Coffee, tea, juice, beer for bloggers

przez rafchmielewski dnia 16 lipca, 2010

Zapraszam na pogaduchy o e-marketingu prawniczym w przyszły czwartek wieczorem każdego, kogo temat ten interesuje! 🙂 Kawa, herbata, sok ze świeżych owoców, piwo… 🙂

Miejsce spotkania (na pewno Warszawa) uzgodnimy w tygodniu, ok?

Proszę piszcie komentarze, jeżeli będzie ktoś chętny!

Zapraszam raz jeszcze!

Rafał

{ 2 komentarze }

Zawsze bądź sobą w e-marketingu

przez rafchmielewski dnia 15 lipca, 2010

W naszym świecie wszystko jest takie same. Czasem znajdzie się coś, lub częściej – ktoś, kto jest inny od reszty. Od razu to widać.

Dlatego gwiazdy, jeżeli nie mogą się popisać sobie tylko właściwym talentem, wymyślają coraz to inne „eventy”, aby tylko zwrócić na siebie uwagę.

Dlaczego to takie ważne?

Bo odrębność przyciąga. Przyciąga indywidualizm. A za popularnością idą pieniądze.

Ale jest tutaj jeszcze coś. Patrząc na kogoś, zawsze mamy wrażenie, że jest taki, na kogo się kreuje. Lubimy po prostu innych takimi, jakimi są (wydaje nam się, że są). Ta chęć do poznawania życia innych znajduje swój wyraz w popularności takich magazynów, jak VIVA, czy choćby BIG BROTHER, gdzie można podpatrywać prywatne życie kogoś mało znanego (do tej pory).

Znając kogoś bliżej, zaczynamy darzyć go sympatią. To zupełnie naturalne uczucie: przy pierwszym spotkaniu zazwyczaj czujemy rezerwę, ale kiedy taka osoba choćby się do nas odezwie słowem, już barwa głosu może spowodować, że takiej osobie zaufamy.

Jak to się ma do e-marketingu prawniczego?

Po tym przydługim wstępie wyobraźmy sobie, że każda spotkana przez nas na ulicy osoba byłaby tak samo ubrana, mówiła tak samo, zachowywała się tak samo. Ostatecznie ciężko by nam było dokonać wyboru, która z nich warta jest naszego zainteresowania. Być może wobec każdego bylibyśmy podejrzliwi.

Spójrzmy teraz na większość blogów prawniczych. Niemal każdy z nich pisany jest w taki sam sposób (cytat z jednego z polskich blogów prawniczych):

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie siedmiu sędziów w dniu 26 kwietnia 2010 r. podjął uchwałę (sygn. akt II FPS 10/09), którą rozstrzygnął, czy wspólnikom spółki jawnej świadczącej usługi zarządzania przedsiębiorstwem przysługuje prawo opodatkowania ich dochodów podatkiem liniowym.

Nie można odróżnić jednego od drugiego. Poza tym, za takimi słowami nie widać osoby, ale widać prawnika. A kim jest prawnik w oczach Kowalskiego? Sam odpowiedz sobie na to pytanie… w każdym razie wyniki badań są jednoznaczne.

Chodzi więc o to, aby pisząc artykuł w blogu, pisać jak Kowalski do Kowalskiego. Używać „ja” zamiast formy bezosobowej; pisać „Ty” zamiast „Państwo”; numerki (nikomu nie potrzebne) usunąć, albo zostawić na koniec do przypisu; używać języka potocznego; wstawiać emotikony :); pokazywać własne zdanie na dany temat; być czasem nieco kontrowersyjnym, a może nawet gruboskórnym; chwalić innych i pokazywać ich zdanie i opinię; żartować …

Po prostu chodzi o to, aby być sobą. ALWAYS 🙂

A to przychodzi najtrudniej, bo przez lata nauki przyzwyczailiśmy się do pisania pism formalnych i już bez sygnatury gubimy się i jest nam trudno. Kiedy rozmawiając o e-marketingu w jednej z międzynarodowych kancelarii powiedziałem, że lepiej jest napisać „To, co wyszło teraz z sejmu, to szmira” zamiast „Biorąc pod uwagę okoliczności i aktualny stan prawa, wyrażamy pogląd, iż obecna nowelizacja ustawy jest niezgodna z art. X Konstytucji RP”, to spotkałem się, lekko mówiąc, z niezrozumieniem. Ale to właśnie jest ten język. Oczywiście nie chodzi o to, aby sztucznie wzniecać burzę, ale by być naturalnym, i jeżeli ktoś lubi słowo „szmira”, to może z niego korzystać, ale jeżeli nie mieści się ono w jego aktywnym języku, to niech tego nie robi.

