Kiedy mam podnosić swoje kwalifikacje?

przez Rafał Chmielewski dnia 17 czerwca, 2014

Czy Ty masz jeden dzień w miesiącu, albo lepiej – w tygodniu, na pracę nad kancelarią, jej organizacją, biznesem, marketingiem, itp. Nad czymś, co nie dotyczy Twoich klientów?

Większość przedsiębiorców nie ma takiego dnia.

Szewc nie tylko powinien robić buty, ale też myśleć o tym, jak poszerzyć wachlarz produktów, jak je sprzedać, jak ulepszyć produkt, jak powinna wyglądać promocja jego zakładu, jak powinien komunikować się z klientem, jak wygląda u niego przepływ pieniężny, czy można gdzieś obniżyć koszty swojego zakładu, czy można gdzieś coś wykonać szybciej i taniej, czy są gdzieś potencjalni partnerzy, którzy pomogą mu nie tylko w sprzedaży, ale też pomogą mu swoim doświadczeniem, czy są w jego działalności jakieś węzły, których odblokowanie popchnie jego zakład do przodu, czy są także jakieś zamknięte koła, które nie dają mu rozwinąć skrzydeł, jak zatrudniać pracowników i jak ich motywować do pracy, itp. Taki szewc powinien także się uczyć, poznawać nowych ludzi, poznawać nowe rynki, nowe branże, szukać możliwości, analizować pomysły, itd.

Dużo. Bardzo dużo.

Na to wszystko szewc powinien mieć chociaż jeden dzień w miesiącu. Dzień, w którym nie robi nic innego.

No, chyba, że chce być szewcem przez jeszcze dwa lata. Bo po tym czasie raczej nie będzie miał już co robić.

{ 0 komentarze }

To powiedział Mahatma Gandhi.

A przyczynkiem do tego postu jest znalezisko na YouTube.

Niech to będzie lekcja także dla Ciebie i dla nas wszystkich.

Posłuchaj….

Kiedy odszedłem z KPMG, to miałem masę różnych wywiadów, opinii, komentarzy na temat podatków międzynarodowych, w Gazecie Prawnej. W sumie zebrałoby się tego kilkadziesiąt sztuk. Wzięło się to z kontaktów, jakie uzyskałem dzięki mojemu blogowi podatkowemu. Nawet poruszyłem Rzecznika Praw Obywatelskich i Ministra Finansów w jednej ze spraw, związanych z nierównym traktowaniem tej samej grupy podatników.

I wiesz co?

Kilka razy spotkałem się z prześmiewczymi komentarzami pod moim adresem. Jeden z najczęściej powtarzających się, to „Trąbka, wracaj do gry na klarnecie”. Trąbka – to była moja ksywa w KPMG, a wracaj do gry na klarnecie wzięło się stąd, że przed moją przygodą w korporacji pracowałem zawodowo jako muzyk, o czym w KPMG dobrze wiedziano.

Cóż, nie było to przyjemne.

Ale nie jestem osobą, która by sobie brała takie rzeczy do serca.

Potem zacząłem przygodę z wideo. To właśnie TO znalezisko mnie zainspirowało do napisania tego, co teraz czytasz. Przypomniałem sobie bowiem, jak po publikacji tego nagrania, dostałem maila od znajomego, który mi napisał, że przez cały wieczór „zalewali się” z kumplami wspominając to nagranie.

Potem, kiedy już założyłem web.lex i prowadziłem tego bloga, odmówiłem pewnej znanej firmie promocji jej produktu w moim blogu. W efekcie owa firma założyła blog, który tylko i wyłącznie skupiał się na poniżaniu mnie samego.

Dzisiaj

Jak jest dzisiaj, to wiesz sam. web.lex rośnie w siłę. Bez względu na konkurencję rozwija się w tempie 2 x na rok. Jestem zapraszany na konferencje – ludzie mnie słuchają. Mam gigantyczne plany, które mam nadzieję uda mi się zrealizować. Istotnie zmieniam e-marketing prawniczy w Polsce, a zahaczam także o inne kraje. Mam istotny wkład w lepsze postrzeganie branży prawniczej w tym kraju. Miałem istotny wpływ na rozwój i kształt polskich blogów prawniczych.

Z tego wszystkiego wynikają następujące wnioski na całe życie:

  1. popełniaj błędy, bo one są dla Ciebie bezcenną lekcją
  2. im większej rzeczy się podejmujesz, tym więcej popełnisz błędów – na szczęście
  3. jeśli nie popełniasz błędów, to widocznie to, czego się podjąłeś, jest mało warte Twojego czasu
  4. nie bój się obcych rejonów – nigdy nie wiesz, gdzie to Cię zaprowadzi
  5. sukces jest ilorazem czasu i pracy
  6. wiedz, dokąd zmierzasz i lekceważ „dobre rady” znajomych
  7. nie trać energii na spieranie się – idź do przodu
  8. czas jest najlepszym testem dla Twojego działania
  9. czas jest najlepszym lekarzem

KONIEC

Alleluja

🙂

 

{ 14 komentarze }

Milion już razy mówiłem, że blog prawniczy to swoiste perpetuum mobile. Raz wprawiony w ruch przez inteligentnego autora, będzie mu generował automatycznie zysk przez lata. Nie będzie to zysk, z jakiego można by utrzymać czteroosobową rodzinę i pracownika, ale może być to zysk wystarczający na pokrycie wydatków wakacyjnych.

