Menedżer z blogiem. Czy to pomyłka? A prawnik z blogiem?

przez Rafał Chmielewski dnia 12 stycznia, 2014

Nie uprzedzam, nie oceniam. Po prostu jestem ciekaw TWOJEJ opinii na ten temat.

Poniżej jest tekst autorstwa pana Eryka Mistewicza, konsultanta strategii marketingowych, laureata Polskiego Pulitzera, ogólnie osoby poważanej w świecie marketingu i PR. Artykuł pochodzi ze strony Wszystko co najważniejsze.

„Menedżer z blogiem? Jestem przeciw. To całkowita pomyłka”

Blogi firmowe i eksperckie blogi prezesów firm to komunikacyjny błąd, droga donikąd. Moim zdaniem nie tylko nie budują wizerunku menedżerów, nie wzmacniają ich pozycji rynkowej, ale wręcz osłabiają, wprowadzając dyskomfort w odbiorze, odbierają wypracowaną często przez lata pozycję i powagę.

Nikt czynny, zapracowany nie ma czasu na blogi. Na ich czytanie, a tym bardziej na pisanie i odtrollowywanie (usuwanie wpisów tych, którzy wiedzą lepiej i muszą się tym podzielić w komentarzach).

Jeśli menedżer, osoba publiczna, ekspert, profesjonalista ma czas na blog, wysyła swemu otoczeniu kilka niepokojących komunikatów.

Po pierwsze: ma dużo wolnego czasu. Być może z problemami w utrzymywaniu relacji „w realu“. Na pewno jednak nie jest wystarczająco efektywny w tym, do czego został przez firmę wynajęty. Inwestując w akcje firmy chcemy wierzyć, że zarząd poświęca każdą sekundę na podwyższanie wartości akcji, menedżerowie realizują cele, do których zostali wynajęci.

Po drugie: nie wierzy w siebie. Nie wydaje mu się, aby za jego wiedzę, obserwacje, opinie chciał ktoś zapłacić. Aby mogła być tyle warta, aby mógł ją zmonetyzować. Menedżer ale też np. czynny dziennikarz prowadzący blog to zupełna pomyłka. To przyznanie się: nie mam pomysłu, jak sprzedać swoje prace, swoje opinie. Być może nie są one nic warte, więc daje wam je za darmo. Lub – w zakochaniu w sobie – „ofiaruje swe myśli ludzkości“. Czy buduje to jego powagę i pozycję? Śmiem wątpić.

Po trzecie – stanowi zagrożenie dla osób, z którymi się spotyka. Dysponując własną platformą komunikacyjną – blogiem, nawet niezbyt popularnym – może po ważnym spotkaniu pozostawić w sieci wpis, który wywróci przygotowywany biznes. Menedżer dzielący się z innymi przemyśleniami o przyszłości branży może też nieświadomie wywołać tornado w swojej firmie, jeśli jego słowa o upadku, trudnościach etc zostaną literalnie odebrane przez udziałowców lub rynek, jako odnoszące się do konkretnej firmy.

„Andy Warhol mówił, że w XXI wieku każdy będzie miał 20 minut chwały. Ten czas nadszedł. Mamy do czynienia z inwazją narcyzmu i mediatyzacji. Jedni realizują się w spektaklach z dziedziny tele-reality, inni poprzez czat, forum, a jeszcze inni poprzez blogi“ – zauważa filozof Andre Compte-Sponville. „Blogowanie“ nie jest pozytywnym wyróżnieniem się w świecie profesjonalistów.

Oczywiście, zdaje sobie sprawę z jakże częstych wciąż rekomendacji agencji PR rozpoczynających swą pracę z klientem – w ślad za większością amerykańskich podręczników budowania wizerunku, które proponują, aby osoba publiczna prowadziła blog i poprzez blog czy wręcz „ścianę na Facebooku“ wychodziła z opiniami własnymi, próbowała zainteresować przemyśleniami zawodowych dziennikarzy. Nawet jednak jeśli prezes jedynie raz w tygodniu „pisze coś na firmowym blogu“, nawet jeśli są to wpisy dokładnie sprawdzane przez działy prawne i grono piarowców wewnętrznych i zewnętrznych – moje zastrzeżenia utrzymuję: dla menedżera prowadzenie blogu to osłabianie jego indywidualnej pozycji na rynku, odbieranie powagi.