Bo chodzi o to, jeszcze raz powtórzę, aby być sobą. Aby komunikować się naturalnie, gdyż to wzbudza zaufanie i szacunek. Powoduje nawiązanie relacji i ściślejszą więź.

——-

Korzystając z inteligentnego autorespondera, każdy e-mail, newsletter, biuletyn, można spersonalizować, aby zaczynał się np. tak: „Katarzyno, zachęcam Ciebie do przeczytania nowego artykułu w moim blogu, z którego dowiesz się …” Nie trzeba już dodawać, jaką zaletę ma taka forma przekazu 🙂

{ 5 komentarze }

„Zarządzanie kancelarią prawną”, książka pani Doroty Hołubiec, jest jedną z moich ulubionych pozycji.

Dlaczego? Ponieważ przynosi mi bardzo dużo ruchu na bloga (co jest oznaką tego, że temat zarządzania w firmach prawniczych cieszy się dużym zainteresowaniem); ponieważ jest to jedna z niewielu wartościowych na polskim rynku pozycji, skupiających się na tym temacie; ponieważ stanowi ona dla mnie niemal niewyczerpalne źródło inspiracji dla kolejnych artykułów.

Dziś zajmijmy się innym fragmentem tej książki. Rozdział 5 (Dlaczego klienci korzystają lub nie korzystają z usług kancelarii). Pani Dorota pisze:

Pomijając różnice w zachowaniach klientów instytucjonalnych i konsumentów, należy stwierdzić, iż badania dowodzą, że duży wpływ na nie mają kryteria emocjonalne. Przed wyborem kancelarii chodzi o uświadomienie sobie w ogóle potrzeby skorzystania z pomocy prawnika. Na etapie wyboru kancelarii decydują pewne uproszczone i schematyczne wyobrażenia i emocje klienta (często tzw. efekt pierwszego wrażenia) dotyczące osoby i możliwości prawnika, lokalizacji i wystroju kancelarii, atmosfery i jakości kontaktu i obsługi. (…)

Wobec tego sama decyzja o skorzystaniu z usług kancelarii z reguły nie jest podejmowana racjonalnie (chyba że chodzi o bardziej wyrobionych  klientów), ale raczej emocjonalnie, na podstawie wrażeń.

W tym krótkim ekstrakcie autorka mówi, że decyzja o wyborze tej, a nie innej, kancelarii prawnej podejmowana jest zazwyczaj na podstawie emocjonalnej. Klient dokonuje więc subiektywnej oceny wystroju kancelarii, atmosfery, jakości obsługi, kontaktu, itd., zanim zdecyduje się na powierzenie swojego problemu specjaliście – prawnikowi (to jest kolejny etap zakupu usługi prawniczej, który – uwaga – nie musi skończyć się nabyciem usługi; więcej o etapach nabywania usługi prawniczej i roli e-marketingu w tym procesie: Miejsce e-marketingu prawniczego w kontaktach z klientem).

Wydaje się, że podobnie postępujemy w większości przypadków, ale skupiając się na problemie „pierwszego wrażenia” klienta kancelarii prawnej warto zadać sobie pytanie, czy można w jakiś sposób tego „etapu” uniknąć. A więc, czy możliwe jest, aby pierwszy kontakt z prawnikiem face to face nie był obarczony uczuciem „pierwszego wrażenia” i subiektywnej oceny.

Pan Ryszard Sowiński w blogu NowoczesnaKancelaria.pl napisał, że coraz częściej kontakt fizyczny jest rozwinięciem kontaktu wirtualnego i jest on niejako jego przypieczętowaniem. Dotyczy to również branży prawniczej. Zauważmy, że coraz częściej korzystamy z sieci także w poszukiwaniu rozwiązań problemów prawnych i z pewnością proces ten będzie się tylko pogłębiał, a to …

… można i trzeba wykorzystać. Za pomocą narzędzi e-marketingowych można nawiązać z potencjalnym klientem kontakt w sieci, po którym korzystając z naszych usług będzie on „wolny” od uczucia „pierwszego wrażenia” i zbędnego, przy pierwszym fizycznym kontakcie, subiektywizmu. Już na tym etapie można zbudować sobie wizerunek godnego zaufania eksperta, doświadczonego w danej materii prawnej. W tym przypadku kontakt fizyczny jest już tylko – jak napisał pan Ryszard – przypieczętowaniem kontaktu wirtualnego.

