, kiedy to działało. Teraz dobra strona internetowa to norma (pytanie tylko, co znaczy dobra, bo jeszcze mamy stronę techniczną do rozważania). Zmieniły się gusta klientów, które tutaj zmieniają się tak szybko, jak szybko zmienia się sieć. Odpowiedzią na te zmiany są właśnie blogi, bo dzięki nim można się wyróżnić. Blogi to przede wszystkim słowa. Blog powinien być wyspecjalizowany (w przeciwieństwie do strony) i wyrażać osobowość swojego autora (również w przeciwieństwie do strony). W ten sposób każdy prawnik może wyróżnić się z tłumu pozostałych witryn prawniczych.
Czy zatem to wyróżnienie się spowoduje – jak napisałaś – wykonanie telefonu? Może i tak, ale dziś chyba szybciej klient napisze maila 🙂
Piszesz: Jak już do nas zadzwoni to reszta leży w naszych rękach aby go utrzymać.
To faktycznie temat na inną rozmowę 🙂 Wtrącę tylko, że utrzymanie klienta po rozmowie telefonicznej, to sztuka nie lada. Znacznie prościej i skuteczniej jest zbudować z nim relację ZANIM zadzwoni (napisze maila). W tej sytuacji nie trzeba go już przekonywać o naszym doświadczeniu, ale on sam będzie chciał, aby mu usługę wykonać 🙂 Znam to z doświadczenia.
To tyle… jak zawsze się rozpisałem 🙂
Pozdrawiam Ciebie Agnieszko!
Rafał
Temat prawniczych stron internetowych coraz częściej jest poruszany tu i tam. Rzeczywiście jest tak, że po kilkunastu latach masowego tworzenia tych stron trzeba dokonać w nich jakichś zmian. I nie chodzi tutaj o design, ale inne funkcje, które taka strona mogłaby spełniać, wciąż będąc wizytówką firmową. Kto wie, może wprowadzę nowy rodzaj oferty do mojej firmy? 🙂
{ 1 komentarz }
Długo zastanawiałem się na stroną tego bloga na Facebooku. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że w ten sposób również warto angażować prawników i dzielić się posiadaną wiedzą .
Zapraszam więc do Facebooka na stronę o nieco innej nazwie: Marketing Prawniczy w sieci.
Co tam będzie można znaleźć?
Artykuły z bloga e-MarketingPrawniczy.pl, ale również krótkie i wartościowe notki.
Zachęcam tym samym Ciebie do komentowania i pisania na tablicy Marketingu Prawniczego w sieci!
{ 3 komentarze }
Wczoraj ukazał się mój tekst (wywiad) w portalu e-Katedra.pl (LexisNexis), mówiący o korzyściach blogowania dla studentów prawa Załóż bloga prawniczego.
O korzyściach, jakie niesie ze sobą prowadzenie bloga przez studenta studiów prawniczych pisałem tutaj nie raz. Warto zajrzeć również do wywiadu!
{ 3 komentarze }