Oczywiście, dział PR prowadzi akcje informacyjne, tworzy platformy komunikacyjne i „sprzedaje wizerunek przedsiębiorstwa“, czasami nawet opublikowana zostanie na stronie firmowej rozmowa z tym czy innym członkiem zarządu. Ale nie robi tego członek zarządu osobiście. Pozwolę sobie na dosadność: prezes nie jest asystentką w pionie marketingu, aby prowadzić blog. Ma swoją wartość, wartość ma jego czas, wartość ma jego opinia, jego decyzje, jego dostępność. Limitowana do najważniejszych spraw i zadań.

Ostatnio podczas dorocznego seminarium branży dyskutowałem na ten temat z Fadhilą Brahimi, numerem jeden Personal Brandingu we Francji. Także ona zwróciła uwagę na różnice kulturowe między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Zgodni byliśmy co do tego, że sposoby rekomendowane np. przez Dana Schawbela (autorytet Personal Brandingu w Stanach Zjednoczonych, autora „Me 2.0“) w realiach europejskich nie do końca się sprawdzają.

Zauważmy też, że problemem nie jest dziś brak informacji, lecz ich nadmiar. Blogi nie ułatwiają selekcji, hierarchizacji wiadomości, zwiększają tylko poziom szumu. Nie przynoszą niczego, co budowałoby pozycję długofalową nadawcy informacji. Także polskie przykłady profesorów-blogerów pokazują, że budowanie powagi nie wiedzie poprzez blogi, platformy blogerskie itp.  Zbytnia dostępność na Facebooku czy blogu nie prowadzi do wzrostu referencyjności, do budowania respektu wobec wiedzy i doświadczenia. To też już nie te czasy, gdy profesor czy menedżer „obecny na FB“ czy „prowadzący bloga“ uznawany był za postępowego i nowoczesnego. Instytut Forester przewiduje, że spośród 2,2 mld internautów co najmniej 10 proc. aktywnie pozostawia swoje wpisy i zdjęcia w blogach i serwisach społecznościowych, wideo na YouTube i Dailymotion. Dziś, gdy w sieci może być każdy, szczególnej ceny nabiera ten, kto nie jest ogólnie dostępny.

A tak rekomendowany przeze mnie politykom, menedżerom, ekspertom, dziennikarzom, Twitter? Tu różnicą zasadniczą jest to, że wpisy na serwisie mikroblogowym – ograniczone do 140 znaków – powstają niejako „od niechcenia“.  Nie odnosimy wówczas wrażenie, że menedżer czy polityk spędza na Twitterze czas (jak na FB czy blogu), ale właśnie „od niechcenia“ uczestniczy w sieci poważnych relacji chłonąc to, co w jego branży najważniejsze, będąc na bieżąco z tętnem świata, popularyzując najciekawsze wpisy branżowych ekspertów. Buduje swoją pozycję profesjonalną. Dziś na Twitterze jest już 62 prezydentów lub premierów z 49 krajów, jest większość ministrów rządu Donalda Tuska, są menedżerowie i publicyści. Jest więc platforma kontaktów, do umiejętnego wykorzystywania. Raczej jednak to słuchania, niż mówienia.

Reputację i swoją pozycję menedżer, architekt, prawnik, ekspert buduje długo, często bardzo długo „w realu“, zaś zniszczyć jest w stanie w ciągu ledwie kilku chwil – „w sieci“.

Eryk Mistewicz

{ 19 komentarze }

Nie podążaj za zmianami

przez Rafał Chmielewski dnia 5 stycznia, 2014

Piszę dosłownie na kolanie…

Świat nie zmienia się sam z siebie. Zmieniają go ludzie.

Były, są i będą na świecie jednostki, które popychają świat do przodu. Nadają mu bieg. Kierunek.

Tych jednostek jest niewiele. To są osobowości, za którymi podążają inni. Nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że bardzo tego chcą.

Czym charakteryzuje się taki lider?

Ma wizję przyszłości i wie, jak ją zakomunikować. W ten sposób przyciąga do siebie innych, ale i tworzy systemy służące wcielaniu swojej wizji w życie.

******

Nie muszę Ci na pewno podawać przykładów takich ludzi, za którymi idą inni. Na pewno ich znasz.

