To KTO tkwi w tych szczegółach?

przez Rafał Chmielewski dnia 12 października, 2014

Mówi się często, że Diabeł tkwi w szczegółach…

A ostatnio przeczytałem, że …

God is in the details.

I bądź tu człowieku mądry. A przecież to fundamentalna rzecz! 🙂

… Na niedzielę zostawiam Cię z tą filozoficzną nutą.

🙂

{ 0 komentarze }

Ja chcę artykuł! I ja …. I ja też chcę!

przez Rafał Chmielewski dnia 11 października, 2014

No i są. Znajduję je w mojej poczcie. Prośby od I….r, e…..k, czy z M…y (chodzi mi o dużych wydawców), aby albo pisać dla nich teksty, albo aby oni mogli pisać u mnie. 

Jeśli i Ty prowadzisz własny blog, to na pewno też dostajesz te maile. Otrzymują je chyba wszyscy nasi autorzy blogów z web.lex, więc i Ty pewnie także.

Spójrzmy prawdzie w oczy:

  • dla takich portali nasze treści są niezwykle cenne,
  • one na tym zarabiają pieniądze
  • te treści mają za darmo
  • kupują nas wizytówkami na swoich stronach i nadzieją, na pozyskanie w ten sposób klienta

Ale brutalna rzeczywistość jest taka: w ten sposób NIE DA SIĘ zdobyć klienta. Twoje treści zginą w tej zamieci: nie różnią się niczym istotnym od tych, które są jeszcze w 100 innych miejscach. Konkurują o uwagę z informacją w serwisach, portalach, forach, grupach, stronach www, blogach, itd. To jest bez sensu. Powiedzmy to otwarcie. A będzie jeszcze trudniej.

To było bez sensu nawet lat 6 lat temu, kiedy nie było jeszcze takiego natłoku informacji w sieci. Skąd to wiem? Bo sam występowałem wtedy w ówczesnej Gazecie Prawnej udzielając wywiadów, opinii, itd. I chociaż tych moich wypowiedzi można by naliczyć kilkadziesiąt, do dziś nie zgłosił się do mnie żaden klient w jakiejkolwiek sprawie, pochodzący z tego portalu. ZERO.

Jeśli miałem klientów, to oni byli z bloga. Koniec – kropka.

Piszę o tym z jednego powodu: zmotywował mnie jeden z komentarzy, który był w tym temacie, a który znajdziesz tutaj >> Zacytuję najważniejszy fragment:

… pozyskanie rzetelnego materiału o tematyce prawnej nie jest możliwe od pierwszego lepszego copywritera. Analogicznie w drugą stronę – ktoś chcę pisać u ciebie tylko po to aby wcisnąć swój link (kto zrobi i jedno i drugie za darmo ten frajer)

Obojętnie kto to napisał. Nie jest z naszej branży – jest z zewnątrz. Bo jest rzeczą normalną, WYNAGRODZENIE za to, że komuś pomagam zarabiać pieniądze. A tymczasem na naszych treściach zarabiają wszelkie portale łudząc nas jakimiś klientami, których nikt nie gwarantuje, bo to nie jest możliwe.

Jestem za tym, aby spojrzeć trzeźwo na sytuację i nie dać się zmanipulować. 

Poza tym cała ta sytuacja jest kuriozalna. Wyobraź sobie, że napiszesz dla każdego portalu jakiś tekst, albo pięć, i Twoi koledzy zrobią to samo. Ich koledzy też, i tak dalej…. Do czego to doprowadzi? Do niczego. DO tego, co jest teraz, tyle że będzie o jeden milion więcej zapisanych stron w sieci.

Taki jest mój ogląd tej sytuacji. Od dawna nie piszę już niczego do gazet, czy portali. Chyba, że jest to wywiad (czyli ja coś mówię, a ktoś notuje), albo mogę do treści wstawić LINK do bloga (przez co mogę aktywnie promować blog). W innym przypadku odmawiam – szkoda mi czasu.

Koniec.

{ 13 komentarze }

Zdarza się, że odrzucam potencjalnego klienta

przez Rafał Chmielewski dnia 10 października, 2014

Tak! Właśnie tak robię, kiedy ktoś mi mówi, że da mi kontakt do jakiejś kancelarii, która być może byłaby zainteresowana współpracą i rozwojem.

Wiesz dlaczego to robię?

Bo szkoda mi jest czasu na długie godziny przekonywania o tym, że blog prawniczy ma duży sens w kancelarii.

Po prostu.

Lubię natomiast, kiedy zgłasza się do mnie kancelaria i autor maila, czy mój telefoniczny rozmówca mówi, że czytał mój blog. Wówczas poziom interakcji jest o kilka levelów wyższy. Jest wzajemne zrozumienie, chęć współpracy. Tylko z takimi kancelariami współpracuję. Współpracujemy.

