Oto kilka fotek z moim udziałem w konferencji, jak w tytule:

Nieco moich „wynurzeń” na temat budowania relacji za pośrednictwem sieci. Niestety nie mogłem rozwinąć skrzydeł, ale może i dobrze … dla dobra całego przedsięwzięcia 😉

Kuluarowe pogadanki z Netią. Z tymi facetami tworzę produkt dla kancelarii prawnych z Netią i nie tylko…

Z uroczą Chrissie Lightfoot. Bardzo sympatyczna z polskimi korzeniami. Wspólnie planujemy jej przyjazd w przyszłym roku na szkolenie z biznesu kancelarii prawnej. Szkolenie zamknięte dla członków grupy web.lex network.

Więcej zdjęć  obejrzysz tutaj>>

*******

Właścicielem praw do powyższych zdjęć jest organizator konferencji, firma New Europe Events.

{ 7 komentarze }

Dosprzedaż usługi prawnej

przez Rafał Chmielewski dnia 3 lipca, 2012

E-marketing byłby niczym, gdyby nie prowadził do zwiększenia zysku. Zgadzasz się?

Zbyt wiele mówi się w sieci o e-marketingu, a zapomina o tym, że cały ten „bałagan” ma prowadzić do jednego. Często jest to nadmierne teoretyzowanie bez podłoża praktycznego. Bo w praktyce to wszystko wychodzi różnie.

(Tutaj chyba do końca zapamiętam wypowiedź Ogórka z Wyborczej, który razu pewnego rzekł, iż miał znajomego dziennikarza ekonomicznego, który też o biznesie pisał. W końcu uznał, że już tyle wie na ten temat, że czas najwyższy zarobić kasę… Po paru latach zmagania się ze sprzedażą we własnej firmie sam stwierdził, że jako dziennikarz opowiadał farmazony – rzeczywistość jest bowiem inna.)

Ostatnio w osiedlowej piekarni kupowałem chleb. Taki zwykły chleb. Pani, która mi ów wypiek sprzedawała, zapytała mnie przy okazji, czy „coś jeszcze?”

Co to było?

Nieudolna próba dosprzedaży.

Jeśli kiedyś robiłeś zakupy za oceanem to zauważyłeś na pewno, że sprzedawcy, nawet w najmniejszych sklepach, polecają Ci zakup jeszcze czegoś. A może bułeczka? Jagodzianka? Właśnie się upiekły i są świeżutkie… 🙂

W Polsce ze świecą trzeba szukać sklepu, w którym sprzedawcy chcą jeszcze sprzedać coś konkretnego oprócz zakupu głównego. I nie chodzi tutaj o „wepchnięcie” klientowi rzeczy niepotrzebnej, ale o zaoferowanie mu produktu komplementarnego, który na przykład ułatwi, uprzyjemni mu korzystanie z rzeczy głównej.

To nie musi być droga rzecz. Może być tania. Jak lizak do dziecięcej gazetki. I w skali jednej transakcji to nie jest wiele, ale w skali całego roku, to może być kilkadziesiąt, kilkaset tysięcy dodatkowego dochodu. Naprawdę warto to robić.

Fachowo taki zabieg nazywa się upselling’iem i wykorzystuje pewien mechanizm psychologiczny, polegający na osłabieniu oporu transakcyjnego w chwili pierwszego zakupu. Owo osłabienie dotyczy każdego z nas. Nie ma znaczenia kim jesteś i co kupujesz.

Czy Ty, sprzedając swoje usługi, stosujesz dosprzedaż swojej usługi? Albo produktu?

Musisz pamiętać, że Twój klient najczęściej nie ma pojęcia, czego mu jeszcze brakuje. To jest najlepszy powód, aby mu jeszcze coś zaoferować. Jeśli nie masz nic dodatkowego, to może jest możliwość podziału usługi i wyodrębnienia jakiegoś jej elementu, który mógłby być dosprzedany, czy choćby zaoferowany gratis, jako element oferty zwiększający jej wartość w oczach klienta.

Możliwości jest na pewno wiele.

Tym bardziej, jeśli zaczynasz sprzedaż usług przez internet.

Ja obecnie w sieci niczego nie sprzedaję BEZ upsellingu (oczywiście nie sprzedaję jagodzianek, ale produkty prawnicze :)). Dosprzedaż jest moją strategią sprzedażową. Wykorzystuję do tego różnorakie systemy, czasem skomplikowane, ale czasem też banalnie proste.

I co?

Powiem Ci szczerze, że ludzie BARDZO często kupują coś jeszcze. Czasem nawet wszystkie produkty (do tej pory oferowałem zazwyczaj 4 produkty w jednej kolejce, bo dlaczego mamy się ograniczać do tylko jednego produktu dodatkowego???). Sprzedaż ogółem (tzw. średnia wartość koszyka) zazwyczaj przekracza u mnie 100% wartości produktu głównego.

