Kto, kiedy i co czyta w blogach firmowych

przez Rafał Chmielewski dnia 9 czerwca, 2015

W mojej opinii, Mój Drogi Przyjacielu, fenomen firmowych blogów nie jest wciąż doceniany. Powiem więcej: blogi firmowe mają przed sobą jeszcze swój złoty wiek. To tylko na polskiej ziemi (i na sojuszniczej amerykańskiej) blogi prawnicze tak ładnie wykwitły, ale nie dotyczy to, poza nielicznymi wyjątkami, blogów firmowych. Tutaj wciąż jest pustynia z kilkoma kałużami gdzieniegdzie.

Właśnie otrzymałem maila do pani dr Dominiki Kaczorowskiej – Spychalskiej, która między innymi pisze:

(…) Przygotowujemy z Panem Profesorem B.Gregorem (Uniwersytet Łódzki) publikację książkową podsumowującą nasze różne badania w tym zakresie [chodzi o wykorzystanie blogów firmowych]. (…) Czy jest taka możliwość, aby przeprowadzić badania wśród czytelników Państwa bloga? Pytania dotyczyłyby tego, dlaczego ludzie czytają blogi firmowe, jakich informacji na nich poszukują, ile czasu na nich spędzają, itp.

Oczywiście, bardzo chętnie przystałem na prośbę Pani doktor. Wszak i mnie zależy na tym, aby blogi firmowe rosły w siłę i przyczyniały się do lepszego świata. A każda publikacja w tym temacie na pewno zwiększy zasłużoną popularność tej formy komunikacji firmowej.

Oto jest link do ankiety: OTO TEN LINK 🙂 Zawiera ona 21 pytań. Jej wypełnienie mnie samemu zajęło 3 minuty max.

Zachęcam Cię do jej wypełnienia! To jest taki mały kamyczek do lepszego świata 🙂

Rafał

{ 3 komentarze }

Po web.lex Meetingu 2015

przez Rafał Chmielewski dnia 1 czerwca, 2015

W ostatnią sobotę miał miejsce kolejny web.lex Meeting. Czyli spotkanie prawników – autorów najlepszych blogów prawniczych na Ziemi.

Dlaczego najlepszych? Dowiesz się stąd.

Od czterech lat organizuję w naszej Grupie takie spotkania. W maju. Jest to czas na poznanie się (wreszcie) w realu, ale też na podszkolenie się w różnych istotnych zakresach. W tym roku tematem przewodnim było właściwe zatrudnianie właściwych ludzi na właściwe stanowiska. A gościem specjalnym był mistrz Paweł Królak.

Spotkaliśmy się wieczór wcześniej na biforku, a skończyliśmy afterkiem po sobotnim szkoleniu. Z pokładu zszedłem ostatni o godz. 24.

Było cudownie. Zarówno przyjacielska atmosfera, jak i niezwykle wartościowe szkolenie, to były genialne mieszanki całości. Aż szkoda, że spotykamy się raz w roku 🙂

==================

Jak udało mi się zgromadzić wielu tak fajnych ludzi?

Ja tego nie zrobiłem. Zrobił to za mnie mój blog. Blog dobrze prowadzony robi przesiew: odrzuca „złe ziarno” od dobrego. Zostaje tylko to ostatnie i z tym właśnie współpracujesz, jeśli taki blog masz. Dlatego wszyscy nasi Przyjaciele z Grupy web.lex to osoby bardzo do siebie podobne, dlatego sobie ufamy i chętnie się wspieramy.

Z takim podejściem do marketingu kancelarii wiążą się jeszcze inne ważne czynniki, które skutecznie pomagają rozwijać blog i biznes. Opowiem Ci o nich na pewno przy okazji.

