Co się u mnie dzieje ciekawego…

przez Rafał Chmielewski dnia 17 grudnia, 2013

Jestem prawdziwym szczęściarzem:

  1. web.lex – poza moją rodziną najbardziej wartościowa rzecz, którą w życiu stworzyłem – się dynamicznie rozwija
  2. dziś, razem z kilkoma prawnikami z różnych stron naszego kraju, zagłębiliśmy się pod powierzchnię oceanu możliwości, które daje strategia e-marketingowa w kancelarii prawnej – cały dzień opowiadałem, uczyłem i słuchałem
  3. w czwartek ruszam w drogę do Skarżyska Kamiennej, skąd pochodzi kancelaria prawna, dołączająca właśnie do naszej Grupy – w tym roku to będzie już ostatnia moja podróż
  4. od nowego roku ruszam z kolejnymi pięcioma kancelariami w podróż – podbijamy i zmieniamy świat na lepsze – zrobimy na pewno więcej dobrego, niż niedawne kampanie promujące zawody radcy prawnego i adwokata
  5. od nowego roku web.lex przejdzie istotną reorganizację – wzmocni swoją pozycję.

******

Aha, jeśli jesteś ze Skarżyska Kamiennej, daj znać, spotkamy się na kawie i zwyczajnie porozmawiamy, ok?

🙂

{ 0 komentarze }

Umarł król – niech żyje król!

przez Rafał Chmielewski dnia 12 grudnia, 2013

Nawiązuję do mego poprzedniego postu…

… a więc tak…. Mój BlackBerry się rozleciał. W zasadzie nie rozleciał, a spasował. Podczas wgrywania którejś z kolei aplikacji, bezczelnie pokazał mi środkowy palec w formie białego ekranu z napisem Reload Software.

Pech był taki, że byłem bardzo daleko od komputera i internetu. Więc zostałem nagle pozbawiony łączności ze światem. Aż mi dech zaparło…

Kiedy się dostałem do własnego komputera okazało się, że – na szczęście – web.lex działa jak działał (dzięki mojej prawej ręce Mateuszowi Kapuścińskiemu), ale też, że – niestety – sam problemu z BlackBerry nie rozwiążę…

W salonie PLAY powiedziano mi, że Jeżynkę mogę wyrzucić.

Nie miałem więc wyjścia: ratował mnie jedynie nowy aparat.

No ale…. BalckBerry (wcześniej RIM: Research In Motion) nie wiadomo jak długo pociągnie. A jak pociągnie dłużej, to pewnie w rękach Chińczyków (jak donoszą tu i tam różne kolorowe i żądne sensacji media). W każdym razie wynik wyboru dla BB był negatywny.

Jedyne co mogłem zrobić w tej sytuacji, to zakupić nowego, pięknego, czarnego iPhone. A że należę do wyznawców firmy Apple, to wybór ten nie szczególnie wpłynął na pogorszenie mojego nastroju. Wręcz przeciwnie.

… ale co z tego wynikło…

Wracając wieczorem do domu, i wciąż będąc odciętym od świata (dziecko Apple jeszcze nie działało), zaszedłem na espresso macchiato do Starbucks’a. Usiadłem w wygodnym fotelu. I oczywiście sięgnąłem do kieszeni po komórkę, aby odczytać korespondencję, sprawdzić co w blogu, na Twitterze, itp. … Przyzwyczajenie….

Chcąc nie chcąc zacząłem obserwować co się dookoła mnie dzieje…

I…

Ujrzałem, że większość ludzi ze spuszczonymi głowami klikała na swoich smartfonach, tabletach, czy przy zwykłych laptopach. To był dziwny widok.

Bo dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że robię dokładnie to samo: odbieram mój, przeze mnie zaprojektowany świat, nie w sensie rzeczywistości, ale w sensie wirtualnym. Że komunikuję się z masą ludzi, nie w świecie rzeczywistym, ale za pośrednictwem martwego urządzenia. Dla człowieka ery brązu, byłbym kosmitą. Dla człowieka romantyzmu – nudziarzem. Dla człowieka XX wieku – kimś interesującym. Dziś jestem normalny. Dla człowieka z roku 2020 byłbym…. zacofany?

