Dziś w Gazecie Prawnej ciekawy tekst: Doradcy podatkowi mogą reklamować swoje usługi. Wydaje mi się, że mylone są w nim pojęcia „reklama” i ” marketing”. W każdym razie warto przeczytać.

{ 0 komentarze }

Właśnie skończyłem lekturę książki pani Doroty Hołubiec, zatytułowanej Zarządzanie Kancelarią Prawną. 100 najważniejszych pytań, jak to robić skutecznie. Zakupiłem tę książkę, gdyż jej temat pokrywa się w części z przedmiotem tego bloga. Byłem więc ciekaw, na ile autorka książki zajmuje się w niej problematyką e-marketingu prawniczego, tym bardziej, że ze spisu treści widziałem, że porusza zagadnienie Web 2.0 oraz budowy prawniczych stron internetowych.

Okazało się, że nie znalazłem w niej zbyt wiele treści w tym przedmiocie, ale … dowiedziałem się za to innych bardzo pożytecznych rzeczy związanych z prowadzeniem kancelarii prawnej, czyli firmy prawniczej. Uważam też, że pozycja ta powinna znaleźć się na półce każdej takiej kancelarii.

Chociaż książka Pani Hołubiec nie dotyczy zagadnień e-marketingu prawniczego (przynajmniej w takim zakresie, w jakim czynię to na łamach tego bloga), to jednak porusza ona wiele istotnych zagadnień, w związku z którymi narzędzia e-marketingowe mogłyby z powodzeniem znaleźć zastosowanie. Mam tutaj na myśli przede wszystkim sferę Customer Service, umiejętność nawiązania relacji z klientem, komunikację, no i marketing (tradycyjny) kancelarii.

W kolejnych artykułach znajdziecie nieco uwag odnoszących się do treści tej ciekawej książki.

{ 0 komentarze }

Specjalizacja twojej firmy prawniczej

przez dnia 5 maja, 2010

Temat specjalizacji kancelarii prawnej poruszałem tutaj już kilka razy. Dzięki systemowi e-marketingowemu możemy bowiem skupić się na jednym zagadnieniu, zyskując przez to czas na inne istotne czynności związane z prowadzeniem firmy, czy po prostu z życiem prywatnym.

Jedna z czołowych polskich mentorek biznesu, zamieszkała na stałe w USA – Wanda Łoskot – napisała w swoim blogu Sukces Twojej Firmy:

Pamiętaj, ze w biznesie nie tylko chodzi o to, żeby zarabiać więcej. Często chodzi o to, żeby zarabiać dokładnie tyle samo, ale mniejszym nakładem czasu. I nie zawsze chodzi o to, żeby mieć więcej klientów – często jest lepiej kiedy się ma ich MNIEJ!

Jak okiem sięgnąć, wszystkie kancelarie prawne, albo niemal wszystkie, skupiają się na katalogu usług, którym można by obdzielić 500 wyspecjalizowanych  prawników. Dzieje się tak, ponieważ prawnicy z reguły boją się, że skupiając się na jednej wąskiej gałęzi prawa nie będą mieli klientów. W wyniku tego najczęściej po prostu zajmują się niemal całym zakresem prawa cywilnego, handlowego, administracyjnego, itd.

Tymczasem internet zmienił nam rzeczywistość do tego stopnia, że łatwo możemy ściągnąć klientów z całego świata (E-marketing prawniczy – klienci na całym świecie). Nie ma więc obawy, że ich zabraknie. Pamiętajmy, że co minutę rodzi się nowy klient i co chwilę ktoś potrzebuje naszej pomocy. Problem w tym, aby do tych osób dotrzeć.

Dzięki prostemu systemowi e-marketingowemu na szczęście jest to proste. Sam, prowadząc blog prawniczy PodwojneOpodatkowanie.pl, zebrałem jak dotąd ponad 2700 osób, z których większość, to moi klienci. Tajemnica tkwi jednak w tym, aby skoncentrować się na jednej wąskiej niszy, bo dzięki takiej specjalizacji ludzie będą chętnie do nas przychodzili, widząc w nas fachowców i prosząc o realizację usługi.

Specjalizacja pozwala na wykonywanie tych samych i podobnych czynności, dzięki czemu zyskujemy czas np. na dokształcenie się, czy na inne ważne sprawy, i – co ważne – specjalizacja daje nam możliwość uczciwego żądania wyższych kwot tytułem honorariów. W rezultacie – jak wspomniała Wanda Łoskot – pracujemy mniej i przynajmniej za tyle samo!

***

Oczywiście nie musimy koniecznie specjalizować całej firmy prawniczej. Ale warto wybrać sobie niszę, która jest nam najbliższa (coś w rodzaju hobby), i pod tym hasłem stworzyć system e-marketingowy. W ten sposób największa liczba klientów to będą te osoby, których problemy prawne będą dla nas najprostrze do rozwiązania.

{ 0 komentarze }

W sieci można odnaleźć strony prawnicze, na których zobaczymy bazy wiedzy (np. nagrodzona strona Kancelarii Prawnej Domański i Wspólnicy). Z reguły są to artykuły dotyczące takiej, czy innej gałęzi prawa. Czy to ma sens?

I tak, i nie – to zależy od tego, czego oczekują właściciele kancelarii.

Zacznijmy od tego, że baza wiedzy ma charakter wyłącznie edukacyjny oraz poznawczy. To znaczy, że klient zaglądając na taką stronę może poznać nie tylko meritum tego, czy innego zagadnienia, ale również doświadczenie personelu kancelarii. Może dzięki temu się przekonać i upewnić, czy dobrze zrobi, powierzając mu rozwiązanie swojego problemu prawnego.

