Pamiętam, kiedy jeszcze pracowałem w jednej z firm BIG4, jak niezwykle ważne dla wizerunku korporacji było to, aby „mieć” w Gazecie Prawnej, Rzepie, i innych gazetach ogólnopolskich, wywiad, artykuł, opinię, cytat, itp.
Zawsze się zastanawiałem, na ile jest to skuteczne. A więc konkretnie: czy przynosi klientów.
Po odejściu z korporacji, dziennikarze sami zaczęli się do mnie zwracać o opinie i komentarze. Wtedy to chodziło o opodatkowanie dochodów zagranicznych, czego dokładnie dotyczy mój blog PodwojneOpodatkowanie.pl Nie dość, że pokłosiem tego faktu było kilkadziesiąt moich wystąpień w prasie, to jeszcze niektórymi „rewelacjami” zajął się RPO, stając w obronie poszkodowanych przez prawo podatkowe podatników.
I zapewne sądzisz, że to mi przyniosło wtedy klientów…
Tak. Było ich ZERO 🙂
NIC.
Hmmm… może to tylko specyfika grupy docelowej…
OK. To w takim razie powiem Tobie, że teraz, kiedy mam rozwijającą się web.lex i grupa docelowa tego biznesu jest inna (prawdopodobnie Ty sam się do niej zaliczasz :)), również nie mogę pochwalić się klientami, którzy przychodzą „z prasy”.
W Rzepie byłem cytowany kilka razy. Bodajże cztery.
W Radcy Prawnym – jeden artykuł jako współautor z Kasią Przyborowską.
Ale to jeszcze nic, bo w branży doradców podatkowych miałem cykle artykułów aż w dwóch branżowych periodykach – w sumie pewnie kilkanaście tekstów kierowanych wprost do potencjalnego klienta.
I co?
I też NIC. W grupie klientów web.lex do dziś nie znajduje się żaden doradca podatkowy (z wyjątkiem pewnego radcy prawnego, który się w podatkach specjalizuje i jego ciekawy blog niebawem ujrzy światło dzienne).
Powiem więcej: klientem web.lex nie jest również doradca podatkowy, który obsługuje moich klientów podatkowych, mimo tego, że ma ich ode mnie wprost z mojego bloga!
Dla mnie wniosek jest jeden: pisanie artykułów do gazet to strata czasu. Być może istnieją branże, które reagują na materiał prasowy. Nie twierdzę, że nie. Ale ja się na nie nie natknąłem.
A w takim razie czy klienci przychodzą z bloga?
Zdecydowanie TAK. Inaczej blog PodwojneOpodatkowanie.pl by już dziś nie istniał, a moja firma web.lex już byłaby spakowana 🙂
I w tym kryje się jedna z zalet bloga, które stanowią o wyższości tego medium nad prasą tradycyjną.
Co więcej … Poza tym, że artykuł w blogu jest napisany niemal za darmo (biorę pod uwagę „stracony” czas pracy prawnika), to jeszcze ma on walor PONADCZASOWY.
Co to oznacza?
Zobacz na poniższym przykładzie: to są statystyki tylko jednego artykułu z mojego bloga podatkowego Jak rozliczyć dochody z Holandii:

Ponadczasowość artykułu w blogu oznacza, że tak jak w tym przykładzie, jest on stale czytany przez kolejnych gości bloga – potencjalnych klientów. Artykuł ten napisałem w kwietniu 2009 roku, a jego popularność nie spada, a wręcz przeciwnie!
Taki sam artykuł w prasie tradycyjnej już dawno poszedłby w zapomnienie. W przypadku dzienników – już na drugi/trzeci dzień. Natomiast w blogu taka sytuacja NIGDY nie ma miejsca, chyba że zmieni się stan prawny i pewne treści przestaną mieć znaczenie.
Podsumowując ten może przydługi artykuł…
Ja już dawno temu odpuściłem sobie starania o wywiad w jakiejkolwiek gazecie. Szkoda czasu, energii i pieniędzy. Wolę napisać taki artykuł, jak ten, który czytasz właśnie, bo wiem, że on przez lata będzie generował mi kolejnych czytelników – potencjalnych klientów.
Więc, jeżeli bardzo chcesz być cytowany w prasie, to ok. Pisząc blog, na pewno wcześniej,czy późnej się tam znajdziesz. Ale pamiętaj też, że skuteczność tego rodzaju marketingu dziś, może być ograniczona, jeżeli nie żadna.
{ 13 komentarze }














