Najpierw daj – potem weź

przez dnia Grudzień 18, 2009

Zmienia się świat, zmieniają się klienci i ich gusta. Każdy mądrze prowadzony biznes powinien za tymi gustami podążać. Dziś już przecież nie wystarczy strona internetowa, aby przyciagnąć klienta do siebie.  Taki zabieg nie robi na nikim wrażenia, a wręcz przeciwnie. Dziś potrzeba czegoś więcej, niż tylko pokazania swojej wizytówki światu, i dotyczy to zarówno biznesu wirtualnego, jak również biznesu „tradycyjnego”.

Jedną ze skutecznych zasad marketingu obowiązujących w dzisiejszym świecie jest: 3 x daj – raz weź. Wszyscy domyślają  się, co to znaczy: najpierw należy coś podarować, aby ostatecznie przemienić klienta potencjalnego w rzeczywistego. Jednak podarować nie raz, nie dwa, ale przynajmniej trzy razy. Tego oczekują dziś klienci. I jeżeli ktoś jeszcze nie widzi takiej potrzeby, to niebawem jego biznes zgaśnie przytłoczony konkurencją.

Bezpośrednio dotyczy to także działalności firm prawniczych – dużych i małych. Charakter prowadzenia biznesu nie różni się tutaj zbytnio od charakteru działalności innego rodzaju i nie jest to tylko moja opinia.

Ok. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie można każdemu najpierw dać, bo trzeba jeszcze pracować bepośrednio nad realizacją zysku. Tak, ale dzięki narzędziom internetowym możemy to zrobić w prosty sposób tym bardziej, że – pamiętajmy – e-marketing jest ponadczasowy, a więc raz wykonana praca przynosi efekty przez lata. To, co damy jednej osobie (potencjalnemu klientowi), będzie służyło jeszcze setkom innych. W ten sposób obdarujemy wielokrotnie wiele osób, do których potem nie tylko będziemy mogli zwrócić się ze sprzedażą usługi, ale przede wszystkim w większości przypadków to oni zwrócą się do nas z prośbą o wykonanie usługi!

Co prawnik albo doradca podatkowy może dać klientowi? Oczywiście swoją wiedzę. I nie ma tutaj obawy, że damy zbyt wiele, i że klient wszystkiego się dowie tak, że nie będzie mu potrzebna żadna usługa! To jest niemożliwe, gdyż dając swoją wiedzę nie dajemy gotowych rozwiązań we wszystkich możliwych sytuacjach, w których znaleźli się klienci. Zawsze znajdzie się grupa takich osób, które będą potrzebowały pomocy prawnej nawet pomimo świadomości swojego stanu prawno-faktycznego.

Oczywiście wiele innych osób nabędzie dzięki temu wiedzę, ale skoro nie zdecydują się na skorzystanie z pomocy prawnej, to i tak nie skorzystają z niej u naszej konkurencji. Natomiast opuszczą naszą stronę z poczuciem wdzięczności i prawdopodobnie plecą ją innym osobom, a także wrócą po inne wiadomości.

Przekazywanie swojej wiedzy ma jeszcze inny dodatkowy wymiar: ciekawe strony (tj. użyteczne pod względem treści) są przeczesywane również przez dziennikarzy. Jedną z lepszych reklam jest zdecydownie zamieszczenie w prasie informacji ze strony prawniczej, albo możliwość udzielenia wywiadu w mediach.

Jak przekazywać swoją wiedzę? Oczywiście za pomocą bloga!

Z mojej praktyki.

Mój podstawowy blog prawniczy PodwojneOpodatkowanie.pl zawiera masę treści, którą kolekcjonuję od ponad roku. W miesiącu ukazuje się więcej niż 5 wpisów. Osoba, która trafia na tą stronę jest zaskoczona (czego dowodem są prywatne maile), że w jednym miejscu może zasięgnąć tylu niezbędnych jej informacji (rzecz niespotykana w polskim internecie). Następnie, będąc przekonaną o mojej fachowości, zadaje mi pytanie. Chociaż już wiele wie, to i tak pyta, bo nie znajduje odpowiedzi na swoje wątpliwości. 

Od początku prowadzenia bloga udzieliłem już około 1000 odpowiedzi. Za żadną nie mogłem jednak zarządać wynagrodzenia, gdyż nie jestem utytułowanym prawnikiem. Czasem jednak „klienci” z własnej woli przysyłają mi prezenty. Jeden z nich płynie właśnie statkiem z Trynidadu od polaka zamieszkałego w tym dalekim kraju. Odpowiedzmy sobie na pytanie: czy ta osoba weszłaby do mojego biura, nawet gdyby było z marmuru? Nigdy. Ale weszła na moją stronę i dostała tyle wiedzy, że sama zdecydowała się poprosić o usługę!

Tego życzę wszystkim prawnikom!

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: