Sam jestem pasjonatem żeglarstwa. Od dziecka trzymam w dłoni rumpel. Lepiej żegluję, niż prowadzę auto. Na lekcjach ortografii zaczytywałem się przygodami żeglarzy, zamiast słuchać wykładu (pewnie stąd robię tyle błędów :)).
W naszej Grupie web.lex również są żeglarze. I to czasem bardzo poważni, jak np. mecenas Patryk Zbroja (zaszczytne 35 miejsce w światowym rankingu!).
Kiedyś już, dawno temu właśnie, przeczytałem w jakichś żeglarskich relacjach jedno ważne zdanie: rozwój techniki powoduje, że spoczywa na nas obowiązek jeszcze lepszego żeglowania. Bardziej bezpiecznego, skutecznego. Na jeszcze wyższym poziomie.
Obecnie żeglarz ruszający w okołoziemską trasę ma do dyspozycji cały sztab ludzi na lądzie. Zapewne Apollo 11 nie powstydziłby się takiej obsady. Kiedyś, taki ktoś, był jednak zdany sam na siebie… Bez szansy na jakąkolwiek pomoc z zewnątrz. Dziś jest inaczej. Ale to „inaczej” nie powoduje, że jest lżej. Wiatr na tzw. Oceanie Południowym wciąż szaleje. Fale rosną, jak rosły setki lat temu. To „inaczej” powoduje, że na żeglarzu (podróżniku) spoczywa obowiązek podróży na jeszcze wyższym – pod każdym względem – poziomie.
***
Nie wiem, czy kojarzysz Garego Vaynerchuka. Często o nim wspominam w tym blogu…
Gary w swojej świetnej książce (The Thank You Economy
) napisał, że jako przedsiębiorcy się pogubiliśmy. Że czas już jest na powrót do korzeni. Owe korzenie, to zwyczajna dbałość o relacje z klientami. A pogubienie się przejawia się w przedkładaniu cyferek, statystyk, analiz, nad kontakt z drugim człowiekiem – klientem. Nad szczere i przyjacielskie stosunki.
To podejście jest naprawdę biznesowo skuteczne. Dowodem jest firma Vaynerchuka, czy np. Zappos
.
Podobnie, choć nieco z innej strony opisuje to Simon Sinek w swoim Start with Why (opowiada on o powrocie czołowych amerykańskich przedsiębiorców do wartości, które przyświecały im podczas tworzenia ich firm), a także autorzy książki Storytelling (którzy dowodzą, że dziś jest już wszystko i za każdą cenę, zatem przedsiębiorcy muszą szukać całkowicie innego podejścia do kwestii marketingowych i promocyjnych swoich firm).
A zatem… w świecie biznesu nie mówi się o technologii. Albo inaczej: zauważa się inne rzeczy, które mają wpływ na powodzenie przedsiębiorstwa. Technologia jest rzeczą wtórną. Narzędziem. Z którego dopiero trzeba zrobić właściwy użytek.
Użytek specyficzny, bo skierowany do drugiego człowieka.
******
Tymczasem, jak podają media i blogi, „Financial Times opublikował wyniki rankingu najbardziej innowacyjnych kancelarii w Europie. (…) Raport miał na celu wyróżnić kancelarie o najbardziej nowoczesnym i kreatywnym podejściu do prowadzenia swojego biznesu pod względem strategii firmy czy obsługi klienta.”
Podobny konkurs co jakiś czas ogłaszany jest również przez KIRP. Od zeszłego roku palmę pierwszeństwa dzierży kancelaria Wierzbowski Eversheds „za wykorzystanie do komunikacji zewnętrznej mediów społecznościowych.”
******
W mojej opinii… tematyka nowoczesnych technologii w biznesie to już jest przeżytek. O tym się JUŻ nie mówi. Z tego się po prostu korzysta. Teraz już nie chodzi o to, czego się używa, ale JAK się tego używa.
Z tego punktu widzenia konkursy na najbardziej innowacyjną kancelarię nie powinny już budzić żadnych emocji. Tym bardziej, że dążenie do bycia nowoczesnym zaciemnia dużo bardziej istotną stronę prowadzenia kancelarii: umiejętność nawiązywania kontaktów i budowania relacji.
Czyli… powrót do korzeni.
To te korzenie decydują o sukcesie bądź porażce. Można bowiem mieć tysiące fanów na Facebooku, ale będą to TYLKO fani. Nie ich liczba ma znaczenie, ale głębokość relacji z każdym pojedynczym człowiekiem.
Człowiekiem.
I genialnie ujął to w jednym z artykułów mecenas Maciej Ślusarek, mówiąc, że „[użycie nowoczesnych technologii] to istotny składnik firmy prawniczej, ale to tylko narzędzia. (…) Innowacyjność, to także coś innego.”
Innowacyjność, to kunsztowne korzystanie z tych wszystkich innowacyjnych narzędzi.
Tak, jak robią to żeglarze. Jak robią to przedsiębiorcy.
<><><><><><><><><><><><><><><><><>
Jeszcze drobne PS… 🙂
Teraz już wiesz dlaczego tak rzadko opisuję w tym blogu to, jak m. in. pisać blog prawniczy? Jak wykorzystać FB, aby rozwijać swoją kancelarię? Jak pozycjonować swoją stronę w sieci? I inne ?
Bo to są rzeczy, które są dzisiaj mało ważne. O tym przeczytasz na innych blogach. Albo w moim Biuletynie (możesz się zapisać, jeśli chcesz – formularz pod moim zdjęciem powyżej). Kiedy w roku 2009 zaczynałem prowadzenie tego bloga, tematyka nowoczesnych technologii była ważna. Ale dziś świat już jest inny.
Wiem…. to było tak niedawno. Wiem… Po prostu dzisiaj wszystko szybko się zmienia.
Rafał