Dla pracodawców – szefów kancelarii

przez Rafał Chmielewski dnia 22 października, 2014

Simon-SinekWiesz co? Ostatnio przeczytałem fascynującą książkę Simona Sinka: Leaders Eat Last. To jest świeżutka pozycja – nie ma szans na zakup tłumaczenia póki co. To jest książka, która autentycznie wywarła na mnie wpływ. Zmieniła moje poglądy na kilka ważnych rzeczy.

O jednym z nich chcę Ci opowiedzieć.

Pisałem już kilka tygodni temu o tym, jaką wielką rolę w świecie pełnią pracodawcy. Ale Simon Sinek mówi tak: kiedy przyjmujesz pracownika do pracy, to tak, jakbyś przyjmował do swojej rodziny nowe dziecko… To może dziwnie brzmi, ale jest uzasadnione nie tyle kulturowo, co także biologicznie. Dużą rolę bowiem, jak dowodzi Sinek, grają tutaj emocje wynikające z wydzielania przez organizm hormonów, które dają poczucie przynależności, bezpieczeństwa i naturalna chęć podążania za liderem grupy.

Bo jeśli się dobrze zastanowisz, to sam dojdziesz do wniosku, że to, jak wygląda Twoja praca, ma istotny wpływ na Twoje życie prywatne, na stosunki w rodzinie, a nawet na Twoje dzieci. Jeśli czujesz się zestresowany w pracy, to ten stres przynosisz do domu (i zarażasz nim innych), a z drugiej strony, jeśli dostałeś pochwałę od szefa, zostałeś doceniony przez zespół, to jest to uczucie uskrzydlenia, które także z radością przynosisz do domu.

Innymi słowy mówiąc, to wcale nie jest tak, że mir domowy wnosisz do pracy – jest odwrotnie: to co masz w pracy, wnosisz do domu.

Twoja praca ma OGROMNY wpływ na Twoje życie prywatne. Nie odwrotnie.

I co z tego wynika?

Zobacz: jeśli Ty, jako pracodawca, masz wpływ na to, co się dzieje w Twojej firmie, to masz istotny wpływ na to, co się dzieje w domach Twoich pracowników. Masz istotny wpływ na to, jak czują się Twoi pracownicy. Masz wpływ na życie drugiego człowieka i jego dzieci.

A to jest bardzo, BARDZO ważna rola społeczna. Dlatego uważam teraz, że to my, pracodawcy, obojętnie, czy to jest kancelaria prawna, czy inna firma, mamy z jednej strony realną możliwość poprawy tego, co nas otacza, ale z drugiej – ciąży na nas odpowiedzialność dokonania tego, co po prostu zrobić trzeba. A co trzeba zrobić? Po pierwsze umieć zatrudniać właściwych ludzi, a po wtóre – umieć budować zespół.

Sądzę, że to jest możliwe. Przykładem mógłby być Apple czy Zappos, ale mam z naszego podwórka przykład zespołu CorazLepszejFirmy.pl, prowadzonego przez Pawła Królaka, także właściciela i CEO księgarni Tolle.pl

Dwa tygodnie temu byłem u Pawła na szkoleniu z zatrudniania i budowania zespołu, i wiesz co? … sprawne działanie całego zespołu Pawła (a było podczas samego szkolenia aż 6 osób z tego zespołu), autentycznie wprawiało mnie w pozytywne osłupienie. Ale dużo ciekawsze było obserwowanie tego, że Ci ludzie po prostu są szczęśliwi z tego, że stanowią zespół.

I to mam właśnie na myśli.

****

W przyszłym tygodniu (środa) jadę do Pawła do Lublina na kolejne szkolenie biznesowe. Jeśli masz środę w miarę wolną – wpadnij – na pewno nie pożałujesz, a razem napijemy się kawy 🙂

{ 2 komentarze }

Prawnicy z Grupy web.lex dziś w Gazecie Wyborczej

przez Rafał Chmielewski dnia 21 października, 2014

Dzięki kooperacji web.lex z Agorą autorzy blogów z naszej Grupy wypowiadają się w jej serwisach i wydaniach papierowych. Np. zobacz wydanie z dzisiaj, gdzie razem zabierają głos: Małgorzata Koczan, Marek Koenner, oraz Karol Sienkiewicz.

IMG_2027

{ 31 komentarze }

O emocjach i Snapchacie w e-marketingu kancelarii prawnej

przez Rafał Chmielewski dnia 20 października, 2014

Dziś naprawdę w telegraficznym skrócie tylko:

Po pierwsze:

Słyszałeś zapewne już, że emocje sprzedają. Nie wiem, czy się z tym zgadzasz, czy nie, ale wiesz co ja o tym myślę? Myślę…, wiem…, jestem o tym przekonany tak, jak o tym, że jutro też zaświeci słońce…., że jest to to prawda! To emocje decydują o tym, czy kupisz, czy nie.

– Chrzanisz Rafale …..

A czyż nie jest dokładnie tak, że ludzie przychodzą do kancelarii dlatego, że mają do niej zaufanie? Zaufanie do Ciebie? Czy nie uczą tego na każdym szkoleniu marketingowym: klient musi Ci ufać! Jeśli będziesz profesjonalny, klient Ci zaufa!

Jeśli tak jest, to czymże innym jest ZAUFANIE, jak nie pewnego rodzaju emocją?

Pytanie w tym miejscu jest takie: jak podnieść poziom zaufania?

