{ 2 komentarze }
Dziś otrzymałem mailem wiadomość od znajomego aplikanta radcowskiego. Zdecydowałem się na jego publikację, gdyż jest on wielowątkowy i na tę chwilę niezwykle ważny: artykułuje coraz powszechniejszą obawę, że z dnia na dzień jest więcej darmowych porad prawnych w sieci, co niechybnie skutkuje spadkiem cen naszych usług.
Przeczytaj proszę i napisz mi w komentarzu, co o tym sądzisz:
Witaj Rafale,
Pisze do ciebie, gdyż chciałbym się podzielić z tobą pewnymi spostrzeżeniami na temat świadczenia usług prawnych w internecie i jestem ciekaw twojej opinii w tej sprawie oraz ewentualnych porad w tym temacie.
Jednocześnie zdaje sobie sprawę, iż masz ograniczone możliwości czasowe ze względu na prężny rozwój projektu WebLex, tak więc będę wdzięczny jeśli znajdziesz wolną chwilę na odpowiedź.
Otóż zauważyłem pewne zjawisko na GoldenLine (ale i nie tylko), iż w dobie powszechnej darmowej informacji (również prawnej) w internecie, potencjalni klienci przyzwyczaili się do darmowej porady prawnej do tego stopnia, iż nie czują potrzeby korzystania z płatnych usług oferowanych przez prawników w internecie, również tych za pośrednictwem blogów.
Nie chce jednak traktować sprawy jako powszechnej, gdyż nadal jest popyt na płatne usługi prawne w internecie, niemniej zjawisko to jest zauważalne.Pozwól, że przedstawię ten mechanizm na przykładzie ww. portalu Goldenline. Otóż załóżmy, że nasz potencjalny klient szuka odpowiedzi na konkretne pytanie prawne, które zamieszcza w internecie. Następnie otrzymuje odpowiedz (za darmo) od prawnika na publicznym forum.
Prawnik udziela odpowiedzi na pytanie prawne chcąc zareklamować siebie oraz swoje usługi.
Jednakże klient otrzymując darmową usługę prawną dochodzi do przekonania, iż skoro raz otrzymał usługę prawną nie ponosząc za nią kosztów, otrzyma ją również następnym razem.
Wiec zwraca się ponownie do tego samego prawnika z prośbą o pomoc w innej sprawie licząc na uzyskanie bezpłatnej pomocy prawnej.
Klient nawet jeżeli nie otrzyma darmowej porady od tego samego prawnika, to zwróci się do innej osoby, która chcąc rozreklamować swoje usługi prawdopodobnie udzieli tej osobie porady prawnej nie pobierając opłaty.
W ten sposób powstaje zamknięte koło oraz powszechne przekonanie, iż nie ma potrzeby płacić za usługi prawne bo prawników jest tak dużo, że zawsze ktoś udzieli usługi prawnej za free.
Nie wnikam oczywiście w jakość świadczonych usług za darmo.W związku z tym mam do ciebie pytanie, jak postawić przed klientem granice pomiędzy tym co jest bezpłatne i tak naprawdę służy promocji prawnika, a tym co jest płatne. Co więcej jak stworzyć przekonanie, że warto za coś zapłacić, bo nigdzie indziej za darmo tego klient nie dostanie?
Niestety w środowisku prawniczym następuje powoli tzw. psucie rynku, to znaczy jest tak wielu prawników, iż niektórzy zaczynają świadczyć usługi za darmo lub pół-darmo w walce o klienta, co nie służy tak naprawdę ani rynkowi ani klientom, gdyż jakość darmowej porady bywa różna.
Będę wdzięczny za odpowiedź i Twoje spostrzeżenia w tej sprawie.
Pozdrawiam,
…
{ 9 komentarze }
Mam duży zaszczyt i przyjemność zakomunikować, że do sieci blogów web.lex dołączył kolejny blog prawniczy.
