Antyreklama usług prawniczych w USA

przez dnia 20 kwietnia, 2010

Dziś w blogu pana Ryszarda Sowińskiego NowoczesnaKancelaria.pl pojawił się wpis, w którym zobaczymy reklamę pewnego prawnika z USA. Koniecznie trzeba zobaczyć >>

O reklamie usług prawniczych w USA pisałem już kilka dni temu w artykule E-marketing prawniczy vs reklama tradycyjna w dobie konkurencji. Chociaż i na naszym podwórku wzrost konkurencji wśród prawników może grozić nam takimi i podobnymi reklamami, jednak w mojej opinii do tego nie dojdzie. Aktualnie w Polsce, ale przede wszystkim w USA, sprawnie rozwija się e-marketing prawniczy, który z tego typu nieskuteczną oraz drogą formą przekazu nie ma nic wspólnego. Za oceanem odchodzi ona powoli do lamusa… na szczęście.

E-marketing właśnie jest drogą, którą kroczy obecnie światowy marketing w każdej branży – nie tylko prawniczej. Kierunek jest jeden i nie ma co oczekiwać, że się zmieni, ponieważ u podstawy e-marketignu leży założenie, że każdy z nas jest istotą społeczną, która dąży do stałej interakcji z drugim człowiekiem. A e-marketing to przecież nic innego jak budowanie marki w oparciu o dyskusję i dzielenie się wiedzą oraz informacją.

{ 0 komentarze }

"Nie mam czasu na blog prawniczy"

przez dnia 19 kwietnia, 2010

Już pisałem kiedyś, że jedną z najczęstszych wymówek, jaką słyszę, przed wdrożeniem strategii e-marketingowej we własnej firmie prawniczej, jest brak czasu.

Okazuje się, że nie jest to tylko polska przypadłość. Dziś w blogu Kevina O’Keefe – jednej z czołowych postaci e-marektingu prawniczego w USA – pojawił się fantastyczny wpis, który wyjaśnia, że za wymówką o braku czasu kryje się zupełnie coś innego. Co?

I hear it all the time. „I’m a busy lawyer, I don’t have time to blog.” „You have no idea how busy our lawyers are, it’s my job as a marketing professional in our law firm to get our blog done for the lawyers so they don’t have to spend time blogging.”

It’s all bunk. And it’s no excuse.

Czytaj dalej w blogu Real Lawyers Have Blogs >> i zobacz poniżej tego artykułu ciekawą dyskusję toczącą się w komentarzach.

{ 0 komentarze }

Początkowo tytuł tego artykułu miał brzmieć: Jak mój artykuł o Czynnym Żalu wskoczył na pierwsza stronę wyników wyszukiwania po 24 godzinach. Jednak musiałem z tej treści zrezygnować, ponieważ …. ze względu na jego zdolność pozycjonowania w Google byłby to wybór bardzo niekorzystny. A moim celem jest przecież to, aby ten blog był oglądany bardzo często na co wpływ będzie miało jego dobre wypozycjonowanie.

Dwa tygodnie temu napisałem w moim blogu prawniczym PodwojneOpodatkowanie.pl krótki artykuł, dotyczący czynnego żalu, a więc konstrukcji prawa podatkowego. Po zastosowaniu kilku prostych zabiegów tekst ten ukazał się na pierwszej stronie wyników wyszukiwania Google, przynosząc mi kilkadziesiąt wejść w ciągu doby i kilku dodatkowych klientów. Jak to zrobiłem?

Jak zacząłem

Przede wszystkim wiedziałem, że problem czynnego żalu jest jedną z najczęściej poszukiwanych treści w internecie. Skąd miałem taką informację? Ano stąd, że mój system, na którym opiera się mój blog prawniczy, czyli WordPress, informuje mnie na bieżąco, co jest najbardziej pożądaną informacją w sieci w zakresie opodatkowania zagranicznych dochodów.

Ale zanim napisałem słowo na ten temat w blogu, sprawdziłem za pomocą narzędzia Google KeywordTool, jakie  frazy (związane z czynnym żalem) są najczęściej wpisywane w pasek wyszukiwarki Google. A jakie są? Zobaczmy (dane na 05 kwietnia 2010, a więc na dzień napisania tekstu o czynnym żalu):

  1. czynny żal wzór – 9300 ( razy, średnio na miesiąc, w ciągu ostatniego roku)
  2. czynny żal – 8100
  3. wzór czynny żal – 2900
  4. czynny żal wzór pisma – 880
  5. + inne o marginalnym znaczeniu

Okazało się tym samym, że nie fraza czynny żal jest najpopularniejszą poszukiwaną przez internautów frazą, ale czynny żal wzór. Skoro jest właśnie tak, to tytuł mojego artykułu nie mógł brzmieć inaczej (tytuł jest jednym z ważniejszych czynników branych pod uwagę przez wyszukiwarkę).

