Marketing szeptany rules! CZY ABY NA PEWNO?

przez Rafał Chmielewski dnia 5 grudnia, 2013

Skoro tak znana, bogata i szanowana firma, jak BlackBerry (wcześniej RIM), czy Nokia (wcześniej…. też NOKIA :)), padły na kolana w ciągu zaledwie kilku lat, to…

JAK MOŻESZ MÓWIĆ, ŻE PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE DZIEJE?

*****

– Panie Rafale, moja historia jest taka: jak Pan widzi, mam piękną, dużą kancelarię w okazałej przedwojennej kamienicy i zespół kilkunastu osób. Jeszcze niedawno obsługiwaliśmy branżę farmaceutyczną. Mieliśmy stałych klientów i bezpieczny biznes. Przyszedł jednak taki rok, kiedy każdy z naszych klientów stworzył wewnętrzny dział prawny i przestano korzystać z naszych usług. Obecnie mam biuro, pracowników, nie mam dochodów – mam koszty.

– Hmmm….. OK. Czy tzw. klient z ulicy byłby dla Pana zadowalający? Wiem, że nie jest to firma, ale jednak jest to przychód.

– Tak, jak najbardziej. Każdy klient jest dla mnie teraz na wagę złota.

– OK. Na szybko możemy wdrożyć pozycjonowanie Państwa strony, co powinno dać Panu klientów i możliwość odbicia się od dna.

– OK. Bardzo fajnie.

– Poproszę tylko o dane dostępowe do strony, gdyż musimy najpierw dokonać w niej drobnych zmian.

– Dane do strony?

– Do serwera i do CMSa, jeśli jest zastosowany.

– Nasza strona została stworzona w 1995 roku i nikt już nie ma do niej haseł… Zawieruszyły się gdzieś….

To nie jest historia wyssana z mojego palca. Ona jest boleśnie prawdziwa.

Moment, chwila nieuwagi…

Albo brak spojrzenia wprzód. Nieumiejętność przewidywania.

Błędem tutaj było postawienie wszystkiego na jedną kartę. Na jedno źródło klientów.

(między innymi, bo błędów strategicznych było więcej).

******

Wiesz już na pewno, co Ci chcę powiedzieć – że blog, blog, blog , itd.

…..

Zaskoczę Cię 🙂

NIE.

Wczoraj rozmawiałem z pewną panią adwokat z top kancelarii, która mi powiedziała, że marketing szeptany, czyli tzw. polecenia, jest najskuteczniejszym źródłem klientów, oraz że tak działa większość kancelarii.

Oczywiście, ja się z tym ZGADZAM.

Jednak…

Po pierwsze – zdawanie się wyłącznie na to źródło klientów jest co najmniej nierozsądne. Popatrz na przykłady wyżej. Nie dość, że jest ryzykowne, to jeszcze zmiany zachodzą tak błyskawicznie, że trudno się czasem połapać, co się dzieje. Ciasto będzie dobrze upieczone, jeśli znajdą się w nim wszystkie konieczne składniki, a nie tylko mąka. Pamiętaj, że od powodzenia Twojego biznesu i Twojej kancelarii zależy przyszłość Twoja i Twojej rodziny. Zrób więc wszystko, co możesz, aby ją zabezpieczyć.

Po drugie – dzisiaj media społecznościowe to tak naprawdę marketing szeptany, tylko że w sieci. Wiesz, jaka jest wyższość tego marketingu nad marketingiem szeptanym w realu? Że te szepty Twoich klientów zostają w sieci na lata. I przez lata szepcą do ucha dziesiątkom tysięcy osób. W realu jest to PUFF! i już nie ma nic. Musisz mieć tylko jeszcze tę świadomość, że media społecznościowe to nie tylko Facebook i Twitter. Ale też najcenniejsze dla Ciebie: fora i grupy dyskusyjne oraz blogi.

Po trzecie w końcu – myli się ten, który uważa, że ja tutaj promuję blogi prawnicze. W zasadzie jeśli mnie uważnie słuchasz, to wiesz, że ja opowiadam o biznesie kancelarii prawnej. Po pierwsze dlatego, że nie da się postawić wyraźnej granicy między e-marketingiem, PR i sprzedażą oraz organizacją. Po drugie dlatego, że nie da się stosować strategii e-marketingowej nie bacząc na ogólną strategię biznesową (takie próby przynoszą opłakane skutki). Dlatego – posłuchaj uważnie – najlepszy efekt daje połączenie marketingu szeptanego i e-marketingu.

Dlaczego?

Dlatego, że ludzie polecają sobie nawzajem blogi. Jeśli są ciekawe i inspirujące. Blogi prawnicze też. Ponadto jest zasadnicza różnica między klientem z polecenia, a klientem z polecenia, który wcześniej zajrzał do bloga. Różnica ta zasadza się na MOMENCIE, w którym dochodzi do efektu pierwszego wrażenia. Klient z polecenia, być może chce skorzystać z Twojej usługi, ale jego emocje powstają w chwili, kiedy się z Tobą kontaktuje po raz pierwszy. A u klient, który wcześniej zajrzy do bloga, emocje budzą się w chwili zajrzenia do tego bloga. Więc (1) dużo wcześniej i (2) można je odpowiednio ukształtować.

