Czy dostałeś ostatnio propozycję recenzowania w swoim blogu publikacji wydawnictwa LexisNexis?
{ 4 komentarze }
Rafał Chmielewski: e-Marketing Prawniczy
Czy dostałeś ostatnio propozycję recenzowania w swoim blogu publikacji wydawnictwa LexisNexis?
{ 4 komentarze }
Ja to robiłem już w 2008 roku. Tworzyłem wówczas produkty i je sprzedawałem za pomocą tego bloga >>. Produkty z usługi prawniczej. Czyli przekształcałem usługę w produkt (usługa uproduktowiona) i potem organizowałem automatyczny proces sprzedaży, który … działa do dziś.
I nagle teraz, tu i tam, zaczynają powstawać podobne rzeczy (Grant Thornton, Clauzula.pl ProsteUmowy.pl, i podobnie: OtrzymaszOdszkodowanie.pl, DZP dla aptek, itd….). Są kancelarie, czy nawet już nie-kancelarie, które to i owo chcą uproduktowić i sprzedać. Sprzedać taką usługę można taniej i w sposób masowy. Wydaje się, że super sprawa, ale … ale tylko się wydaje.
Rzeczywistość nie jest tak różowa.
Piszę to po to, aby Cię uchronić przed pogonią za takimi rozwiązaniami i za tym, żebyś nie stracił góry pieniędzy na organizację czegoś, co nie będzie działać, albo działać w sposób, jakiego nie chciałeś. Nie mówię przy tym, że TO bez sensu. Mówię tylko, że zanim wejdziesz do tej rzeki, powinieneś znać jej dno.
Przede wszystkim musisz zdawać sobie sprawę z jednej rzeczy: zorganizowanie, stworzenie, wdrożenie produktu, jako usługi, to jest tylko cholerny początek. W zasadzie jest to całe NIC, poza tym, że kosztuje masę czasu i pieniędzy. Bo…
… albo dam Ci przykład …. zapewne kupujesz w sklepie spożywczym jakieś mleko – zawsze to samo. Jakieś masło, jogurt, itd. Trzymasz się jednej marki. W zasadzie nie zmieniasz jej, albo robisz to niezwykle rzadko. Czy tak nie jest? I za nic nie kupisz innego mleka NIEZNANEGO Ci wytwórcy. Abyś to zrobił, musisz w jakiś sposób go wpierw poznać: np. poprzez reklamę w TV, polecenie znajomego, czy pani za ladą, itp.
A więc wytworzenie nowego opakowania, marki, produktu, to jeszcze nic. To są koszty, koszty, koszty…. Aby ruszyła sprzedaż i pojawiły się zyski, potrzebna jest promocja. PROMOCJA.
Więc, powracając do sedna tematu, nie chodzi o zorganizowanie cudownego produktu, chodzi o jego promocję, marketing, itd. Bez tego, nawet najpiękniejszy produkt będzie tylko stratą czasu i pieniędzy. Pamiętaj więc o tym, zanim pomyślisz o kokosach ze sprzedaży produktu zamiast usługi: włożysz dużo energii w jego stworzenie, ale jeszcze więcej w jego promocję.
Po drugie: większość z tego, co się tworzy, to nie są produkty – to tylko opakowana usługa, bądź pół na pół. Czym się one różnią? Tym, że produkt jest to „kup i spadaj” (oczywiście nie dosłownie, ale oddaje sens). Opakowana usługa, to z kolei usługa tradycyjna, ale ze z góry ustalonym zakresem i ceną, czyli „kup i zabierajmy się do pracy”.
Ja nie twierdzę, że jedno od drugiego ma większy sens, bo w większości przypadków nie da rady w 100% uproduktowić usługi prawnej. Ja chcę Ci tylko pokazać, że jeśli nie zrobisz produktu w pełnym tego słowa znaczeniu, to obok energii poświęconej na promocję tego „produktu”, będziesz jeszcze poświęcał energię na wykonanie usługi. Weź to pod uwagę.
Konkluzja jest taka:
Milion razy słyszałem, i sam też znam to z doświadczenia, że w sprzedaży (obojętnie czego) nie chodzi o przygotowanie produktu na 100% doskonałego. Gdyby Microsoft tak robił, to do dziś nie wypuściłby żadnego systemu. Bo skuteczna sprzedaż leży gdzie indziej: w promocji, marketingu, budowaniu relacji, itd. Nie mam na myśli tego, że można sprzedawać shit, ale to, że podstawą sprzedaży jest to, co ją poprzedza. Więc …
Może zamiast wydawać pieniądze i czas na stworzenie produktu, czy „produktu”, lepiej skupić się na promocji tego, co już stworzyłeś: swojej marki, wiedzy i doświadczenia, a może swoich relacji, itp.? Bo może się ostatecznie okazać, że …. Twój „produkt” zamiast faktycznie zwiększać Ci dochody i dawać więcej zadowolenia z pracy, jedynie PROMUJE Twoje usługi!!!!
A przecież nie taki był tego cel, prawda?
*****
Zatem twórz produkty, opakowuj swoje usługi, ale pomyśl głównie o tym, jak to sprzedasz.