Tak działa dobry blog.

Kiedy go masz, masz też luksus odmowy wykonania usługi.

{ 0 komentarze }

Chyba zrobiliśmy coś wielkiego. Razem. Ja, Ty i my wszyscy :)

przez Rafał Chmielewski dnia 9 października, 2014

Chodzi oczywiście o blogi prawnicze. Albo szerzej – o blogi.

Dlaczego?

Muszę Ci się do czegoś przyznać: ostatnio powołałem do życia nowy blog. Blog nazywa się Wróćmy do korzeni i jest skierowany do przedsiębiorców. Opowiadam w nim o tym, jak blog w firmie może zmieniać ją samą, budować jej markę, wspomagać sprzedaż i w ogóle – zmieniać świat. A dlatego „Wróć do korzeni”, gdyż jestem przekonany o tym, że właśnie w dzisiejszych czasach nowoczesnych technologii, powinniśmy zwrócić się w stronę klienta. Tak, jak to było kiedyś, zanim statystyka przejęła troskę o klienta, zanim interes udziałowców przejął interes pracowników.

W ten sposób działa web.lex. To jest też model działania firmy Zappos, czy firm z kręgu Richarda Bransona, czy też Garego Vee. Za takim podejściem w ogóle kryje się cała filozofia biznesowa. Gdzieś tam utracona po drodze w zeszłym wieku, ale do której należy i trzeba wrócić.

O tym właśnie opowiada mój drugi blog.

******

To zdarzyło się wczoraj … Postanowiłem przejrzeć blogi firmowe jakie tylko mi podsunęło Google.

I co zobaczyłem?

Coś, co naprawdę rzadko widuję już w kancelariach prawnych. Blogi sztywne, bezpłciowe, bez duszy. Prowadzone, bo tak trzeba, bo taka jest moda. Z musu, źle. Mała tego, znalazłem też szereg artykułów różnej maści agencji PR, które widać nie do końca zdają sobie sprawę z potęgi narzędzia, jakim jest blog!

To było dla mnie niezłym szokiem. Gdyż właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że po pierwsze w tej dziedzinie poza naszą branżą jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia (praca u podstaw – tego się jednak nie spodziewałem), a po drugie – że jako branża przeskoczyliśmy w tym wymiarze resztę świata (świata w sensie dosłownym).

Dziś robimy to, co oni zaczną robić za 2 lata najwcześniej!

W sumie to chyba teraz rozumiem dlaczego, kiedy opowiadałem o rozwoju web.lex za pomocą bloga na konferencji Internet Standard, ludzie z innych branż słuchali mnie, jakbym opowiadał bajkę o żelaznym wilku. Dla nich jest to najwyraźniej kompletna nowość!

Zatem…

Myślę, że od czasu kiedy powstał ten blog (grudzień 2009), razem zrobiliśmy kawał naprawdę dobrej roboty. Ty, ja i my wszyscy. Przeszliśmy samych siebie, wyszliśmy poza horyzonty. Wyznaczyliśmy ścieżki dla innych. Z branży uważanej za konserwatywną, stworzyliśmy branżę w pewnym wymiarze nowoczesną. I to nowoczesną nie w skali naszego kraju, ale w skali globalnej. Możemy być wzorem godnym naśladowania. Oczywiście wciąż jeszcze jest wiele do zmiany, ale to, czego udało nam się do tej pory dokonać, już jest wielkim krokiem w przyszłość.

Za to wszystko serdecznie Ci dziękuję!

Rafał

{ 12 komentarze }

Blog prawniczy jak portal

przez Rafał Chmielewski dnia 8 października, 2014

Często widzę blogi prawnicze, które wyglądają jak portal informacyjny.

Zdarza się, że autorzy blogów prawniczych przerabiają je na kształt takich portali. Cóż … na pewno wyglądają one wówczas na większe, obszerniejsze, ale …

Ale to wcale nie oznacza, że są marketingowo i biznesowo skuteczniejsze. Wręcz przeciwnie (znam taki przypadek z naszego kręgu).

Pamiętaj, że blog to Ty w sieci. I tak samo, jak w realu nie chciałbyś, aby przy rozmowie ze swoim klientem z każdej strony gadał jeszcze ktoś inny, tudzież Ty sam, tyle że sklonowany, tak samo w blogu trzeba dać czytelnikowi możliwość swego rodzaju intymnego przeżywania spotkania z Tobą.

Rozumiesz?

Jeśli tego nie zrobisz, to Twoje słowa zostaną zagłuszone przez szum, który tworzą dodatkowe treści, obrazki, grafiki, kolory, itd.

A nie chodzi o to, aby się popisywać wielkością, rozmachem, ale aby po prostu zarabiać pieniądze. 

🙂

{ 0 komentarze }