Zobacz fragment statystyk systemu sprzedażowego, z którym sprzedaję kilka produktów związanych z rozliczaniem dochodów zagranicznych:

Jak widzisz, klienci zazwyczaj coś jeszcze dokupują. Często jeden, czasem dwa, a nawet trzy produkty dodatkowo. Jest to więc dowód na to, że dosprzedaż usługi, czy produktu, zawsze się opłaca. I jako sprzedawca warto, abyś pod tym kątem przemyślał swoją strategię sprzedaży.

Oczywiście owa sprzedaż nie byłaby możliwa bez odpowiedniego marketingu. Mając doświadczenie w sprzedaży, mogę Ci z całą pewnością powiedzieć, co działa, jako metoda e-marketingowa, a co możesz spokojnie włożyć między bajki.

Jeśli chcesz się tego dowiedzieć, to proponuję Ci zapisanie się na Biuletyn e-marketingowy:



Oczywiście nie pokażę Ci w jedną godzinę wszystkiego, ale po kolei dojdziemy do sedna. A uwierz mi, sedno zagadnienia jest ukryte tak głęboko, że nie masz szansy dojść do niego samodzielnie w dwa lata.

Jeśli chcesz, to Ci w tym pomogę i razem znacznie skrócimy ten czas.

🙂

******

Jeszcze jedno, bo na pewno warto, abyś o tym wiedział, czy wiedziała… Różne techniki i metody tworzenia i automatycznej sprzedaży usług i produktów prawniczych, zawarte są w bazie wiedzy AutomatycznaKancelaria.pl

{ 16 komentarze }

Czy blog prawniczy przyciąga klientów korporacyjnych?

przez Rafał Chmielewski dnia 28 czerwca, 2012

Wypowiadam wojnę MITOM…

Blog prawniczy, TAK, przyciąga dużych klientów!



{ 5 komentarze }

Zmiany w marketingu web.lex

przez Rafał Chmielewski dnia 19 czerwca, 2012

Jeśli Twój adres e-mail znajduje się na którejś z list mailingowych, które są administrowane przez web.lex, to mogłeś ostatnimi dniami odczuć pewien „dyskomfort” z tym związany.

Jeśli coś podobnego jeszcze się wydarzy, to z góry Cię przepraszam.

Z czego to wynika?

Otóż zakupiłem kilka tygodni temu jeden z najlepszych na świecie autoresponder NetMailer. Maszyna jest bajeczna, ale przeniesienie kilkuset adresów z jednego miejsca na drugie rodzi sporo problemów i wymaga czasu.

Mam nadzieję, że niebawem się z tym ostatecznie uporam 🙂

A dlaczego ta zmiana?

Otóż dotychczasowe narzędzia do kontaktu z Tobą przestały spełniać moje potrzeby. Tzw. e-mail marketing jest dość rozbudowanym zagadnieniem i jego realizacja na wyższym poziomie wymaga doskonalszych narzędzi. Ani impleBot, ani tym bardziej FreeBot przestały mi się sprawdzać. Dlatego zmiana była konieczna i to już od dawna.

Dla osób które już są subskrybentami e-marketingowego biuletynu, będę miał niebawem fajne gratisowe szkolenie o fundamentach profesjonalnego e-marketingu prawniczego.

Jeśli chcesz mieć doń dostęp, możesz też dołączyć zapisując się po prostu na Biuletyn w pokazującym się tutaj formularzu.

Zapraszam!

No i jeszcze raz wybacz, za niedogodności, jeśli ich doświadczyłeś z mojego powodu!

R

{ 5 komentarze }

Blogi prawnicze z błędami

przez Rafał Chmielewski dnia 14 czerwca, 2012

Większość prawniczych blogów zawiera strategiczne błędy.

Co znaczy „strategiczny błąd”?

Strategia, to sposób osiągnięcia jakiegoś celu.

Np. jeśli chcesz kupić gazetę, musisz założyć buty (chyba, że nie zakładasz wychodząc z domu ;)), wyjść, skręcić w lewo, albo w prawo, dojść do kiosku, itd. Wiem, czuję to, że Ty to czujesz… 🙂

Podświadomie opracowujesz tę strategię. Robisz to przecież stale…

Jeśli miałbyś zrobić w niej błąd, to np. założyłbyś na siebie zbroję. Co prawda i tak byś swój cel osiągnął (ale nie jest to też takie pewne, bo w drodze mógłbyś paść przytoczony ciężarem żeliwnego wdzianka), ale znacznie później. Inny błąd w tej strategii, to skręcenie w lewo zamiast w prawo, albo wydanie ostatnich 3 złotych (przeznaczonych na gazetę) na czteropak z biało-czerwoną flagą.

Generalnie rzecz biorąc, niektóre błędy w strategii prowadzą na manowce, inne na bananowce.

Tak samo jest z blogami i strategią e-marketingową.

Jednym z poważniejszych błędów strategicznych i bardzo częstym w tym wymiarze jest nadmierne eksponowanie swojej kancelarii w blogu.

{ 24 komentarze }