Blog natomiast ma daleko inny charakter. Przede wszystkim jest to narzędzie społecznościowe, a więc umożliwiające inicjowanie i udział w globalnej dyskusji na konkretny temat. Nie da się jednakże ukryć, że blog również pełni funkcję edukacyjną i poznawczą, podobną do powyższej bazy wiedzy, dzięki której gość bloga może dodatkowo poznać prawnika od strony jego doświadczenia.

Celem obu omawianych systemów jest  „ściągnięcie” firmie prawniczej klientów. Ze względu na możliwości pozycjonowania, blog ma DUŻĄ przewagę nad bazą wiedzy i wskutek tego jego zdolność do pozyskiwania kancelarii prawnej klientów jest przeważająca. Owa zdolność wynika jeszcze z tego, że blog nawiązuje relacje z potencjalnymi klientami i przywiązuje swoje audytorium do jego autora zanim jeszcze zetknie się ono face to face z prawnikiem. Nie można tego niestety powiedzieć o bazie wiedzy zlokalizowanej na stronie internetowej.  Wynika to przede wszystkim z tego, że baza taka jest anonimowa (nie wiadomo, kto pisze dany artykuł), bardzo szeroka przedmiotowo (nie-wyspecjalizowana), i wysoce sformalizowana (trudny język).

Wszystko jest OK, jeżeli twórcy zdają sobie sprawę z tego, jakie wady i zalety posiada blog, a jakie baza wiedzy. Zdarza się jednak, że właściciele firm prawniczych chcą, aby baza wiedzy działa dla ich firmy, jak blog, i potem się dziwią, że nie mają efektów, albo co gorsza nabierają przekonania, że blogi prawnicze nie działają (to tak, jakby jeździć Lexusem po terenie, gdzie najlepiej sprawdzi się terenowa Łada i wnioskować z tego, że lepiej kupić taką Ładę , bo Lexus ma kiepskie zawieszenie). Tak się nie da.

Przede wszystkim powinniśmy sobie zdać sprawę z tego, że blog nawiązuje relację w klientami ZANIM trafią oni na stronę internetową (czy chwycą za telefon, aby się umówić na spotkanie).  Relacja ta powstaje głównie z tego powodu, że za każdym tekstem w blogu stoi prawnik z krwi i kości, który w dodatku mówi „ludzkim językiem” (nie-sformalizowanym).   Blog jest więc bardzo osobisty (albo może lepiej: „osobowy”). Dodatkowo blog doskonale się pozycjonuje, więc grupa potencjalnych klientów jest duża. Baza wiedzy sama z siebie nie przyciągnie takiej ilości gości i nie nawiąże z nimi relacji. Strona internetowa, jako bardzo statyczna witryna, bardzo słabo się pozycjonuje, a więc zagnieżdżona na niej baza wiedzy nie da takiego samego skutku, co blog.

Czy z tego punktu widzenia baza wiedzy ma sens?

Ktoś mógłby powiedzieć, że jednak tak, ponieważ klient wchodząc na stronę internetową kancelarii może poznać doświadczenie prawnika. I chociaż nie jestem zupełnie przeciwny takiemu rozwiązaniu, to mam tutaj wątpliwość: bo skoro ten klient zajrzy na stronę kancelarii wchodząc z bloga prawniczego, a więc będąc już w jakiejś relacji z jego autorem, to już nie po to, aby przekonywać się o jego doświadczeniu, ale aby zlecić mu usługę. Na tym etapie baza wiedzy na stronie internetowej nie jest mu już do niczego potrzebna.

A więc, czy tworzenie bazy wiedzy ma jeszcze sens?

W każdym razie, jeżeli myślisz o tym, aby zaoszczędzić i zrobić sobie „blog” na swojej stronie internetowej w postaci bazy wiedzy, to się dobrze zastanów.

{ 0 komentarze }

Ale tytuł! 🙂

Jeżeli chcesz, aby Twój artykuł w blogu prawniczym był przyjazny dla wyszukiwarki (co przekłada się bezpośrednio na liczbę klientów), nie komponuj tytułów w ten sposób!

Dlaczego?

Wyjaśnienie można znaleźć poniżej w mailu, który otrzymałem od Davida Riklana – osoby zajmującej się w USA propagowaniem wiedzy na temat sposobów zarabiania w sieci (na marginesie: nie wszyscy wiedzą, ale dochód w wysokości $1.000.000 w ciągu 24 godzin, osiągnięty dzięki narzędziom internetowym, w USA nie robi na nikim wrażenia: są bowiem osoby, które w takim czasie zarabiają 20 mln $. Oto jest potęga internetu!).

Ok, przejdźmy do 7,5 najważniejszych i prostych sposobów, które pomogą twojemu artykułowi w blogu prawniczym zaistnieć w sieci dzięki dobremu pozycjonowaniu (niestety tylko po angielsku). Oto mail od Davida:

Hello Rafal,

When talking about SEO, people frequently want straight answers to
simple questions. The main one is very simple: What are the most
important things to do while creating Web pages for Search Engine
Optimization?

While my Search Engine Optimization program covers this in detail,
I wanted to share a quick list of some of the most important things
to do:

1) Content is king. Use keywords in your content and use ones that
you identify from a full keyword analysis.
2) Target one or two keyword phrases per page on your website.
3) Use keywords in your file names and in your directory names.
4) Create an effective TITLE tag for each page.
5) Create targeted KEYWORD meta tags and a useful DESCRIPTION meta
tag on your pages.
6) Use important keywords near the top of the page and multiple
times on your page.
7) Don’t use too many subdirectories in your pages.
7.5) Don’t overuse any of the techniques above. They will backfire.

{ 0 komentarze }