No i co z tego? – powiesz… W końcu i tak to jest klient i tak.

Oczywiście.

Ale praca z jednym, a z drugim jest inna. Jeden będzie Cię polecał dalej, a drugi nie. Jeden będzie kręcił nosem na Twoją stawkę, a drugi ją zaakceptuje bez mrugnięcia okiem.

Podsumowując:

Marketing szeptany rules. Taki jest świat. Jednak nie polegaj tylko na tym źródle klientów. Natomiast e-marketingiem możesz wzmocnić jego siłę.

******

Dziś wieje straszliwy wiatr… Jest zimno… Idealna pogoda na jogging.

Biegasz czasem?

{ 6 komentarze }

Absolutnie NIE!

….

To żart oczywiście 🙂

Do rzeczy…

Przez ostatnie kilka tygodni zajęty byłem promocją szkolenia e-marketingowego. Sprzedaż się zakończyła i zaraz umówię się z przyszłymi mistrzami bloga prawniczego na spotkanie, ale chcę Ci wyjaśnić, co ja myślę o tym, o czym napisałem w tytule.

Bo dostałem w międzyczasie mailem takowe pytanie:

Zauważyłem, że opowiada Pan o sukcesach blogów prawniczych tworzonych przez radców prawnych. Nie dziwi mnie to, skoro radców prawnych nie obowiązuje zakaz reklamy. A mnie i jak i innych adwokatów taki zakaz obowiązuje.

Czy e-marketing może być stosowany przez adwokata dla rozwoju kancelarii? Czy blog prawniczy to jedno z narzędzi dla adwokatów w tym zakresie?

Adwokatura różnie spogląda na e-marketing, strony internetowe, blogi, etc., uznając to za formę pośrednią reklamy, która jest zakazana.

Co Pan na to? Czy widzi Pan tu jakieś rozwiązanie?

To jest istotna wątpliwość. W sensie takim, że dość często się z nią wciąż spotykam… Oto, co odpowiedziałem panu mecenasowi:

Dobry wieczór Panie Mecenasie!
Dziękuję Panu za to pytanie 🙂 Spotykam się z nim dosyć często. Ostatnio, no może nie ostatnio, bo w lipcu, byłem w warszawskiej ORA na wykładzie o tym, jak prowadzić blog prawniczy. Potem, podczas dyskusji, wiele mówiło się o etyce. Na sali, oczywiście w większości młodzież, ale też i władze ORA.
I na koniec zabrał głos pan mecenas, starszy jegomość, którego nazwiska nie pomnę już, choć wydaje mi się, że może być Panu znane, który powiedział coś, co zamurowało wszystkich innych na sali. Powiedział mniej więcej tak: „Nie uciekniemy od zdobyczy techniki, nie ma sensu się chować, warto korzystać czy to z bloga, czy facebooka, ale trzeba to robić w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem”. Więc nawet nie użył on słowa „etyka”.
Panie (…), ja powiem tak: blog to nie jest reklama kancelarii. Blog to jest promocja wiedzy i doświadczenia. Dobry blog prawniczy poprawia kulturę prawną w społeczeństwie. Wybitny blog powoduje, że ludzie, nasi potencjalni klienci, ale i klienci, zmieniają zdanie o naszej branży i o nas samych. Jest milion powodów, dla których adwokat powinien taki blog prowadzić.
Wspominałem faktycznie o blogach radców prawnych, ale proszę mi wierzyć, że w web.lex swoje blogi prowadzi niemal tak samo wielu adwokatów, jak i radców prawnych. Wymienię tylko kilka:
Wybitne blogi Agnieszki Swaczyny
http://bezprawaanirusz.pl/
http://blogrozwod.pl/
Genialny blog Łukasza Chmielniaka:
http://bialekolnierzyki.com.pl/
Dalej, równie dobre:
http://www.odszkodowaniepowypadkublog.pl/
http://prawo-autorskie-blog.pl/
http://blog-spadkowy.pl/
http://spółkaakcyjnawpraktyce.pl/
http://www.szgp.pl/ (proszę tutaj zobaczyć aktywną promocję szkolenia)
Dwa dodatkowe blogi adwokackie są jeszcze w produkcji.
Panie (…), więc tak to wygląda 🙂
Można oczywiście traktować blog prawniczy jak reklamę i reklamować swoje usługi, ale nie będzie to już wówczas sprawne i skuteczne narzędzie. A będzie takowe, jeżeli będzie służył za promocję Pańskiej wiedzy i doświadczenia. A więc wiedzy o prawie w Polsce.
Serdecznie Pana pozdrawiam i życzę słońca!
Rafał
PS.: Aha, i jeszcze na koniec… Lepiej, jak blog prawniczy prowadzi adwokat, aniżeli „doradca prawny”, czy jakaś osoba luźno związana z prawem 🙂
A więc, jeśli jesteś adwokatem, uczyń świat lepszym miejscem.
🙂