******

Widzisz…. Dzisiejszy e-marketing, w tym oczywiście ten, który najbardziej nas interesuje, czyli e-marketing w kancelarii prawnej, powinien służyć właśnie temu celowi, aby pokazywał Ciebie jako lidera, za którym pragnie się podążać.

Mało tego, dobry blog prawniczy może nie tylko tworzyć takie wrażenie (pokazywać Ciebie, jako lidera), ale może po prostu przekazać Twoją wizję przyszłości tym, którzy za Tobą będą chcieli podążać! To TY możesz być liderem dla innych!

Co chcę przez to powiedzieć?

Po prostu:

Nie podążaj za zmianami – bądź ich ojcem.

{ 8 komentarze }

Nowy Rok – Nowości w blogu

przez Rafał Chmielewski dnia 2 stycznia, 2014

Cześć! Witaj w Nowym, Lepszym, Roku! 🙂

Zauważyłeś może jakąś zmianę w tym blogu?

….

🙂

{ 2 komentarze }

Ostatni wpis w tym roku… zapewne….

przez Rafał Chmielewski dnia 23 grudnia, 2013

Dlaczego?

Bo okres między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem zawsze poświęcam refleksji nad tym, co minęło, i tym, co nastanie. To jest dla mnie czas układania planów, spisywania celów na kolejny rok. W tym czasie chcę po prostu skupić się na rzeczach ponadczasowych. Takich, które nadają mojemu życiu większy sens i dodają mi energii na kolejne miesiące.

Zatem z tego powodu zapewne nie opowiem już tutaj niczego, aż do kolejnego roku.

I jeszcze na koniec…

W nadchodzącym roku, życzę Ci, abyś w natłoku codziennych obowiązków, pracy, pisaniny, spotykania się z klientami, analizy problemów, rozwiązywania sporów, płacenia podatków, wynagrodzeń, zatrudniania i zwalniania, myślenia o przeszłości i o przyszłości, …. abyś w tej całej bieganinie nie zapomniał o marzeniach i swoim własnym powołaniu. Abyś miał odwagę kroczyć swoją własną drogą, która nie jest prosta i łatwa, ale za to daje poczucie spełnienia, równowagi i radości.

Do usłyszenia następnym razem!

Rafał

{ 4 komentarze }

Wszyscy jesteśmy tacy sami

przez Rafał Chmielewski dnia 18 grudnia, 2013

Nie ma znaczenia, czy Twoim klientem jest duża spółka, czy sprzątaczka, która sprząta gabinet jej prezesa.

Dlaczego?

Bo decyzję za tę spółkę podejmuje ten prezes. I to z nim musisz budować relację, a nie ze spółką.

I co z tego?

Ano to, że w biologicznego punktu widzenia prezes, jego sprzątaczka, ja i Ty, wszyscy jesteśmy tacy sami. Mamy takie identyczne mózgi, w których rodzą się identyczne, kierujące nami emocje.

A relacja to emocje.

A więc?

Więc skuteczny e-marketing w kancelarii prawnej to nie jest zaawansowana technologia, ale wiedza o tym, jak wpływać na emocje prezesa i sprzątaczki, aby budować z nimi relacje.

******

Wczoraj prowadziłem szkolenie dla kilku prawników z całej Polski. Opowiadałem o tym, jak zakasować konkurencję swoją strategią e-marketingową. Myliłby się ten, kto by pomyślał, że opowiadałem o blogu, Facebooku, Twitterze, leadach, itd.

Opowiadałem raczej o meandrach ludzkiej psychiki.

Możesz postawić sobie blog. Możesz w nim pisać wartościowe treści. Możesz mieć przepiękną grafikę. Możesz mieć wszystko, co doradzi Ci każda duża agencja marketingowa. Ale i tak będziesz już w tyle o kilka lat.

Wybacz, że to mówię… Widzę po prostu, co się dzieje. Widzę co robi Google. Widzę, co robią różnego rodzaju przedsiębiorstwa w Polsce i za oceanem. Widzę, co robią autorzy blogów w naszej Grupie i nasi amerykańscy koledzy.

I wyciągam wnioski.

Tylko tyle.

Od dawna mówię, że idzie NOWE.

I ono już przyszło.

{ 3 komentarze }