#########
Update: drobna polemika u Szymona Kwiatkowskiego >>
{ 22 komentarze }
Dwa artykuły do tyłu napisałem, a w zasadzie powiedziałem, że na sukces bloga prawniczego składają się: wybitna treść oraz jej dystrybucja.
I potem dostałem maila od czytelnika, który pytał: A o co chodzi z tą dystrybucją treści?
Posłuchaj, sprawa jest prosta: jeśli prowadziłbyś warzywniak, to jesteś zdany tylko na tych, którzy do Ciebie przyjdą i kupią. Ale jeśli jesteś dystrybutorem warzyw i owoców, to wówczas zasięg Twego działania się zwiększa i masz dużo większe szanse na to, że ludzie będą kupować więcej. Więc ja mówię tak: skoro masz ten warzywniak, to zacznij do tego jeszcze dystrybuować swoje marchewki.
Jeśli masz blog prawniczy, to swoje myśli dystrybuuj dalej.
Po co?
Powód jest prosty: konkurencja. Kiedy ja zarabiałem grube tysiące na moim blogu PodwojneOpodatkowanie.pl (a było to w 2008 roku), to mogłem mieć dystrybucję w głębokim poważaniu. Bo nie miałem konkurencji. ZERO. Dziś jest inaczej. Dziś konkurencja JEST w sieci i będzie coraz większa. Więc trzeba, TRZEBA w jakiś sposób się pokazywać. Trzeba wychodzić do ludzi. Dziś nie wystarczy już samo prowadzenie bloga. A jeśli wystarczy, bo jest to jakaś zapomniana przez innych dziedzina, to jutro będzie w niej pozamiatane.
A musisz wiedzieć, że blog prawniczy sprzedaje. Koniec – kropka. I musisz też wiedzieć, że blogi nabierają znaczenia, jako narzędzie wspierające rozwój kancelarii. Tak to działa. Ale …. tak to nie będzie działać, jeśli w systemie, w strategii, w realizacji tej strategii będą jakieś luki, niedociągnięcia, nie-che-mi-sie, itp.
Zatem … jeśli marzysz o rozwoju kancelarii, i o tym, aby Twój blog zaczął sprzedawać, to musisz też zadbać o dystrybucję treści bloga.
Ale jak to zrobić?
Na to pytanie znajdziesz odpowiedź w moim Biuletynie – możesz się nań zapisać tutaj i to po prostu przeczytać.
Natomiast musisz wiedzieć o jednej rzeczy: na to potrzeba dodatkowego czasu.
Niestety.
Ja uważam, że to JEST czas spożytkowany najlepiej, jak tylko można, ale Ty możesz mieć inne zdanie. Mnie osobiście to nawet odpowiada, jeśli taka jest Twoja opinia, bo to oznacza ostatecznie więcej klientów dla kancelarii z Grupy web.lex.
Na marginesie mogę tylko dodać, że część z tych obowiązków związanych z dystrybucją treści, może przejąć za Ciebie ktoś inny, bądź jakiś system. Np. dla naszych kancelarii z Grupy web.lex zrobiliśmy niedawno wspólną platformę, gdzie pokazują się nowości z blogów. Jest to LexMonitor.pl. LexMonitora promujemy w różny sposób i w różnych miejscach, więc z automatu przyciąga on ruch do blogów, dzięki dystrybucji ich treści.
{ 6 komentarze }
A… właśnie przeglądam jedno ze znanych dzieł jednego ze znanych filozofów. I w oczy wpadł mi fragment następujący:
„Ze wszystkiego, co czytam, lubię tylko to, co krwią było pisane. Pisz krwią, a dowiesz się, że krew jest duchem. …. Kto krwią i w przypowieściach pisze, nie che, by go czytano, żąda, by się go na pamięć uczono. … Mężnymi, nie dbającymi o nic, drwiącymi i gwałtownymi – takimi chce nas mieć mądrość: ona jest kobietą i pokochać zdoła tylko wojownika.”
Mam do Ciebie więc kilka pytań:
…
Jeśli jesteś „wojownikiem” – zrozumiesz. Jeśli nie – pokażesz mi środkowy palec.
{ 8 komentarze }
To jest dość proste: żeby wybitny aktor był wybitnym aktorem, ktoś go musi oglądać. Bo cóż z jego talentu, jeśliby był na bezludnej wyspie? Po on prostu musi mieć publiczność.
Tak samo jest z blogiem: ktoś go musi czytać. Ktoś musi czytać tę „niebanalną” treść, którą tworzysz. Możesz mieć najwspanialszą treść w swoim blogu, czy w swojej strategii marketingowej, ale jeśli nie będzie publiczności, to nici ze skuteczności – szkoda Twojego czasu.
Dlatego ruch w blogu jest istotny. Najlepiej posiadać jakiś system dystrybucji treści. Taki system da Ci też przewagę konkurencyjną, bo po prostu Twojej treści będzie wszędzie więcej.
Mówię o tym, bo wszędzie widzę blogi, które mają poważne błędy. Błędy. I w treści i w dystrybucji. Taki blog to jak jazda autem na samych felgach: do celu może dojedziesz, ale kiedy i w jakim stanie? A dziś czasy są takie, że nie ma czasu na marudzenie. Albo wjeżdżasz na autostradę, albo stoisz w miejscu.
{ 12 komentarze }