Dziś w Wiadomościach podano (oprócz rzecz jasna tego, że odchodzi Benedykt XVI), iż w fatalnej kondycji jest spółka TP SA, dostawca przede wszystkim telefonii stacjonarnej i dawny monopolista w tej branży.
Spadek wartości akcji dzisiaj wyniósł niemal 30%. Jest to wynik publikacji wyników finansowych za poprzedni kwartał, który pokazał spadek aż o 86% w stos. do tego samego okresu roku poprzedniego.
Dramat.
Powód niskich zysków?
Analitycy twierdzą, że regulacje UKE, przerost zatrudnienia (podobno na bruk ma pójść 1300 osób) i sytuacja na rynku telekomunikacyjnym.
Szczególnie interesuje mnie owa „sytuacja na rynku telekomunikacyjnym”, czyli to, jak podawano, że ludzie coraz częściej rezygnują z telefonii stacjonarnej na rzecz komórkowej.
[Prawda? Czy też tak, jak ja, nie masz w swoim domu telefonu na ścianie, czy na stoliku?]
Ci sami analitycy twierdzą, że spodziewano się tego trendu, ale że nie będzie on postępował w takim tempie.
Z tej lekcji, lekcji wielkiego gracza, niewzruszonego, stabilnego, z ogromnym kapitałem, niegdyś bogatego jak arabski szejk, można wyciągnąć cztery wnioski:
- naprawdę jesteśmy świadkami rewolucji, której zbyt często nie widzimy i nie jesteśmy świadomi
- zmiany dzieją się naprawdę w błyskawicznym tempie
- nie ma już czegoś takiego jak stabilna firma: każda może się wyłożyć w krótkim czasie, jeśli tylko nie zwraca uwagi na to, co się dzieje i nie wyciąga z tego wniosków
- brak refleksji nad tym, co się dzieje, prowadzi do takich skutków
– to dotyczy TP SA, Apple, Facebooka, mnie i Ciebie, a także Zdzicha, który prowadzi ten warzywniak – słowem: każdego przedsiębiorcy.
Na koniec mogę dodać to, że ostatni bardzo interesujący artykuł w blogu Ryszarda Sowińskiego, mówi właśnie o zmianach w naszej branży. Pod artykułem jeden z komentarzy pochodzi od tłumacza języka obcego. Napisał on wprost, że
Google Translate dosłownie zmiótł z rynku zlecenia przekładu np. korespondencji handlowej. Zaawansowane rozwiązania technologiczne powodują dodatkowo, że duży zleceniodawcy zmieniają profil zamówień.
A więc jak widać, zmiany nie dotyczą tylko rynku telekomunikacji, ale również innych branż.
Naszej też. (vide: artykuł u Ryszarda Sowińskiego)
Co tu dużo mówić: to, co było, nie wróci. Trzeba spakować manatki i przenieść się w inne miejsce. Zdefiniować na nowo swoje miejsce na mapie gospodarki i patrzeć wprzód.