===================

Tegoroczny web.lex Meeting był idealną okazją, aby podliczyć w końcu wszystkie nasze ultra super blogi. I co wyszło? Pełna, okrągła SETKA:

Zrzut ekranu 2015-05-26 o 01.50.47

============================

W tym roku, w ramach wzmacniania naszych blogów, stworzyliśmy kolejną platformę do ich promocji:

Zrzut ekranu 2015-05-30 o 00.28.18

Silniejsze blogi w naszej Grupie oznaczają silniejsze kancelarie. Silniejsze blogi w naszej Grupie oznaczają słabsze blogi konkurencji.

========================

W roku 2016 odbędzie się kolejny web.lex Meeting. Przyjedzie do nas prawdopodobnie ponownie Paweł Królak, ale już nie będziemy rozmawiać o zatrudnianiu, ale o mistrzowskim zarządzaniu zespołem.

{ 2 komentarze }

Blog prawniczy dla profesjonalisty

przez Rafał Chmielewski dnia 22 maja, 2015

Wczoraj spotkałem się z … Kimś (celowo z wielkiej litery, aby podkreślić wyjątkowość tegoż radcy prawnego). Jasne, że gadaliśmy o blogu prawniczym dla jego kancelarii.

W trakcie rozmowy powiedział on to, co słyszę ciągle: Chcę, aby mój blog był profesjonalny, bo jest skierowany do profesjonalistów. 

W takiej sytuacji zazwyczaj pytam (choć akurat wczoraj tego nie zrobiłem, gdyż rozmowa potoczyła się innymi torami): A Ty, co lubisz czytać?

Zazwyczaj pada odpowiedź: Różnie, ale gdybym miał czas, to chętnie poczytałbym Stevena Kinga. 

Na to zazwyczaj ja: A dlaczego w takim razie do łóżka nie bierzesz ze sobą komentarza do ustawy o podatku od towarów i usług?

Konsternacja z drugiej strony.

No to kontynuuję: Bo widzisz, nawet to, że jesteś profesjonalistą nie oznacza, że chcesz czytać profesjonalne rzeczy. Musisz, to to robisz, ale gdybyś nie musiał, to byś poczytał sobie Stevena Kinga, czy Kapuścińskiego. To ostatnie zrobisz z przyjemnością. 

Jeśli prowadzisz blog prawniczy w swojej kancelarii to profesjonalny tekst (cokolwiek to oznacza – w zasadzie sam nie wiem) nie będzie wcale chętnie czytany. A co to oznacza? To, że owi profesjonaliści poczytają sobie to samo, ale napisane „mniej profesjonalnie” albo „nie profesjonalnie” gdzie indziej. To oznacza, że raczej nie wrócą. To oznacza gorsze pozycje w Google. To oznacza Twoją stratę czasu i pieniędzy.

Bo nie chodzi o podział na profesjonalne – nie-profesjonalne. Podział jest wg innej kategorii: porywające – nudne. 

Tekst merytoryczny może być nudny albo porywający. Ale chyba jeden i drugi będzie „profesjonalny”, bo merytoryczny, no nie?

Więc lepiej nauczyć się sztuki dobrego pisania, niż szpikować bloga nudami. Ta cenna umiejętność nabiera szczególnego znaczenia właśnie dzisiaj, kiedy konkurencja jest coraz większa.

=======

Kiedy w web.lex wdrażamy nowe blogi prawnicze, to częścią obowiązkowego szkolenia dla autora jest właśnie sztuka pisania dobrych treści. Zwrócenie na siebie uwagi dzisiaj wciąż jest proste. Ale coraz trudniejsze jest utrzymanie tej uwagi. A utrzymanie uwagi to klucz do sukcesu, bo z tą uwagą można potem robić różne rzeczy. Kiedy nikt nie zwraca na Ciebie uwagi, to do niczego go nie przekonasz.

Proste, prawda?

🙂

{ 7 komentarze }

Rozbite okna, rozbita kancelaria?

przez Rafał Chmielewski dnia 18 maja, 2015

Co wspólnego mają New York i dobrze działająca kancelaria?