Jego autorem jest Anna Tarczyńska, a blog – jak sama nazwa mówi – traktuje o skomplikowanych relacjach między małżonkami, mających podłoże majątkowe:
… kwestie rodzinno-prawno-finansowe to bardzo bardzo ważna działka. Jedna z najważniejszych. Dotyczy niemal wszystkich: i poważnych prezesów i przysłowiowego Kowalskiego.
Zapraszam na blog Intercyza!
{ 7 komentarze }
Jeszcze dzisiaj mała reminiscencja piątkowego artykułu w Rzeczpospolitej…
Otóż we wspomnianym artykule Pan Andrzej zauważa:
Kiedy Andrzej Stachowiak, radca prawny z Wrocławia, kilka lat temu uruchamiał dział online, liczył na zyski. Zainteresowanie usługą okazało się jednak śladowe.
– Nie wiem, z czego to wynika. Raczej nie chodzi o pieniądze, bo obniżyłem cenę porad do symbolicznych kwot 20 – 30 zł. Wielu klientów być może uważa, że w Internecie wszystko ma być za darmo – mówi Andrzej Stachowiak.
Dlaczego porada radcy prawnego wykonywana za śmieszną kwotę nie cieszy się popularnością, natomiast porada realizowana np. przez serwis ePorady24 (a de facto przez studenta, urzędnika, itp.) za 260 zł netto jest kupowana przez klienta?
Znasz już odpowiedź…
Kluczem jest relacja z klientem.
Słowo
RELACJA
jest już tak porządnie wyświechtane, że nikt go nie traktuje poważnie i każdy mówi: wiem, wiem, 100 razy już to słyszałem.
I w efekcie nikt z tym NIC nie robi.
A to jest bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, i powtórzę to raz jeszcze, abyś to bardzo dobrze zapamiętał:
BARDZO
poważny błąd.
Jak bardzo?
A choćby spójrz na to: powołany w artykule pan mecenas Stachowiak obniżył ceny swojej usługi, aby tylko znalazł się klient. Co się stało? Niby nic, ale u konkurencji wymusił tym samym obniżenie jej cennika. To oczywiście sytuacja hipotetyczna, ale czy nie widzimy tego na co dzień?
W ten sposób konkurenci zaczynają realizować najgorszy z możliwych scenariuszy – zaczynają manipulować ceną.
Kto na tym traci?
Wszyscy! Klienci również, gdyż dostają coraz gorszą usługę.
Ale jak widać, mimo tego klientów nie ma…
Jak to? Obniżamy ceny, a klientów nie przyciągamy?
No właśnie nie.
Wojna cenowa jest – wybacz – najgłupszym rozwiązaniem. Dopuszczamy się tego grzechu, kiedy nie wiemy, co zrobić. Kiedy brakuje nam wiedzy biznesowej.
I mecenas Stachowiak słusznie zauważył, że nie chodzi tutaj o pieniądze. Gdyby tak było, to strategia polegająca na obniżaniu ceny usługi byłaby skuteczna. Wojny cenowe byłyby skuteczne.
A tak przecież nie jest.
========================
Gdzie tkwi sekret – już wiesz.
Jak nawiązywać, budować i pogłębiać relację, która prowadzi do sprzedaży – znajdziesz w moim szkoleniu o Automatycznej Kancelarii.
Na koniec tylko powiem Ci, że obecnie żyjemy w cudownym dla naszej branży momencie.
Dlaczego?
Bo dziś optymalny model biznesowy kancelarii nie opiera się jeszcze na sprzedaży automatycznej wszelkiego rodzaju usług, ale na ich świadczeniu w sposób tradycyjny (również za pośrednictwem internetu), po wcześniejszym nawiązaniu relacji za pomocą sieci.
Przeczytaj sobie to ostatnie zdanie kilka razy, abyś dobrze je zrozumiał.
Życzę Ci sukcesów!
Rafał
{ 2 komentarze }