Pisanie artykułu

Mając takie dane, napisałem krótki tekst na temat, starając się używać właśnie tych fraz kluczowych. Na końcu dodałem wzór pisma.

Po zakończeniu, ale jeszcze przed publikacją tekstu, otagowałem go właśnie tymi czterema frazami kluczowymi.

Cztery powyższe frazy kluczowe zawarte zarówno w treści, jak i w tagach (frazach opisujących przedmiot artykułu) również są i będą brane pod uwagę przez Google przy nadawaniu pozycji w wynikach wyszukiwania.

Po publikacji

Aby tekst dobrze się pozycjonował warto na innych stronach internetowych zostawić linki do artykułu. A więc stosowny link zostawiłem w serwisie Wykop.pl, a także na blogu, który prowadzę na darmowym serwerze WordPress’a Abolicja.info W tym ostatnim przypadku nadałem artykułowi nieco inny tytuł.

Poza tym zrobiłem mailing z biuletynem do moich subskrybentów. Ich wejścia co prawda nie miały wielkiego znaczenia, ale jednak zawsze dodatkowy ruch dodaje jakąś wartość dla wyszukiwarki.

Dodatkowo na Facebooku artykuł pojawił się automatycznie w związku z tym, że tam założyłem stronę mojego bloga PodwojneOpodatkowanie.pl (posiadanie strony bloga na Facebook’u doskonale pozycjonuje cały blog).

To wszystko! Po 24 godzinach wpis był już widoczny na pierwszej stronie wyników wyszukiwania Google na pozycji 10-tej.

W sumie: około 1,5 godziny pracy a ruch na moim blogu znacząco większy i … taki już pozostanie 🙂 Czy będę spał, czy będę na wakacjach, czy będę grał w piłkę z moim dzieckiem, ten wpis będzie mi przynosił kolejnych klientów!

Zobaczmy dane artykułu po 14 dniach w wynikach wyszukiwania

Fraza: czynny żal wzór

Odnośnik do artykułu w moim blogu znajduje się na 6 pozycji, natomiast na pozycji 7 znajduje się odnośnik do linka zostawionego przeze mnie w serwisie Wykop.pl, który i tak bezpośrednio prowadzi do mojego bloga.

Fraza: czynny żal

Tutaj odnośnik do artykułu w blogu znajduje się na 7 pozycji.

Fraza: wzór czynny żal

Tutaj odnośniki znajdują się dopiero na 3 stronie wyników wyszukiwania, ale jest ich aż 4.

Fraza: czynny żal wzór pisma

W tym przypadku odnośnik znajduje się na 1 stronie na pozycji 10. Chociaż nie jest to odnośnik do bloga, to jednak kieruje on odwiedzających do bloga darmowego Abolicja.info, którzy stamtąd trafiają prosto do artykułu w blogu PodwojneOpodatkowanie.pl

Ile osób w sumie odwiedziło ten artykuł w ciągu dwóch tygodni?

Jak wynika z powyższych danych, strona z artykułem o czynnym żalu została obejrzana 461 razy przez 395 gości (co daje ponad 28 wizyt w ciągu doby).  Średni czas spędzony na czytaniu treści artykułu wyniósł ponad 2,5 minuty.

{ 0 komentarze }

Newsletter vs blog w e-marketingu prawniczym

przez dnia 16 kwietnia, 2010

Wiele firm prawniczych wysyła swoim klientom newsletter, informując o zmianach w prawie, albo podając innego rodzaju pożyteczne wiadomości. Ta słuszna idea może być jednak znacznie ulepszona dzięki wdrożeniu bloga prawniczego. Oto co myśli na ten temat Alex Colangelo, zarządzający wiedzą prawnik w kanadyjskiej firmie Stikeman Elliott LLP:

What we have found interesting is that the blog platform has changed both the information we publish and the frequency with which share the information with clients. The ease with which we can post to a blog has allowed us to publish short pieces of content more frequently then we did in the past while at the same time allowing us to continue publishing our longer analytical pieces. The blog platform has also enabled us to leverage work we were doing to monitor new developments in securities laws for our lawyers internally and share that with our clients.