W roku 1982 (miałem wtedy 7 lat) kryminolodzy James Q. Wilson oraz George L. Kelling napisali artykuł w Atlantic  Monthly, w którym po raz pierwszy sformułowali teorię „rozbitych okien”.

O co chodzi?

W skrócie: panowie dowiedli, że jedno rozbite w dzielnicy okno spowoduje szerzenie się w tym miejscu przestępczości, włączając w to najcięższe zbrodnie.

Dlaczego tak się dzieje?

Wedle kryminologów jedno „rozbite okno” (oczywiście to tylko przenośnia: może to być np. graffiti na ścianie) świadczy o tym, że w tym miejscu nikt nie pilnuje porządku i w związku z tym, że można sobie pozwolić na łamanie prawa. A potem na jeszcze śmielsze naruszenia porządku.

Wniosek jaki popłynął z tej hipotezy był taki, że jeśli wszystkie „rozbite okna” zostaną naprawione, to wyeliminuje to przestępczość.

Teoria ta spotkała się z bardzo negatywną oceną. Mówiąc wprost: została wyśmiana. Ale nie przez faceta, który akurat został wybrany burmistrzem Nowego Jorku, a był nim Rudolph Guliani. Dziś NY jest najbezpieczniejszym miastem świata, ale wtedy właśnie był dżunglą pełną gangów, o której wiele osób mówiło, że niechybnie upadnie, jak Detroit.

Guliani wziął teorię rozbitych okien do serca i wydał wojnę WSZYSTKIM naruszeniom prawa, nawet tym najdrobniejszym. Zaczął od usunięcia graffiti z wagonów metra. I okazało się, że teoria Wilsona i Kellinga działa w praktyce.

Kilka, czy kilkanaście lat po tym, pan Michael Levine, jeden z najwybitniejszych ekspertów ds. mediów w USA, sformułował tezę, że teoria rozbitych okien idealnie sprawdza się także w firmie. Na bazie badania różnych przypadków „rozbitych okien” w firmach doszedł do wniosku, że nawet drobne uchybienie (np. niepomalowana od lat ściana) może spowodować, że firma będzie działać coraz gorzej, dążąc do upadku.

Dlaczego?

Bo np. klienci zaczną podejrzewać, że skoro nie dba się w restauracji o jej wygląd, to pewnie nie dba się też o jakość produktów i jedzenia, które jest tutaj serwowane. Wydaje się to dosyć logiczne.

Michael Levin w swojej książce „Rozbita okna, rozbita firma” skupił się też na pracownikach. Posłuchaj, co napisał:

Obsługa klienta jest absolutnie centralnym zagadnieniem teorii rozbitych okien. Nasz produkt może być nawet najlepszy na świecie, jednak jeśli prezentują go i sprzedają pracownicy, których każde słowo i działanie zdradzają kompletną obojętność wobec klienta i jego potrzeb, to nasza firma bezdyskusyjnie upadnie. (…)

Naszą obsesją musi stać się praktyka zatrudniania, ponieważ zatrudnienie złego pracownika po to, aby później stanąć przed koniecznością jego zwolnienia, to postępowanie trudne, szkodliwe i kosztowne. Musimy z góry wiedzieć, jakiego rodzaju osoby nam potrzeba, a następnie podjąć kroki w celu zatrudnienia pracownika dysponującego odpowiednią dla danego stanowiska wiedzą oraz wykazującego się odpowiednią postawą. Zatrudniajmy ludzi ogarniętych „obsesją”, ale takich, którzy w każdym kontakcie z klientem potrafią się z nim związać.

I kilkadziesiąt stron dalej pisze:

Kiepska obsługa klienta to najstraszniejsze rozbite okno. To coś, co wszyscy klienci zauważają natychmiast, co wywiera olbrzymi negatywny wpływ  na firmę, nie tylko bezpośrednio jej szkodząc, ale na dodatek stanowiąc dla klientów potężny bodziec, by zwrócili się do konkurencji. Bezsprzeczne problemy z obsługą przekonują klientów, że firma nie troszczy się o własne interesy, ale szkodzą jeszcze bardziej: wskazują, że firma nie troszczy się również o klientów. Zabija to firmę szybciej i niezawodniej niż jakiekolwiek inne niedopatrzenie.