{ 11 komentarze }

O blogach prawniczych na blogu Marketing B2B

przez Rafał Chmielewski dnia 26 listopada, 2013

MArketing B2B

Znam Igora od kilku lat. Od kilku lat wymieniamy się swoimi spostrzeżeniami o nowoczesnym e-marketingu. Czasem nieco spieramy, ale w gruncie rzeczy chodzi nam o jedno i to samo: o skuteczne pozyskiwanie klientów za pośrednictwem sieci.

Igor zajmuje się e-marketingiem w jednej z największych firm konsultingowych (która dzięki niemu na pewno wyprzedza w tym zakresie swoją konkurencję), a do tego od dawna prowadzi swój blog Marketing B2B. Zdarzyło się tak, że zaprosił mnie kilka tygodni temu na rozmowę o blogach i e-marketingu. Wyszedł z tego fajny podcast – audycja dla kancelarii, ale nie tylko.

Proszę posłuchaj >>

{ 4 komentarze }

Coffee, Tea, Beer for Bloggers

przez Rafał Chmielewski dnia 18 listopada, 2013

W tym tygodniu spędzę trzy błogie dni w Krakowie, Katowicach i Bielsku Białej. Będę tam gościł w kancelariach, które ostatnio przystąpiły do naszej Grupy (w sumie 6 błyskotliwych kancelarii). W tym czasie będę „stacjonował” w hotelu Ibis w Krakowie.

Jeśli chcesz się ze mną spotkać, wypić kawę i pogadać na temat e-marketingu w Twojej kancelarii prawnej, uprzejmie Cię zapraszam!

Na południu będę w dniach 20-22 listopada.

Będę dostępny wieczorami 🙂

W razie czego pisz na adres: rafal.chmielewski@web-lex.pl

Rafał

{ 3 komentarze }

To, co tutaj teraz napiszę, jest BARDZO ważne w e-marketingu prawniczym

przez Rafał Chmielewski dnia 16 listopada, 2013

W ten weekend jestem na szkoleniu marketingowym. A dokładniej na szkoleniu z zakresu copywritingu. Pierwszy dzień jest już za mną.

Na sali sami przedsiębiorcy.

I w rozmowach z nimi, i w tych podsłuchanych też, zauważyłem brak świadomości pewnego zagadnienia. Zagadnienia o fundamentalnym znaczeniu dla powodzenia biznesu. Nie tylko kancelarii prawnej, ale przedsiębiorstwa w ogóle.

Chodzi o RELACJĘ.

Niby wszyscy wiedzą, że to jest ważne. Ale kiedy ich słucham, to dochodzę do wniosku, że nie mają pojęcia o co chodzi. Nie mówiąc już o tym, że nie wiedzą, jak ją zbudować.

RELACJA jest kluczem.

Szczególnie dzisiaj. I na pewno będzie ona jeszcze ważniejsza.

Dlaczego?

Bo dziś jest już wszystko i wszystko jest w miarę tanie, średnio drogie i drogie. Cena nie decyduje już o tym, czy produkt/usługa się sprzeda, ale o tym, w jakiej kategorii ten produkt/usługa startują. Konkurencja tu i tu jest taka sama. Zatem jedynym elementem, który może wyróżnić ofertę jest RELACJA. Czyli emocjonalny stosunek.

Ale nie do produktu usługi, ale raczej do osoby, która stoi za tym produktem/usługą, czy też jest jego/jej twarzą.

Dobra RELACJA powoduje, że klient chce kupić, kupuje wielokrotnie, przyciąga innych, jest lojalny, jest zadowolony z zakupu.

Pytanie jest oczywiste: jak taką RELACJĘ zbudować? Jak ukształtować?

Odpowiedź na to pytanie zajmuje kilka godzin. Odpowiem na nie podczas mojego szkolenia, na które możesz zapisać się tutaj, jeśli chcesz:

Adres e-mail:

Pamiętaj, że RELACJA jest kluczem. Każda firma, która działa z sukcesem, zna doniosłość dobrej RELACJI (Apple). Każda firma, która ledwo przędzie, nie ma pojęcia, że ma problem z budowaniem RELACJI (Orange).

To dlatego właśnie dzisiaj są przedsiębiorcy, którzy nagle odnoszą sukcesy w konkurencyjnej branży, bo wiedzą, o co chodzi z tą RELACJĄ (Zappos). A skoro mogą to zrobić duże firmy, które z zasady są „ciężkie” i odporne na zmiany, to bym bardziej może to zrobić mała firma.

I mała kancelaria (duża też).

{ 2 komentarze }