Wszystko tak szybko dziś się zmienia… Zmieniamy się my, nasze przyzwyczajenia, nawyki…

Gary Vaynerchuk mówi, że należy podążać tam, gdzie podążają oczy naszych klientów. Mówi, że wielkie billboardy nie mają sensu, bo ludzie chodzą z głowami spuszczonymi w dół, zapatrzeni w swoje smartfony.

Coś w tym jest.

COŚ.

{ 10 komentarze }

Mój BlackBerry is dead…

przez Rafał Chmielewski dnia 11 grudnia, 2013

W wolnej chwili napiszę co się stało i jakie mam w związku z powyższym refleksje natury egzystencjalnej …

*****

Update: na drugi dzień

… i e-marketingowej też 🙂

{ 2 komentarze }

A co tam…. postanowiłem ogłosić i tutaj, chociaż wcześniej nie zamierzałem tego zrobić….

Mam OSTATNIE WOLNE miejsce na szkolenie o tym, jak wyrwać się z macek bezkształtnej, lepkiej, przerażającej prawniczej konkurencji i pomknąć swobodnie do własnego celu.

Zatem nie będzie to szkolenie o tym, jak prowadzić z sukcesem prawniczy blog. To będzie coś znacznie głębszego. Zamierzam pokazać ocean nie z poziomu łódeczki, ale zagłębić się razem z uczestnikami spotkania do poziomu Rowu Mariańskiego i z tego miejsca badać podstawy psychiki klientów, a raczej uczestników sieci, adresatów Twojej strategii e-marketingowej.

Prowadziłem już kilka takich szkoleń, ale to będzie miało najszerszy i najgłębszy zakres. Wdrożenie tego doświadczenia w życie da Ci przewagę konkurencyjną na lata, lata, lata.

Dlaczego?

Bo to nie będzie szkolenie o technologii (to byłoby pływanie łódeczką po oceanie). To będzie zagłębianie się w najlepszy i najsprawniejszy system e-marketingowy na Ziemi. System, na który składa się właśnie doświadczenie ludzkich zachowań.

Spotkanie odbędzie się 17 grudnia w Warszawie w biurowcu Lumen (kompleks Złotych Tarasów). Będzie trwało 8 godzin. Do szkolenia są 4 bonusy, ale to już Ci napiszę mailem, jeśli będziesz zainteresowany.

Koszt szkolenia: 2.497 pln netto.

Na szkoleniu jest tylko 5 osób. I zostało tylko jedno, jedyne wolne miejsce.

W razie czego daj mi znać. Adres e-mail znajdziesz na stronie Kontakt.

Dzięki!

Rafał

{ 0 komentarze }

Specjalizacja bloga prawniczego – jak głęboka?

przez Rafał Chmielewski dnia 6 grudnia, 2013

Jejku… jakieś 10 lat temu, kiedy kończyłem wydział prawa na UW, chciałem pisać doktorat z podatków międzynarodowych. Wówczas takie zagadnienia, jak opodatkowanie zagranicznego zakładu, były mi doskonale znane. Dziś z tym jest gorzej 🙂

Ale ja nie o tym chciałem …

Otóż wówczas – słusznie – doktorat wybił mi z głowy mój promotor, dr Konieczny. Podczas poważnej rozmowy powiedział on mi bowiem tak mniej więcej:

Nie jest sztuką opisywanie Wszechświata kropla po kropli. Sztuką jest opisanie Wszechświata w kropli.

W jego opinii bowiem, bez gruntownej praktyki w podatkach, nie ma co zasiadać do pisania wartościowej pracy doktorskiej.

Teraz przyznaję mu rację. Wtedy było inaczej. Doktorat zacząłem i …. porzuciłem.

Na szczęście z resztą… 🙂 Gdybym ukończył to zapewne w tej chwili siedziałbym wciąż na 14 piętrze wieżowca na ulicy Chłodnej… 🙂

Ale to powiedzenie idealnie pasuje do specjalizacji bloga i strategii e-marketingowej.

Bo nie jest sztuką opisywanie Wszechświata norma po normie. Sztuką jest opisywanie Wszechświata w normie prawnej.

I tego się trzymaj, jeśli planujesz swój blog prawniczy.

 

{ 0 komentarze }