Pracownik niezmotywowany, czyli źle zatrudniony, jest właśnie takim „rozbitym oknem” w firmie i wprost prowadzi do jej osłabienia. Nie tylko w stosunkach zewnętrznych (w odniesieniu do klientów), ale też w stosunkach wewnętrznych (w relacjach z zespołem oraz firmą, jako całością). Niewłaściwie zatrudnionym pracownikiem potem także trudno się zarządza, a zmotywowanie go do pracy jest bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe.

To samo odnosi się także do kancelarii prawnej, w szczególności (ale nie tylko wtedy), kiedy pracownik jest pierwszym punktem styku kancelarii z klientem. W momencie, kiedy w grę wchodzą bardzo silne emocje związane z tzw. efektem pierwszego wrażenia.

Są organizacje, które z zatrudnianiem właściwych pracowników wiążą silnie swoje powodzenie. Są to między innymi Zappos, Starbucks czy znany na świecie Pike Place Fish (na naszym gruncie wiele dużych i małych firm – te, które dobrze znam osobiście, to Pracownia Synergii, czy Tolle).

Z tego punktu widzenia sztuka prawidłowego zatrudniania jest kluczem do powodzenia, ale też jest to gwarancja, że tutaj „rozbitych okien” nie będzie. Jest to też gwarant nie tylko dalszego i bezpiecznego istnienia kancelarii na rynku, ale także jej rozwoju.

*****

Jak prawidłowo zatrudniać pracowników do kancelarii?

Nie zamierzam się wymądrzać. Sam nie mam doświadczenia w zatrudnianiu personelu kancelarii (jedynie do takiej firmy jak web.lex). Natomiast znam choćby metody na to, jak zatrudniać już zmotywowanych pracowników, jak zatrudniać pracowników dopasowanych charakterologicznie do zespołu, jak zatrudniać osoby charakterologicznie dopasowane do charakteru stanowiska, itp. Uważam te kompetencje (jako kompetencje właściciela i osoby zarządzającej organizacją) za absolutnie kluczowe w rozwoju web.lex. I na pewno w rozwoju każdej innej firmy, czy kancelarii prawnej.

*****

30 maja na coroczny #web.lexMeeting przyjedzie do nas Paweł Królak – przedsiębiorca i praktyk – mistrz zatrudniania i zarządzania zespołem (więcej o wydarzeniu i osobie Pawła Królaka tutaj >>)

Na pewno Paweł pomoże nam naprawić „rozbite okna” w zakresie zatrudniania, ale też nauczy nas tego, jak dbać o te okna, aby  nie rozbijały się w przyszłości.

Zrzut ekranu 2015-04-30 o 18.13.44

{ 0 komentarze }

Na piątek

przez Rafał Chmielewski dnia 15 maja, 2015

Zrzut ekranu 2015-05-15 o 13.47.21

Są teorie, które mówią tak: rób to, co robi Twoja konkurencja. Ona często ma już przetarte ścieżki i wie, co się sprawdza, a co się nie sprawdza. Wystarczy tylko to naśladować, aby uzyskać ten sam efekt.

Są teorie, które mówią: olej konkurencję i wszystko to, co ona robi. Idź swoją własną drogą.

Są teorie, które mówią: ustalaj cele, koncentruj się na działaniu, które zmierza do realizacji celów.

Są teorie, które mówią: cele nie mają znaczenia. To, co ma znaczenie, to Twoja intencja, z którą działasz na co dzień.

Jakąś decyzję trzeba podjąć. Za tą decyzją idzie potem sposób realizacji strategii e-marketignowej.

Także w biznesie kancelarii.

Ja, swoją decyzję, podjąłem już dawno temu.

🙂

{ 0 komentarze }