Tutaj jest pies pogrzebany.

[… możesz przyjść na moje szkolenie to się dowiesz …]

🙂

Po drugie:

Snapchat – słyszałeś już o tym? To taka aplikacja na smartfona. Na razie bardzo niszowa. Ale zapamiętaj jej nazwę – będziemy się nią za jakiś czas zajmowali, bo to jest narzędzie, które bardziej niż każde inne poza blogiem, pasuje do strategii e-marketingowej w kancelarii prawnej.

{ 0 komentarze }

Jak reklamować kancelarię prawną

przez Rafał Chmielewski dnia 16 października, 2014

A i oto jest kolejna fraza, którą ktoś – nie wiem kto – wpisał dziś w wyszukiwarkę, która z kolei pokazała mój blog.

Jak reklamować kancelarię prawną?

Proszę, oto jest kilka metod:

  • wykupienie billboardu
  • rozdawanie ulotek
  • pozycjonowanie strony internetowej
  • opowiadanie o kancelarii na przyjęciu, czy koktajlu

… ale wiesz co?

Ja sądzę, że tutaj nie chodzi o reklamę, ale o marketing. Innymi słowy mówiąc, owemu przedstawicielowi gatunku homo sapiens chodziło bardziej o znalezienie odpowiedzi, jak promować kancelarię.

Wierz, lub nie wierz, ale wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że marketing a reklama, promocja a reklama, to są dwie różne rzeczy. W społecznej świadomości zakorzeniła się reklama, gdyż jest najbardziej wybuchowym i emocjonalnym elementem marketingu, ale prawdę mówiąc, jest ona jedynie skromnym wierzchołkiem całej góry, która zwie się marketing. Także rozdawanie ulotek przed sądem jest takim wierzchołkiem (być może dość skromnej góry, ale jednak).

Więc cóż za stwór, ów marketing?

… kurde … chyba wszystko, poza produkcją i może sprzedażą… Pojęcie to jest tak obszerne, że nawet jeślibyśmy uznali, że  reklama to finał całego procesu podejmowania decyzji o jej kształcie, to i tak to nie będzie prawda, gdyż z marketingiem mamy do czynienia zawsze, także po sprzedaży.

[Przy tej okazji zapraszam Cię gorąco do podcastu W drodze do kancelarii]

Kiedy zaczyna się proces promocji? Kiedy myślimy – świadomie, czy nie – o marketingu?

Od chwili, kiedy podejmujemy decyzję, co będziemy robić, jaki będzie produkt albo usługa. Potem w ramach czynności promocyjnych powinniśmy zbadać grupę docelową, ustalić kształt produktu, czy usługi, następnie wykonać serię testów, co i jak się sprzedaje, określić proces promocji podczas procesu sprzedaży (właśnie reklamy, albo inne sposoby dotarcia do klienta). A po sprzedaży wciąż utrzymywać kontakt z klientem, badać jego zadowolenie, analizować uwagi, i znowu sprzedawać.

Tak to mniej więcej wygląda z mojego punktu widzenia. Amatora marketingu (ja znam się tylko na e-marketingu prawniczym :)).

Zatem jak reklamować kancelarię prawną?

Możliwości jest sporo, ale żadna z nich nie jest zawieszona w próżni. Zazwyczaj poprzedza ją proces myślowy, który – lepiej czy gorzej – prowadzi do wyboru właściwej formy reklamy.

*****

A gdzie tutaj znajduje się blog prawniczy?

Blog raczej nie jest reklamą. W każdym razie nie powinien nią być, bo taka reklama nie będzie skuteczna.

Blog prawniczy zatem mieści się gdzieś w szerszym kontekście pojęcia promocja, czy marketingu kancelarii prawnej.

A  dokładnie?

Dokładnie, to znajduje on swoje miejsce w momencie, kiedy pt. klient poszukuje prawnika, albo nieco wcześniej nawet – kiedy dopiero poszukuje rozwiązania swojego problemu. Często nie mając jeszcze przeświadczenia o tym, że z pomocy skorzystać powinien. Jeśli blog jest dobrze prowadzony, to nakreśla on obraz swojego autora, wciąga czytelnika i pogłębia relację. Nadaje kontekst i tło – uwiarygadnia kancelarię.

Blog działa także w okresie po sprzedaży usługi prawnej, kiedy klient albo chce podtrzymywać kontakt z autorem bloga, albo poleca blog i kancelarię.

*****

Tyle 🙂

Trzymaj się!

Zrzut ekranu 2016-06-23 o 12.02.31

{ 8 komentarze }

Blog prawniczy czy warto

przez Rafał Chmielewski dnia 14 października, 2014

Takie oto hasło wpisał ktoś w wyszukiwarkę, która pokazała mój blog.

Zatem, czy warto?

Jeśli:

  • nie lubisz ludzi
  • nie lubisz się z nimi kontaktować
  • nie znosisz świata
  • nie chcesz podzielić się tym, co w sobie nosisz
  • nie cierpisz internetu

to NIE WARTO!

Ale jeśli:

  • nie wiesz co to jest blog
  • nie kumasz nowoczesnej technologii
  • nie rozumiesz na czym polega skuteczny blog prawniczy
  • nie wiesz po co jest Snapchat
  • nie wiesz gdzie jest Enter

to się nie przejmuj, bo blog prawniczy WARTO mieć!

{ 0 komentarze }