Jakie korzyści wynikają z zamieszczania podobnych treści w blogu, zamiast w newsletterze?

  1. Blog jest otwartym miejscem dyskusji, gdzie każdy może dodać coś od siebie. Blog uczestniczy w globalnej dyspucie, dzięki czemu dużo więcej osób poznaje firmę, a głównie jej prawników i ich poglądy;
  2. Owa dysputa niejednokrotnie ma wartość merytoryczną większą, aniżeli sam artykuł, będący jej podstawą i chociaż jej kontent jest obcego pochodzenia (tj. spoza kancelarii), to wywiera pozytywny wpływ na autora bloga i artykułu = na firmę;
  3. W blogu piszemy krótko i zwięźle, przez co tekst odbierany jest znacznie lepiej, aniżeli materiał przygotowany do newslettera, jak artykuł w prasie prawniczej;
  4. Blog pozwala na częstszą aktualizację treści: krótsze noty łatwiej jest pisać częściej;
  5. Blog pozwala na edukację personelu, który ma do niego łatwiejszy dostęp, niż do newslettera;
  6. Blog może dodatkowo służyć, jako wewnętrzne narzędzie dyskusyjne.

Czy w związku z tym zastępować newsletter blogiem? Chyba nie, bo jednak newsletter stanowi narzędzie, którym możemy się klientem „opiekować”. Ale blog z pewnością pozwoli na dotarcie do nowych klientów, którymi następnie – za pomocą tego  newslettera – będziemy się mogli  „opiekować”.

{ 0 komentarze }

Daj się poznać prawniku

przez dnia 16 kwietnia, 2010

W sieci nie ma tajemnic. Tutaj NIC się nie ukryje. Jeżeli firma chce się schować, to jej brak w sieci powoduje tylko podejrzenie, że ma coś do ukrycia, albo że po prostu jest zacofana.

Strony internetowe: nie ma już chyba firmy, która nie byłaby obecna w Internecie w ten sposób. Strona internetowa to po prostu normalność. Coś, nad czym nikt już dywaguje, czy warto, czy nie. Nawet konkursy na najlepszą stronę internetową trącą myszką. To po prostu pseudo wybory Mis Polonia – można popatrzeć, ale bez większego znaczenia.

Bo największa wartość kryje się wewnątrz… Znaczenie ma treść… Meritum… Strony internetowe świecące, błyskające, poruszające się, dziś są już nic nie warte: każdy to widział, każdy to zna. To nie jest interesujące… To nie ma większego znaczenia, bo nie po to zaglądamy na stronę, aby podziwiać obrazki!

Szukamy tam rozwiązania własnego problemu.

Przyciąga nas treść i to, co ona ze sobą niesie. Przyciąga nas nadzieja, że nasz problem zostanie TUTAJ rozwiązany.

Dlatego strona internetowa kancelarii prawnej nawet, jeżeli jest statyczna, nie przyciągnie nam klienta. Strona jest sama w sobie, jak wizytówka: włożona klientowi do ręki, nic nie mówi, a po roku gubi się wśród pozostałych wizytówek.

Teraz do klienta trzeba przemówić. Nie: „Kup ode mnie”, ale „Posłuchaj mnie” (nawet Jezus w ten sposób przemawiał).

Klientowi trzeba dać poznać siebie. Każdy prawnik skończył studia i aplikację. Niemal każdy uczył się za granicą, czy był na stypendium. Jak więc klient ma wybrać tego, który będzie mu najbardziej odpowiadał? Jakimi kryteriami ma się kierować przy wyborze? (Czy kryterium „podobania się” wizytówki – strony internetowej?) Dlatego właśnie trzeba dać się poznać od innej strony, bo nie ma dwóch takich samych osób na świecie.

W jaki sposób można zachęcić potencjalnego klienta do słuchania? Opowiadając mu o tym, czego chce słuchać. Skoro znalazł nas w sieci to znaczy, że ma problem prawny. Opowiedzmy mu więc o tym, w jakim miejscu się znajduje, i jak możemy mu pomóc. I on to kupi. Dajmy mu część tej wiedzy, którą mamy. Podzielmy się z nim.

I to jest dziś klucz do sukcesu kancelarii prawnej! To wszystko można „zrobić” za pomocą bloga prawniczego i kilku dodatkowych, drobnych narzędzi e-marketingowych.

Pamiętajmy, że w dobie coraz większej konkurencji zadowolony klient jest na wagę złota, ponieważ to on nam będzie ściągał kolejnych klientów – nie ma na świecie lepszego marketingu.

{ 0 komentarze }