Dzisiaj, kiedy opowiadałem o content marketingu, mój blog podatkowy sprzedał dwie moje książki (ebooki) za łączną kwotę 34 pln.

Zrzut ekranu 2014-06-14 o 00.10.14

Ale musisz wiedzieć, że osoba, która dokonała zakupu, wcześniej kupiła też mój podstawowy poradnik o rozliczaniu dochodów zagranicznych, w cenie 37 zł. W sumie ten ktoś wydał 71 zł, z czego zysk dla mnie to około 50 zł.

Czy to dużo, czy mało?

Ja Ci powiem, że to diabelnie dużo. 

Dlaczego?

Zobacz:

  • nie kiwnąłem palcem aby zyskać tę kwotę (bloga podatkowego nie prowadzę już od kilku lat)
  • nie wydałem ani grosza i nie straciłem ani sekundy, aby zyskać 50 pln
  • takich zakupów w ciągu roku jest kilkadziesiąt – około 50
  • takich zakupów w przyszłym roku będzie prawdopodobnie tyle samo
  • po lekturze poradnika zdarza się, że klient przychodzi po usługę indywidualną (którą zlecam zaprzyjaźnionemu doradcy podatkowemu).

A sprzedaż poradników, to nie są wszystkie źródła dochodu z mojego podatkowego bloga. W sumie zarabiam na nim około 3 tysięcy rocznie. I w sumie jest to dochód z dwóch miesięcy, gdyż poradniki moje kupowane są głównie w marcu i kwietniu (okres rozliczeń podatkowych).

A teraz … jeśli masz blog, który generuje Ci 1000 odsłon na dobę? Sądzę, że spokojnie możesz z niego wyciągnąć do 10 tys. na rok nic szczególnego nie robiąc. I będzie to czysty zysk, bez Twojej aktywnej pracy, bez bazy mailingowej i konieczności rejestracji jej w GIODO i innych tego rodzaju historii.

Oczywiście: 10 tysięcy to też niewiele, ale …. jeśli robisz sobie wypłatę tuż przed wyjazdem na wakacje, to zmienia to postać rzeczy, czyż nie? 🙂

****

A miało być o web.lex meeting ….

🙂

{ 6 komentarze }

Ile osób wchodzi na mojego bloga?

przez Rafał Chmielewski dnia 13 czerwca, 2014

Po moim dzisiejszym wystąpieniu na konferencji podszedł do mnie jeden pan i zapytał, ile osób dziennie odwiedza mój blog.

*****

Większość osób myśli, że sukces tkwi w ilości. W przypadku bloga – w ilości odwiedzin.

NIE!

A w czym?

W zdolności bloga do komunikacji.

Kiedy porównuję ilość odwiedzin bloga mojego i blogów z naszej Grupy, to różnica jest czasem powalająca. Są bowiem u nas blogi, które są odwiedzane przez 10 razy większą liczbę osób, niż ten blog, którego czytasz. Ale – jak powiedziałem – sekret powodzenia nie tkwi w ilości, ale w zdolności do komunikacji.

Dlaczego?

Bo umiejętność komunikacji za pomocą bloga to jednocześnie umiejętność nawiązywania relacji.

A relacja jest kluczem.

KONIEC.

🙂

{ 6 komentarze }

„Dlaczego nic nie piszesz Rafał?”

przez Rafał Chmielewski dnia 13 czerwca, 2014

No właśnie …

Powinienem opisać teraz, jak było na web.lex meeting… Ale uwierz mi – nie mam czasu…

Na pewno napiszę, na pewno. Obiecuję.

Teraz tylko mam moment, aby coś skrobnąć, bo czekam na swoje wystąpienie na konferencji Internet STANDARD. Wyciągnąłem więc mojego ulubionego Maca, włączyłem hotspot w moim ulubionym iPhone, i się usprawiedliwiam popijając moją ulubioną Americanę z mlekiem (szkoda, że nie z mojego ulubionego Starbucksa).

Dzisiaj będę opowiadał dużym firmom o tym, co to jest content marketing, a w zasadzie jak ja go rozumiem. Konferencja nie jest skierowana do branży prawniczej, ale do „zwykłych” przedsiębiorstw. Chociaż pierwiastek prawniczy jest obecny, gdyż na widowni jest ktoś z W.Kluwer.

Cała impreza ma miejsce w budynku FOCUS.

10357515_10202263230126122_5027744160149840255_n

OK. To do następnego!

{ 9 komentarze }