Jakie e-narzędzia należy tutaj wykorzystać?

Przede wszystkim blog. W blogu można pokazać swoje kompetencje merytoryczne oraz znajomość danej branży. Blog pozwala również, co ucieka uwadze większości blogujących prawników, na pokazanie własnej osobowości, co jest szczególnie ważne w nowej rzeczywistości hiperkomunikacji internetowej. A dlaczego pokazanie tej osobowości jest tak ważne? Ponieważ my – ludzie – chętniej i szybciej nawiązujemy trwałe relacje z prawdziwymi ludźmi, a nie z osobami skrytymi za maskami związanymi z taką a nie inną rolą społeczną (a już tym bardziej z firmą).

Inne narzędzia, które można wykorzystać w nawiązywaniu kontaktu wirtualnego, to serwisy społecznościowe, typu GoldenLine, Facebook, Twitter. Dodatkowo można wspomagać się zaawansowanym autoresponderem.

Jak widać (a mam nadzieję, że widać :)), istnieje co najmniej kilka sposobów na to, aby nawiązać kontakt klientem zanim dojdzie do spotkania face to face, i aby decyzja o podjęciu współpracy z prawnikiem nie podlegała subiektywnym odczuciom. E-marketing prawniczy sprawdza się tutaj doskonale.

Z mojego doświadczenia

W moim przypadku w nawiązywaniu kontaktu z klientem bierze udział blog i inteligentny autoresponder. Gość bloga PodwojneOpodatkowanie.pl z miejsca widzi opcję zapisu na biuletyn wraz z darmowym eBookiem, traktującym o opodatkowaniu dochodów zagranicznych. Jeżeli zapisze się na biuletyn, to wraz z książką dostanie tak dużo wiedzy, że niewątpliwie nabędzie zaufanie do mojego doświadczenia i zakresu posiadanych informacji.

Relacja jest już nawiązana… do tego stopnia, że nie muszę się zbytnio starać o to, aby ów klient zamówił u mnie usługę prawną: bardzo często to on sam mnie prosi o wykonanie dla niego tej usługi.

Taka jest siła nawiązanej relacji, którą trudno zbudować jedynie podczas pierwszego fizycznego spotkania. Za pomocą sieci robi się to sprawniej i taniej.

{ 1 komentarz }

"Czy tego chcesz, czy nie, spotkamy się w sieci"

przez rafchmielewski dnia 13 lipca, 2010

Innym  ciekawym  i  popularnym  narzędziem z kategorii Web 2.0 są blogi, czyli  wirtualne  pamiętniki.  I  choć  słowo  pamiętnik  bardziej  wszystkim  kojarzy  się  z tradycyjną książeczką z wpisami przyjaciół, to blog ma różne oblicza i zastosowania. Na pierwszy rzut oka zasada jest  prosta  –  trzeba  wiedzieć,  o  czym  chce  się pisać, robić to konsekwentnie i systematycznie.  Blog  jest  doskonałym  narzędziem  marketingowym  dla  tych,  którzy  faktycznie  gotowi  są  zaangażować  się  w jego prowadzenie – może wtedy służyć  do  budowania  pozycji  eksperta,  zaprezentowania know-how, etc. Może stanowić wyróżnik dla wybranych prawników,  a  dla  klientów  wartość  dodaną,  o  czym  niektórzy prawnicy prowadzący blogi już  zdążyli się przekonać.

To fragment ciekawego artykułu pani Magdaleny Żuk, Dyrektora Zarządzającego w FineArt Communications, zatytułowanego Czy tego chcesz, czy  nie, spotkamy się w sieci. Tekst ukazał się w lipcowo-sierpniowym wydaniu miesięcznika Kancelaria, którego odbiorcami są radcowie prawni.

Artykuł omawia zagadnienia nowoczesnej komunikacji z klientem kancelarii prawnej nie tylko za pomocą blogów, ale również innych narzędzi internetowych (GoldenLine, LinkedIn, YouTube, i innych).

Warto poczytać! 🙂

{ 1 komentarz }

Co musisz wiedzieć, rozpoczynając prowadzenie bloga

przez rafchmielewski dnia 12 lipca, 2010

Zanim zaczniesz prowadzić blog w ramach strategii e-marketingowej twojej kancelarii, musisz wiedzieć o jednej ważnej – WAŻNEJ! rzeczy.

Jakiej?

Napisałem o tym na forum grupy e-Marketing Prawniczy w GoldenLine.

Musisz przeczytać!

(Aby zapoznać się z treścią artykułu musisz być członkiem grupy)

{ 3 komentarze }